KE przedstawiła propozycję reformy systemu ETS. Ma być więcej darmowych uprawnień
Komisja Europejska (KE) przedstawiła w piątek propozycję reformy systemu handlu emisjami ETS.

KE chce, by kraje UE przeznaczały co najmniej 50 proc. przychodów z ETS na inwestycje w dekarbonizację. Według szacunków KE obecnie na ten cel przeznacza się jedynie 5 proc. wpływów z uprawnień do emisji CO2.
Proponowane zmiany mają przygotować system do działania w latach 2030–2040.
– Chcemy kontynuować zasadę „kto emituje, ten płaci”, ale chcemy dodać do niej kolejny bardzo ważny wskaźnik, a mianowicie że emitent otrzymuje również wynagrodzenie za zmniejszanie ilości swoich emisji – powiedział także dziennikarzom wysoki rangą urzędnik unijny.
KE proponuje realizację postulatu Polski w sprawie zwiększenia liczby darmowych uprawnień
KE zapowiedziała także w piątek zwiększenie liczby darmowych uprawnień w systemie ETS dla przemysłów energochłonnych. Ich wartość wzrośnie o 6 mld euro do 2030 r. KE chce jednak, by po 2030 r. przemysł mógł korzystać z darmowych uprawnień, jeśli zobowiąże się do walki z emisjami.
O dodatkowe darmowe uprawnienia zabiegała m.in. Polska, która walczyła na szczycie w czerwcu o uregulowanie tej kwestii w osobnym projekcie. Zgodnie z tymi oczekiwaniami, KE zaproponowała w piątek odrębną regulację. Ma ona obowiązywać z mocą wsteczną, a więc objąć także 2026 r.
Komisja ogłosiła też uregulowanie sposobu obliczania darmowych uprawnień w systemie ETS po 2030 r. Chce wyhamować tempo, w jakim kurczy się pula darmowych uprawnień - z 2,5 proc. do 2 proc. rocznie.
W kolejnej dekadzie przemysł ma otrzymać darmowe uprawnienia pod warunkiem, że zobowiąże się do dekarbonizacji. KE proponuje, by 80 proc. pozwoleń trafiło do spółek po zaakceptowaniu przez ich zarządy i opublikowaniu planów, które przyczynią się do zmniejszenia emisji CO2. Pozostała jedna piąta pozwoleń miałaby zostać przyznana po wdrożeniu planów.
Fundusz Modernizacyjny ma działać dłużej
Komisja Europejska zaproponowała także, by Fundusz Modernizacyjny, z którego korzysta 12 państw UE, w tym Polska, w kolejnej dekadzie został sfinansowany z 280 mln uprawnień do emisji CO2. Dodatkowo dla tych krajów zarezerwowana zostanie jedna czwarta środków z nowego programu wspierania inwestycji.
Jeśli zostanie przyjęta, reforma rozstrzygnie dalszy los Funduszu Modernizacyjnego. Finansowane są z niego inwestycje w 12 państwach członkowskich o niższych dochodach, m.in. w Polsce. Obecne prawo reguluje działanie funduszu do 2030 r. Polskiemu rządowi zależało na wzmocnieniu tego funduszu w kolejnej dekadzie.
Przemysł w UE od dawna apeluje o zmianę systemu ETS
O planach Komisji dotyczących proponowanej reformy pisaliśmy szerzej w XYZ: UE przedstawi reformę ETS. „Zielona transformacja wyszła z ideologicznego narożnika”
Unijny system handlu emisjami to kluczowy mechanizm wspierający unijną politykę klimatyczną. Firmy, które emitują CO2 – takie jak elektrownie, ciepłownie czy fabryki – kupują uprawnienia do emisji na aukcjach. Zgodnie z założeniami systemu, im wyższa jest cena uprawnień, tym większa ma być skłonność firm do ograniczenia kosztów przez inwestycje w technologie nisko lub zeroemisyjne.
Kwestia systemu ETS jest istotna dla Polski ze względu na to, że polska gospodarka cechuje się nadal wysokim poziomem emisji. Opłaty w ramach systemu istotnie wpływają więc na ceny energii elektrycznej, ciepła i koszty funkcjonowania przemysłu. W przypadku wysokoemisyjnych branż ten problem dotyczy całej Europy. Dlatego też europejski przemysł od dawna apeluje o złagodzenie tego mechanizmu.
Źródło: PAP/XYZ. Tekst zaktualizowano. Planujemy kontynuację tematu.