Badanie: Trump sprawia, że rosną wpływy Chin a nie USA
Choć naczelnym hasłem prezydenta USA Donalda Trumpa jest uczynienie Ameryki znów wielką, jego działania w niezamierzony sposób powodują, że wielkie, jeśli chodzi o globalne wpływy, stają się przede wszystkim Chiny – wynika z badania think tanku Europejska Rada Spraw Zagranicznych (ECFR).
Badanie, w którym zapytano prawie 26 tys. respondentów z 21 krajów, w tym Polski, zostało przeprowadzone w związku z pierwszą rocznicą zaprzysiężenia Trumpa na drugą kadencję.
Polecamy: Pierwszy rok kadencji Trumpa: cła, inflacja i deficyty. Jak prezydent USA trzęsie gospodarką
Maleje odsetek osób myślących, że wpływy USA wzrosną
We wszystkich krajach (10 przebadanych krajów UE potraktowano łącznie) co najmniej 50 proc. ankietowanych uważa, że chińskie wpływy w ciągu najbliższej dekady wzrosną. Najniższy odsetek takich odpowiedzi był w Wielkiej Brytanii – 50 proc., najwyższy w RPA – 83 proc. Odsetek osób, które uważają, że wpływy Chin spadną, waha się od 3 proc. (Rosja) do 16 proc. (Indie).
Niemal we wszystkich krajach respondenci zapytani o stosunek do Chin najczęściej wybierali odpowiedź „konieczny partner”. Najwyższy odsetek osób postrzegających ten kraj jako sojusznika był w RPA (37 proc.), najniższy w Wielkiej Brytanii i Ukrainie (po 3 proc.). W tym ostatnim kraju najwięcej osób uważa Chiny za wroga – 33 proc.
Jeśli chodzi o Stany Zjednoczone, niewiele osób uważa, że ich wpływy spadną, ale też znacznie mniejszy jest odsetek tych, którzy sądzą, że wzrosną. Tylko w czterech krajach odsetek uważających, że wpływy USA wzrosną, przekracza 50 proc., przy czym najwyższy jest w Brazylii (72 proc.). Najniższy jest w Rosji – 20 proc. W Brazylii jest też najmniej osób, które przewidują, że wpływy USA spadną (8 proc.), a najwięcej przewidujących spadek amerykańskich wpływów jest w samych Stanach Zjednoczonych – 26 proc.
Również Stany Zjednoczone, podobnie jak Chiny, najczęściej widziane są jako „konieczny partner”. Indie są jedynym krajem, w którym odsetek uważających USA za sojusznika przekracza 50 proc. (54 proc.). Na przeciwnym biegunie znajduje się Rosja, gdzie USA za sojusznika uważa tylko 2 proc. pytanych. W Rosji jest też najwyższy odsetek tych, którzy widzą w USA wroga (37 proc.).
Drastyczne spadki osób uważających USA za sojusznika m.in. w Wielkiej Brytanii
Zwraca uwagę, że Indie są także jedynym krajem, w którym odsetek osób uważających USA za sojusznika zwiększył się w ciągu ostatniego roku. W pozostałych krajach albo się nie zmienił, albo spadł, przy czym w niektórych przypadkach te spadki są znaczące i znamienne – w Wielkiej Brytanii z 37 do 25 proc., w Ukrainie z 27 do 18 proc., a w 10 krajach UE z 21 do 16 proc.
Niemal we wszystkich badanych krajach spadły w ciągu minionego roku oczekiwania wobec prezydentury Trumpa w kwestii tego, czy będzie ona dobra dla USA, dla kraju respondentów i dla pokoju na świecie – lub też pogłębiły się obawy, że będzie ona zła. Np. w Indiach różnica pomiędzy tymi, którzy liczyli, że ta prezydentura będzie dobra dla ich kraju nad przeciwnymi opiniami, spadła z +79 do +32, w Ukrainie z +6 do -30, a w Szwajcarii z -12 do -48.
Dokonywane przez Trumpa przeorientowanie polityki zagranicznej USA nie znajduje odzwierciedlenia w opiniach Amerykanów. 40 proc. Amerykanów uważa UE za sojusznika, 49 proc. podpisuje się pod opinią, że bezpieczeństwo Europy jest także bezpieczeństwem USA, a przeciwnego zdania jest 29 proc. Z kolei 54 proc. uważa wojnę Rosji przeciw Ukrainie za zagrożenie dla USA.
Czytaj także: Donald Trump w Davos żąda natychmiastowych negocjacji ws. Grenlandii
Źródło: PAP