Izrael i Liban zawarły kolejne porozumienie broni. Na południu kraju powstaną „strefy pilotażowe”
Rozmowy w Waszyngtonie między Izraelem i Libanem przyniosły kolejne zawieszenie broni. Proirańska milicja ma wycofać wszystkich swoich bojowników z południa kraju i wstrzymać ataki na Izrael. To z kolei ma powstrzymać izraelską ofensywę w Libanie.
Po dwóch dniach rozmów ustalono, że w Libanie powstaną też „strefy pilotażowe", nad którymi kontrolę przejmie armia libańska. To krok w kierunku realizacji postanowienia pokojowego z 2024 r. Na jego mocy armia Libanu miała rozbroić Hezbollah i przejąć kontrolę nad całym terytorium kraju.
Izrael, choć zgodził się na zawieszenie broni, dalej uważa, że trwały pokój z Libanem wymaga „rozbrojenia Hezbollahu i likwidacji jego infrastruktury". Z kolei Bejrut zadeklarował wzmocnienie swojej armii przy wsparciu USA. Wszystkie strony rozmów potępiły też ostatnie ataki Iranu na państwa regionu. Kolejna runda rozmów pokojowych ma zacząć się 22 czerwca.
Porozumienie zawarto dwa dni po tym, jak premier Benjamin Netanjahu nakazał uderzenie na Dahiję – południowe przedmieścia Bejrutu. To doprowadziło do masowej ucieczki cywilów. Iran zawiesił wtedy negocjacje z USA. Sytuację załagodziła interwencja Donalda Trumpa. Nakazał on Izraelowi powstrzymać ofensywę na Bejrut oraz rozpoczął negocjacje z Hezbollahem.
Jednocześnie jednak tamto zawieszenie broni nie doprowadziło do przełomu. Hezbollah ostrzelał Izrael, a IDF przeprowadziło ataki na Liban, zabijając 48 osób. Nie wiadomo też, jak długo przetrwa obecny rozejm.
Hezbollah dołączył do wojny USA i Izraela z Iranem. W odpowiedzi na to IDF zajął południe Libanu, tworząc tam „strefę buforową".