Dzisiaj krach, jutro boom? Oto najbardziej szalony rynek akcji w 2026 r.
24-letni „Nostradamus AI” to tylko jedna z ofiar ostatniego załamania kursów akcji w Korei Południowej. Tamtejsza giełda zamieniła się w proxy boomu na sztuczną inteligencję (AI). Dzień w dzień notuje szalone zmiany kursów, gdy praktycznie cały kraj oszalał na punkcie obstawiania powiązanych z AI dwóch głównych spółek.

Jak zauważył „The Wall Street Journal”, mocno oparty na zasadzie dźwigni fundusz Situational Awareness LP w zeszłym tygodniu niemal w jednej chwili stracił znaczącą część swojej wartości, gdy na ślubie jego założyciela Leopolda Aschenbrennera właśnie zaczynali pojawiać się pierwsi goście.
Błyskawiczna kariera inwestycyjna „Nostradamusa AI"
Nazywany „Nostradamusem AI” Aschenbrenner trafił do Doliny Krzemowej w wieku 19 lat w 2021 r., zaraz po ukończeniu z wyróżnieniem Columbia University.
Aschenbrenner zdążył zaliczyć epizod w giełdzie walut FTX, której założyciel Sam Bankman-Fried odsiaduje obecnie wyrok 25 lat więzienia za oszustwa finansowe. Później trafił do zespołu OpenAI, który zajmował się „zapewnieniem, że technologia nie wymsknie się swoim twórcom i nie zniszczy ludzkości”. Stamtąd został wyrzucony za wyprowadzenie wrażliwych informacji do konkurencji z Anthropic. Następnie opublikował esej „Situational Awareness: The Decade Ahead”, w którym prognozował gwałtowny rozwój AI.
„Situational awareness" to termin wzięty z wojska, gdzie z grubsza oznacza właściwą ocenę sytuacji, która jest wymagana, aby zapewnić sobie przetrwanie na polu walki.
„Obecnie istnieje być może kilkaset osób, głównie w San Francisco i laboratoriach AI, które są świadome doniosłości chwili, w której się znaleźliśmy. Z powodu osobliwego splotu okoliczności los sprawił, że znalazłem się wśród nich” – pisał w eseju „Situational Awareness” w 2024 r.
Ta praca stała się wiralem, a dla Aschenbrennera – wehikułem do założenia własnego funduszu inwestycyjnego.
Przepis był bardzo prosty: zakładać bardzo ryzykowne, mocno lewarowane długiem pozycje na kursy spółek AI. Strategia sprawiła, że w krótkim czasie dysponujący na początku kilkuset milionami dolarów fundusz osiągnął astronomiczną wartość rzędu 45 mld dolarów.
Nie trzeba mieć wybitnej wiedzy o giełdzie, żeby wiedzieć, że w takim wypadku niektóre rzeczy mogą pójść nie tak. Stosowanie dźwigni niesie ze sobą większe ryzyko, które jest jeszcze większe, jeśli nasze pozycje finansujemy długiem.
Postać „Nostradamusa AI", a także parę innych nazwisk z Doliny Krzemowej, było jednak wystarczającym magnesem, by do ekskluzywnego funduszu, gdzie wpisowe wynosiło czasem nawet 25 mln dolarów, przyciągnąć wielu inwestorów.
Jeszcze szybsza wyprzedaż funduszu Situational Awareness
Gdy pod koniec lipca – jak raportowały media – jego pozycje lawinowo zostawały poddawane procedurze przymusowego zamknięcia, Aschenbrenner był akurat w trakcie ślubu z szefową sztabu prezesa Anthropic Daria Amodeia, Avital Balwit. Partnerka razem z nim wcześniej zaliczyła, wymazany z LinkedIna, epizod w upadłej giełdzie FTX.
Wcześniej jednak, poza chwilą trwogi związaną z wyprzedażą po ogłoszeniu premiery chińskiego modelu DeepSeek, ryzykowny zakład przynosił oszałamiające rezultaty.
Tylko w 2026 r. do maja fundusz zyskał 270 proc., co dawało wzrost o ponad 1000 proc. od powstania Situational Awareness LP we wrześniu 2024 r., czyli zaledwie niecałe dwa lata wcześniej.
Fundusz nie miał też problemów, by zyskać finansowanie z największych amerykańskich banków: Goldman Sachs, JPMorgan, Citigroup i Bank of America, a w 2026 r. zwrócił się także do szerszej grupy banków, aby „jeszcze zwiększyć swoje możliwości zakupowe".
W rezultacie, jak oszacował „WSJ”, na każdego zainwestowanego w Situational Awareness dolara przypadały 3-4 dolary zaciągniętego długu.
Plotki o zbyt dużej ekspozycji na ryzyko zaczęły się parę tygodni temu, a kaskadowe straty nastąpiły, gdy parę fatalnych sesji pod rząd zaliczył kurs akcji SK Hynix.
Polecamy: Setki miliardów inwestycji w sztuczną inteligencję. Czy to już bańka?
SK Hynix i Samsung – dwie spółki, by rządzić nimi wszystkimi
Koreański producent procesorów ma za sobą w ostatnich latach oszałamiającą giełdową karierę, napędzaną lawinowo rosnącym zapotrzebowaniem na karty pamięci związane z nadziejami na rozwój sztucznej inteligencji.
SK Hynix w 2026 r. szturmuje pierwszą dziesiątkę publicznie notowanych spółek świata pod względem ich giełdowej wyceny. Granicę 1 bln dolarów giełdowej wartości spółka przekroczyła po raz pierwszy w maju 2026 r., gdy dopiero w lutym 2026 r. po raz pierwszy wyceniono ją na ponad 500 mld dolarów.
