Politolożka: wypowiedzi ambasadora USA wynikają ze strategii administracji Trumpa

Wypowiedzi ambasadora USA w Polsce Toma Rose'a i innych amerykańskich dyplomatów w sieciach społecznościowych z pewnością wynikają ze strategii rządu USA. W takiej komunikacji zdarzają się błędy, ale i próby testowania granic tolerancji – oceniła w rozmowie z PAP politolożka Gabriela Ippolito.

Rose oświadczył w czwartek na platformie X: „Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z marszałkiem sejmu (Włodzimierzem) Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Donalda Trumpa poważnie zaszkodziły naszym doskonałym relacjom z premierem (Donaldem) Tuskiem i jego rządem”.

Kilka dni wcześniej Czarzasty zadeklarował, że nie poprze wniosku o przyznanie Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla, bo – jak ocenił – amerykański przywódca na nią nie zasługuje.

Według Ippolito używanie sieci społecznościowych do tego rodzaju komunikacji „jest w pewnym sensie końcem dyplomacji, jaką znaliśmy”. Przypomniała w tym kontekście o opublikowaniu przez Trumpa w internecie prywatnej wiadomości od prezydenta Francji Emmanuela Macrona.

Czytaj także: Ambasador USA poucza polskie władze. „Ostatnia rzecz, jaką powinien zrobić polski przywódca”

Przemyślana strategia grupy najbliższych współpracowników Donalda Trumpa

Ekspertka oceniła, że działania Rose'a na platformach społecznościowych z pewnością są elementem strategii administracji w Waszyngtonie.

Nikt nie ośmiela się wypowiadać bez zgody Trumpa, bo w dwie sekundy może zostać zwolniony – dodała argentyńska politolożka, która pracuje na Uniwersytecie Narodowym San Martina (UNSAM) w prowincji Buenos Aires.

Wszystko jest przemyślane przez nieliczną grupę, która podejmuje decyzje, zaufane osoby prezydenta – zaznaczyła.

Jej zdaniem „na pewno przekazali ambasadorowi instrukcje”, choć niekoniecznie w sprawie każdego konkretnego działania, a raczej co do szerszej strategii.

– Wszystkie wypowiedzi w sieciach społecznościowych są skoordynowane. Jednocześnie jest wiele prób i błędów. Testują limity tolerancji – oceniła.

Jej zdaniem wynika to z podejścia prezydenta USA, który nie akceptuje sprzeciwu.

– Trump jest marką i dąży do tego, by stała się globalna. Trumpizm dla wszystkich: jeśli mnie popierasz, dobrze dla ciebie; jeśli nie, to cię pogrążymy – zaznaczyła.

Z podobną presją mieliśmy do czynienia w przypadku Argentyny

Przypomniała o publicznych oznakach poparcia Trumpa dla prezydenta Argentyny Javiera Mileia, które miało wpływ na wewnętrzną politykę w tym południowoamerykańskim kraju. Jesienią 2025 r. administracja USA ogłosiła pomoc kredytową dla Argentyny, a w kluczowym momencie przed wyborami parlamentarnymi zagroziła, że ją wstrzyma, jeśli partia Mileia nie wygra.

– Miało to tutaj duży wpływ, bo media to nagłaśniały i wiele osób się przestraszyło – podkreśliła Ippolito.

W opublikowanej w grudniu nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA pojawiła się otwarta krytyka Unii Europejskiej i opinia, że Staremu Kontynentowi grozi „wymazanie cywilizacyjne”. Wśród priorytetów USA wymieniono „kultywowanie oporu wewnątrz krajów europejskich wobec obecnej trajektorii Europy”.

Czytaj także: Rzecznik niemieckiego rządu: odrzucamy krytykę Europy zawartą w nowej strategii bezpieczeństwa USA

Portal Defense One podał nieoficjalnie, że istnieje również niejawna, rozszerzona wersja strategii, w której wprost wymieniono kilka krajów UE, w tym Polskę. Według tej wersji, Stany Zjednoczone powinny działać na rzecz odciągnięcia Polski, a także Austrii, Węgier i Włoch od Unii Europejskiej. Biały Dom zaprzeczył tym doniesieniom.

Wicepremier Radosław Sikorski powiedział w piątek, że będzie chciał się dowiedzieć, czy ostatnie wypowiedzi Rose'a były stanowiskiem władz amerykańskich, czy jego własną opinią. Dodał też, że chce wiedzieć, czy doszło do koordynacji z polską opozycją.

Źródło: PAP