Kategoria artykułu: Analizy

Mocne fundamenty pod presją geopolityki. Ekonomiczne podsumowanie miesiąca

Najnowsze dane wskazują, że polska gospodarka weszła w lipiec z impetem. Konsumenci zwiększali wydatki, produkcja przemysłowa rosła najszybciej od wielu miesięcy, a na giełdzie trwała hossa. Jednocześnie ostatnie wydarzenia stawiają pod znakiem zapytania trwałość tego pozytywnego obrazu.

Z tego artykułu dowiesz się…

  1. Jak wygląda kondycja polskiej gospodarki w świetle najnowszych danych makroekonomicznych.
  2. Jakie czynniki powodują, że obraz z czerwca może okazać się nietrwały.
  3. Jak zachowały się rynki finansowe w lipcu.
Loading the Elevenlabs Text to Speech AudioNative Player...

Na początku każdego miesiąca analizujemy kondycję polskiej gospodarki, koncentrując się na głównych wskaźnikach makroekonomicznych oraz zachowaniu rynków finansowych. Dane ze sfery realnej pochodzą z czerwca 2026 r., natomiast obserwacje dotyczące rynków finansowych z lipca 2026 r.

Sfera realna: mocny konsument

Czerwcowe dane makroekonomiczne opisują rzeczywistość przed ponowną eskalacją konfliktu między USA a Iranem, które miało miejsce 8 lipca. A zatem przez połowę miesiąca obowiązywało wciąż memorandum z Islamabadu, które miało otwierać drogę do trwałego porozumienia. Analiza tych danych przypomina zatem nieco przeglądanie się w tylnym lusterku.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

A obraz polskiej gospodarki był w nim bardzo optymistyczny. Sprzedaż detaliczna mierzona w cenach stałych w czerwcu wzrosła o 6,2 proc. r/r. To bardzo wysoki wynik, znacznie lepszy niż ten z maja (3 proc. r/r). W pewnym stopniu można go wyjaśnić czynnikami sezonowymi. Po ich wyeliminowaniu wzrost wciąż był jednak wysoki – wyniósł 4,7 proc. r/r.

Praktycznie każda z głównych kategorii sprawozdawanych przez GUS wzrosła. Najmocniej zaś sprzedaż w kategorii mebli, RTV i AGD – aż o 14,8 proc. r/r. Wysoki był również popyt w kategorii farmaceutyków i kosmetyków (10,2 proc.). Konsumenci zwiększyli także zakupy w obszarze samochodów, motocykli i części (9,6 proc.), a także paliw (9 proc.) i pozostałych towarów (9,9 proc.).

W I połowie br. sprzedaż detaliczna wzrosła o 3,5 proc. r/r. I to pomimo zawirowań geopolitycznych na linii USA-Iran. Przyczyn jest kilka. Jedną z nich jest uruchomiony przez rząd program CPN (Ceny Paliw Niżej), który nie dopuścił do silnych wzrostów cen paliw. To sprawiło, że konsumenci nie musieli ograniczać wydatków na inne towary. Ponadto, zakupy tzw. przezornościowe paliw podniosły wynik całej sprzedaży detalicznej. Najważniejsze jednak są wysokie oszczędności. W ostatnich dwóch latach gospodarstwa domowe w Polsce deklarują zwiększoną skłonność do oszczędzania.

Sfera realna: silny przemysł

Świetne wyniki zanotowała także produkcja przemysłowa. Mierzona w cenach stałych wzrosła w czerwcu po wyeliminowaniu wahań sezonowych o 5,5 proc. w ujęciu r/r. To wynik wyższy niż w maju, kiedy dynamika wyniosła 4,4 proc. Ze względu na korzystny układ kalendarza produkcja przed odsezonowaniem była nawet jeszcze wyższa – wyniosła 7,6 proc. r/r.

Generalnie przetwórstwo w tym roku radzi sobie dobrze. Zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę, że popyt w styczniu i lutym był przyhamowany przez mroźną zimę, a także dosyć słabą koniunkturę w strefie euro. Są jednak branże, które są ważne z punktu widzenia ich skali w Polsce, a które wykazują się wyjątkową słabością. Można tu wskazać przede wszystkim producentów wyposażenia domu – mebli oraz urządzeń elektrycznych (RTV/AGD).

Produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 5,2 proc. r/r, ale po odsezonowaniu wzrost wyniósł już tylko 1,8 proc. Bardzo mocno wzrosła aktywność w obszarze budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej, aż o 18,7 proc. r/r. Wygląda na to, że ruszają wyczekiwane projekty infrastrukturalne finansowane ze środków UE. Kierunkowo przemysł i budownictwo idą w dobrym kierunku. Ale żaden z nich nie jest monolitem – w jednych obszarach widać boom, w innych panuje stagnacja.

Sfera realna: spojrzenie w przód

Dlaczego jednak jest to spoglądanie przez tylne lusterko? Program CPN został już bowiem wycofany. Najpierw stopniowo (zmniejszona akcyza w połowie czerwca), a całkowicie zakończył się 1 lipca. Po drugie, jak już wspomniałem, ponownie doszło do eskalacji konfliktu pomiędzy USA a Iranem. W lipcu zaś cena ropy WTI wzrosła o ponad 20 proc. W czerwcu zaś mieliśmy do czynienia ze spadkiem w takiej samej skali.

