Atak w serce irańskiego przemysłu naftowego. USA odpowiadają Teheranowi

Amerykanie mocno odpowiedzieli na irańskie ataki na bazy USA w regionie. Siły amerykańskie uderzyły w „dziesiątki celów". Zaatakowano m.in. port Abadan, czyli kluczową instalację irańskiego przemysłu naftowego.

„Siły CENTCOM uderzyły w dziesiątki celów Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) w Iranie, w tym centra dowodzenia, obiekty rakietowe i dronowe oraz nabrzeżne systemy obserwacyjne" – głosi komunikat amerykańskiego wojska. „Uderzenia miały na celu dalsze zmniejszenie zagrożeń dla sił amerykańskich, żeglugi handlowej i sąsiednich krajów Zatoki" – głosi komunikat CENTCOM.

Irańskie media mówią o atakach na południu kraju. Na wyspie Keszm w cieśninie Ormuz pocisk trafił w dom. Trzy osoby są uwięzione pod gruzami, a dwie trafiły do szpitala. Na wyspie, na której znajdują się terminale przeładunkowe ropy naftowej, pojawiają się też przerwy w dostawie prądu. Amerykanie uderzyli też w serce irańskiego przemysłu naftowego – port Abadan, a także na miasto Kazerun. Iran twierdzi z kolei, że odpowiedział własnymi operacjami przeciw amerykańskim celom.

Plan USA zakłada kilkanaście dni intensywnych nalotów

Naloty zapowiedział wcześniej prezydent Donald Trump. – Uderzymy w nich bardzo mocno, ponieważ teraz nasza kolej. Oni wiedzą, że to nadchodzi – powiedział prezydent USA.

Według „Wall Street Journal" admirał Brad Cooper, szef Dowództwa Centralnego, przygotował plan, który przewiduje od 10 do 14 dni intensywnych nalotów. Uderzenia te bardzo osłabiłyby zdolności rakietowe Iranu.

Jednocześnie przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA, generał Dan Caine, ostrzega, że kurczą się zapasy pocisków do systemów obrony przeciwlotniczej. Nie zagrozi to uderzeniom na Iran, ale zwiększyłoby ryzyko udanych irańskich kontruderzeń.

Rynki zareagowały spokojnie na nowe naloty. Ceny ropy poszły na początku w górę, jednak ostatecznie cena baryłki Brent spadła o 1,42 proc. do 89,45 dolarów. Ataki nie wstrzymały bowiem ruchu tankowców z Zatoki Perskiej przez cieśninę Ormuz.

Trump wstrzymał na kilka dni uderzenia

Wojna na Bliskim Wschodzie trwa od 28 lutego, gdy siły izraelskie i amerykańskie zaatakowały Iran. Od kwietnia w regionie obowiązywało zawieszenie broni, które zakończyło się podpisaniem rozejmu na 60 dni, w ramach którego Iran zobowiązał się do otwarcia cieśniny Ormuz. Gdy Teheran zaatakował jednak tankowce, Amerykanie wznowili naloty.

W piątek Waszyngton wstrzymał jednak naloty. – Prowadzimy z Iranem bardzo zaawansowane rozmowy. Jeśli nie przyniosą rezultatu, wrócimy do bardzo silnych działań wojskowych – powiedział we wtorek Donald Trump portalowi Axios. Wytłumaczył, że przerwa obowiązywała na wniosek mediatorów. – Wszyscy, którzy zajmują się Iranem, prosili mnie: nie atakuj – wytłumaczył prezydent USA. Dodał jednak, że Teheranowi zostało mało czasu i jeśli nie zdecyduje się zawrzeć porozumienia pokojowego, Ameryka znów zaatakuje.

Źródło PAP.