Najgorszy dzień na Wall Street od października 2025. Spór o Grenlandię pogrążył amerykańskie indeksy
Najważniejsze indeksy na Wall Street świeciły się na czerwono podczas najgorszej sesji od października 2025 roku. To efekt sporu USA z Unią Europejską o Grenlandię. Inwestorzy obawiają się bowiem wybuchu wojny handlowej.
Dow Jones Industrial Average na zamknięciu spadł o 1,76 proc. i wyniósł 48 488,59 pkt. S&P 500 stracił 2,06 proc., kończąc dzień na poziomie 6 796,86 pkt. Nasdaq Composite zniżkował o 2,39 proc. do 22 954,32 pkt. Indeks spółek o średniej kapitalizacji Russell 2000 spadł o 1,25 proc. do 2 644,04 pkt. Indeks VIX wzrósł o 7,59 proc. do 20,27 pkt.
To reakcja inwestorów na agresywną politykę Donalda Trumpa wobec Grenlandii oraz groźbę nałożenia 10-proc. ceł na osiem państw UE, w tym Wielką Brytanię, Danię, Norwegię i Holandię, za brak zgody na przekazanie wyspy Stanom Zjednoczonym. Dodatkowo pojawiła się groźba 200-proc. ceł na francuskie wina, po tym jak Emmanuel Macron odmówił dołączenia do Rady Pokoju, która ma początkowo zarządzać Strefą Gazy, a docelowo stać się zamiennikiem ONZ.
– Po drugiej stronie deficytów handlowych i wojen handlowych istnieją wojny kapitałowe – tłumaczy Ray Dalio, założyciel Bridgewater Associates, na antenie CNBC podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. – Jeśli weźmiemy pod uwagę konflikty, nie można ignorować możliwości wojen kapitałowych. Innymi słowy, może nie być już takiej skłonności do kupowania amerykańskich obligacji skarbowych – dodał.
Sam Donald Trump zgodził się spotkać z przywódcami europejskimi w sprawie Grenlandii podczas szczytu w Szwajcarii.
„Będziemy bacznie obserwować Światowe Forum Ekonomiczne w Davos, to, co robią Stany Zjednoczone, oraz wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące jego działań wobec Grenlandii” – ocenił w raporcie Kyle Rodda, starszy analityk Capital.com.
Spadki na Wall Street mogą długo nie potrwać
Część analityków uważa jednak, że spadki na Wall Street nie potrwają długo. – Nie jesteśmy jeszcze w stanie paniki, ale warto obserwować spółki zbrojeniowe oraz firmy wydobywające złoto. Cła mogą nieznacznie podnieść ceny, utrzymując inflację w centrum uwagi. Wojny handlowe wywołują wahania rynków, ale historia sprzyja przygotowanym – wyjaśnia Kate Leaman, główna analityczka rynkowa AvaTrade.
– Reakcja rynku jest właściwa, biorąc pod uwagę gwałtownie rosnącą niepewność geopolityczną. Próba zmuszenia sojusznika do oddania terytorium może wyrządzić szkody, których naprawa potrwa lata – tłumaczy Michael O’Rourke, główny strateg rynkowy JonesTrading.
Ostatnie spadki pokazują, jak szybko mogą zmieniać się nastroje inwestorów na rynkach nastawionych na ryzyko. Ankieta przeprowadzona przez Bank of America przed eskalacją napięć wykazała, że zarządzający funduszami byli najbardziej optymistyczni od lipca 2021 roku, a poziom zabezpieczeń przed korektą spadł do najniższego poziomu od ośmiu lat.
– Wysoki poziom optymizmu, maksymalna ekspozycja na ryzyko oraz niska ekspozycja na gotówkę wpływają na obecne nastroje rynkowe. To w dużej mierze odpowiada za realizację zysków – powiedział David Kruk, dyrektor ds. handlu w La Financière de l’Echiquier.
Allianz Global Investors wskazuje, że ryzyko eskalacji wojny handlowej między największymi gospodarkami świata jest obecnie wyższe niż po tzw. dniu wyzwolenia po wprowadzeniu ceł, i oczekuje, że skorzystają na tym metale szlachetne.
Z kolei Goldman Sachs prognozuje, że amerykańskie akcje typu value osiągną lepsze wyniki dzięki wzrostowi gospodarczemu, obniżkom stóp procentowych oraz korzystnym spreadom wycen.
Na rynku w USA trwa publikacja kluczowych danych makroekonomicznych, w tym odczytów PMI, raportu o wydatkach konsumpcyjnych oraz aktualizacji PKB za III kwartał 2025 roku. Wyniki za IV kwartał 2025 publikuje także coraz więcej największych spółek. Według danych 84 proc. firm z indeksu S&P 500 przewyższyło oczekiwania analityków.
Źródło: PAP