Objawiło się to już w danych o inflacji za lipiec. Wzrost wskaźnika cen dóbr i usług konsumpcyjnych wyniósł bowiem 3 proc. r/r wg tzw. szybkiego szacunku. Ceny rosły zatem szybciej niż w czerwcu, kiedy inflacja wyniosła 2,5 proc. r/r. Wzrost w lipcu byłby jeszcze wyższy, gdyby nie zjawisko deflacji (spadek cen) żywności. Wyniosła ona 0,4 proc. r/r. W czerwcu dynamika była na poziomie 0,2 proc., a więc spadek cen żywności nieco się pogłębił.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Podwyższona inflacja w kolejnych miesiącach przełoży się na wyhamowanie dynamiki konsumpcji, jeśli nie dojdzie do zakończenia konfliktu USA-Iran. Dodatkowym elementem jest trwający od 2,5 roku spadek dynamiki wzrostu nominalnych wynagrodzeń. W czerwcu były one co prawda na zbliżonym poziomie do maja (5,9 proc. vs. 5,8 proc.), ale w średnim okresie kierunek jest wyraźny.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Oba wymienione wyżej czynniki spowodują wyhamowanie dynamiki płac realnych. Rząd co prawda rozważa ponowne uruchomienie programu CPN, ale w okrojonej wersji. Z jednej strony jest to konsekwencja weta prezydenta Karola Nawrockiego o podatku od zysków nadzwyczajnych. Ale z drugiej strony także słabych dochodów z podatku VAT.

Sfera finansowa: hossa na giełdzie

Na rynkach finansowych lipiec przyniósł nieznaczną zmianę wartości złotego po dużych wahaniach w czerwcu. Wówczas jastrzębie wystąpienie nowego szefa Fed Kevina Warsha w połączeniu z mocnymi danymi płynącymi z gospodarki amerykańskiej spowodowało wzrost oczekiwań na dłuższe utrzymywanie stóp procentowych na wyższym poziomie. Przełożyło się to na osłabienie złotego o 3,8 proc. W lipcu zaś polska waluta umocniła się wobec amerykańskiej o 0,7 proc.

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Świetnie radziła sobie w lipcu polska giełda. Indeks szerokiego rynku WIG wzrósł o 8,7 proc. Duże spółki (WIG20) zanotowały wzrost o 9,3 proc. a średnie (mWIG40) o 8,5 proc. Najgorzej radziły sobie zaś małe spółki (sWIG80), które pozostały praktycznie na tym samym poziomie co w czerwcu (+0,5 proc.). W szerszym ujęciu polskie akcje są w światowej czołówce pod względem wzrostów w tym roku.

Zgodnie z oczekiwaniami RPP nie zmieniła stóp procentowych w lipcu. W sierpniu posiedzenie zaś będzie jednodniowe i nie będą zapadać na nim decyzje o zmianie stóp procentowych NBP. To tzw. posiedzenie niedecyzyjne. Zwyżka cen ropy naftowej w lipcu przyniosła także znaczący wzrost rentowności polskich obligacji.

Analizy

Na koniec przypominamy interesujące analizy ekonomiczne, które ukazały się w XYZ w ubiegłym miesiącu:

Główne wnioski

  1. Najnowsze dane wskazują, że polska gospodarka zakończyła pierwsze półrocze w bardzo dobrej kondycji. W czerwcu wyraźnie przyspieszyła sprzedaż detaliczna, utrzymał się silny wzrost produkcji przemysłowej, a budownictwo zaczęło korzystać z rozpędzających się inwestycji infrastrukturalnych. Jednocześnie wyniki poszczególnych branż pozostają zróżnicowane – obok sektorów rozwijających się bardzo dynamicznie są również takie, które nadal zmagają się ze słabym popytem.
  2. Czerwcowe dane pokazują gospodarkę sprzed istotnej zmiany warunków zewnętrznych. Zakończenie programu CPN oraz ponowna eskalacja konfliktu USA-Iran doprowadziły do wzrostu cen ropy i przyspieszenia inflacji już w lipcu. W połączeniu z obserwowanym od dłuższego czasu spowolnieniem wzrostu wynagrodzeń może to ograniczyć tempo wzrostu płac realnych i osłabić konsumpcję, która była dotychczas głównym filarem wzrostu gospodarczego.
  3. Lipiec był bardzo dobrym miesiącem dla polskiej giełdy. Indeksy WIG i WIG20 wyraźnie wzrosły, dzięki czemu polskie akcje należą w tym roku do światowych liderów wzrostów. Złoty po silnych wahaniach w czerwcu nieznacznie umocnił się wobec dolara, natomiast wzrost cen ropy przełożył się na wyższe rentowności obligacji. Jednocześnie Rada Polityki Pieniężnej zgodnie z oczekiwaniami pozostawiła stopy procentowe bez zmian.