Mateusz Morawiecki i Michał Dworczyk nie podpiszą „lojalki" w PiS. „To mi się bardzo źle kojarzy"
Mateusz Morawiecki i Michał Dworczyk zapowiedzieli, że nie podpiszą żadnej „lojalki", że zostaną w PiS. Według Dworczyka jest około 42 polityków partii Jarosława Kaczyńskiego, którzy także nie zaakceptowali deklaracji, że wystąpią ze stowarzyszenia Morawieckiego i zostaną w PiS.

– Żadnej lojalki nie podpiszę, bo to mi się bardzo źle kojarzy – mówił w telewizji wPolsce24 Morawiecki. Wyjaśnił, że przedstawił Jarosławowi Kaczyńskiemu podczas czwartkowego spotkania 21 punktów kompromisu - m.in. chciał zrzec się funkcji wiceprezesa partii. Jak przyznał, prezes ugrupowania przyznał, że to "daleko idąca koncesja". To jednak nie wystarczyło, by zawrzeć porozumienie.
Winą za to obarczył m.in. Jacka Sasina, który pojawił się na spotkaniu, oraz innych polityków PiS. – Byłem trochę zdziwiony, że szedłem na rozmowę w cztery oczy, a zobaczyłem tam Jacka Sasina, który nie wiem, jaką rolę odgrywa, ale mam wrażenie, że są osoby, które bardzo ciężko pracują, takie które oddają pot, krew i łzy naszej ojczyźnie i takie, które zajmują się intrygami. Są w tym dobre, ja należę do osób, które wolą zająć się tym, co interesuje Polaków – stwierdził.
Morawiecki: intryganci chcieli przykryć swoje porażki
Przypomniał, że jeszcze w kwietniu prezes PiS zgodził się na założenie stowarzyszenia, jednak przez „garstkę intrygantów" Jarosław Kaczyński zmienił zdanie. – Tydzień temu byliśmy w natarciu (…), później patrzymy, że jakaś grupa intrygantów idzie na Nowogrodzką, obsiadła pana prezesa i stara się go przekonać, że teraz trzeba wszystko zmienić. Co się zmieniło od kwietnia, kiedy stanąłem z panem prezesem na konferencji prasowej i powiedzieliśmy, że są dwa płuca, dwa skrzydła? – pytał.
– Być może chcieli przykryć swoje porażki, nieudolność swojej strategii, właśnie przez wywołanie kolejnej awantury, ale z takimi awanturami jest tak, że one niekiedy mają taki ciąg zdarzeń po sobie następujących, efektów domina, z którego nie wiadomo, co wyniknie – podsumował były premier.
Michał Dworczyk: mam nadzieję, że nas nikt z PiS nie wyrzuci
„Lojalki" nie podpisał też Michał Dworczyk. – Nie złożyłem deklaracji lojalności (…). Chrzest święty bierze się raz w życiu. Nie dokonywałem żadnego aktu apostazji, więc dlaczego miałbym coś podpisywać? – stwierdził na antenie RMF FM polityk.
Przez 24 lata angażowałem się jako samorządowiec, poseł, poseł do PE, członek rządu. Mogę się rozliczyć z każdego miesiąca mojej aktywności w PiS i uważam, że to jest najlepsza deklaracja tego, że chcę być w PiS, jestem członkiem PiS, że to moja formacja polityczna – zauważył były szef KPRM. Dodał, że nie sądzi, że zostanie wyrzucony z partii podczas oświadczenia Jarosława Kaczyńskiego w piątek w południe. – Trudno mi sobie wyobrazić, że miałbym zostać wyrzucony z formacji, której oddałem dużą część swojego życia i całe życie polityczne – stwierdził.
Dworczyk dodał też, że w PiS jest około 42-43 parlamentarzystów, którzy należą do stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego "Rozwój Plus", którzy nie podpisali "lojalki" przed upływem ultimatum. Nie chciał jednak powiedzieć, czy zamierzają razem utworzyć nowy klub, jeśli zostaną wyrzuceni z PiS.
O co chodzi w walkach wewnętrznych w PiS
Główną przyczyną walk wewnętrznych w PiS jest starcie między zwolennikami Morawieckiego, czyli „harcerzami", a „maślarzami", czyli ludźmi Czarnka, Sasina, Bocheńskiego i Jakiego. „Maślarzy" wspierają też politycy, którzy są z Jarosławem Kaczyńskim od lat.
W kwietniu spór przycichł, bo Kaczyński obiecał porozumieć się z Morawieckim i oprzeć PiS na „dwóch płucach", czyli dotrzeć i do radykalnych, i do centrowych wyborców. Spór jednak eskalował w ubiegłym tygodniu. Władze partii zobowiązały w uchwale swoich działaczy - pod groźbą wykluczenia z partii - do wystąpienia ze stowarzyszeń „prowadzących działalność polityczną" w ramach ugrupowania, czyli m.in. „Rozwój Plus" i „Po pierwsze Polska" Jacka Sasina. Termin na podjęcie decyzji upłynął o północy w czwartek 23 lipca. O ile jednak Jacek Sasin rozwiązał swoje stowarzyszenie, to Mateusz Morawiecki nie miał zamiaru tego zrobić. Nie zrezygnował też z planowanego "grilla" w Warszawie, podczas którego mają toczyć się dyskusje o przyszłości Polski.
W czwartek spotkanie "ostatniej szansy" między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim nie przyniosło żadnego rozwiązania. Obie strony zostały przy swoich stanowiskach.
Źródło: PAP, RMF FM, wPolsce24