Czytaj także: Bloomberg: Korea Płd. wyprzedza Wielką Brytanię. Jest już 8. giełdą na świecie
Od szczytu z końca czerwca SK Hynix stracił jednak ponad jedną trzecią swojej wartości i obecnie w światowym zestawieniu zajmuje „zaledwie” 18. pozycję (dane CompaniesMarketCap.com).
Jeśli ktoś kupił jednak akcje spółki rok temu, wciąż jest o 500 proc. do przodu. Przynajmniej jeśli nie operował – jak Situational Awareness – sporą dźwignią, co wiąże się z ryzykiem, że w przypadku większego tąpnięcia w jeden dzień może dojść do likwidacji całej posiadanej pozycji.
SK Hynix to nie jedyna gwiazda światowych giełd rodem z Korei. Drugą jest o wiele bardziej rozpoznawalny na świecie jako marka telefonów Samsung (13. pozycja na świecie pod względem wartości giełdowej według CompaniesMarketCap.com).
Samsung też w miesiąc stracił sporo (ponad 20 proc.), jednak w perspektywie roku jest znacznie do przodu (ponad 240 proc.).
Obie spółki kwartał po kwartale notują też spektakularne wyniki finansowe.
SK Hynix w drugim kwartale 2026 r. odnotował 42 mld dolarów przychodów (wzrost o ponad 257 proc. r/r) i 64,5 mld dolarów zysku netto (wzrost o ponad 1242 proc. r/r) przy 76-proc. marży. Samsung miał z kolei 49,6 mld dolarów zysku netto w drugim kwartale (wzrost o niemal 1300 proc.) przy 118,7 mld dolarów przychodu (ok. 130 proc. wzrostu rok do roku).
Nikt z analityków raczej nie wątpi, że przy obecnej szalonej koniunkturze w sektorze półprzewodników są to wspaniałe spółki. Pytanie, które zadają sobie jednak analitycy, brzmi, czy ta koniunktura się utrzyma, jeśli postęp w rozwoju AI nie będzie rósł, i to w tempie geometrycznym.
Czytaj także: Samsung i SK Hynix z miliardowymi kontraktami w USA. Amerykanie zabezpieczają dostawy chipów AI
Koreańczycy oszaleli na punkcie giełdy
W swoim entuzjazmie wobec kursu SK Hynix Aschenbrenner nie jest przynajmniej odosobniony. Podziela go niemal cały koreański naród, który w ostatnich miesiącach zwariował na punkcie tamtejszej giełdy, a przede wszystkim – na punkcie dwóch najbardziej gorących obecnie spółek.
Ostatnie wzrosty kursów Samsung Electronics i SK Hynix sprawiły, że tylko te dwie spółki stanowią (stan na dzisiaj) niemal połowę odwzorowującego tamtejszy rynek akcji indeksu MSCI South Korea (odpowiednio 23 i 22 proc.).
W trakcie czerwcowego szczytu ich udział w indeksie KOSPI (koreański odpowiednik naszego WIG-u) sięgał 60 proc. Jak ostrzegali analitycy Goldman Sachs, było to zaledwie 1 pkt proc. od poziomu, który ze względu na amerykańskie regulacje ograniczające ryzyko związane z koncentracją pozycji wymusiłby sprzedaż udziałów w koreańskim rynku na kwotę rzędu 2 mld dolarów.
Goldman Sachs w swojej analizie podkreślił także, że gigantyczny napływ pieniędzy drobnych inwestorów do funduszy operujących dźwignią „stworzył strukturę, w której dzienne wahania cen znacznie wykraczają poza to, co dałoby się uzasadnić fundamentami wartości przedsiębiorstw”.
Poziom zaangażowania zwykłych Koreańczyków w fundusze oferujące inwestycję w SK Hynix z użyciem dźwigni jest tak duży, że po ostatnich spadkach kursów oficjalne przeprosiny wystosował tamtejszy minister finansów.
Od debiutu lewarowanych ETF-ów na kursy pojedynczych spółek 27 maja Koreańczycy wpłacili do nich kwotę rzędu 9,7 mld dolarów (dane KB Financial Group), przede wszystkim grając na kursach SK Hynix i Samsunga. Ci, co wpłacili, ze swoją ryzykowną inwestycją „zdążyli” też na ostatnie załamanie kursu.
KODEX SK Hynix Single Stock Leverage ETF od szczytu z 23 czerwca stracił 80 proc., a jego odpowiednik oparty na kursie Samsunga od szczytu z 3 czerwca stracił niemal 75 proc. (dane z 29 lipca).
Jak podał Seoul Economic Daily, koreański regulator rozważa teraz zablokowanie możliwości inwestowania w te fundusze inwestorom indywidualnym.
Mimo strat KOSPI wciąż wśród tegorocznych zwycięzców
KOSPI w poniedziałek ok. godz. 11.40 czasu polskiego notowany był na poziomie nieco powyżej 6250 punktów (spadek o 5 proc.) po wzroście o ponad 17 proc. w piątek.
Od czerwcowego maksimum (9385,59 pkt) główny koreański indeks giełdowy spadł o ponad 33 proc. Od początku 2026 r. wciąż jest jednak ponad 45 proc. do przodu, a w perspektywie roku – o niemal 99 proc. Oznacza to, że po ostatnich spadkach KOSPI wciąż rywalizuje o miano najlepiej performującego rynku akcji w 2026 r. z Tajwanem, gdzie dominuje inny beneficjent boomu na procesory związane z AI – TSMC.