Polska i region zabiegają o wojska USA po decyzji Trumpa

Polska, Rumunia i państwa bałtyckie zabiegają o dodatkową obecność wojsk USA po zapowiedzi wycofania co najmniej 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec przez prezydenta Donalda Trumpa.

Kraje wschodniej flanki NATO liczą, że dzięki wysokim wydatkom na obronność i wsparciu działań USA zyskają większe znaczenie w strategii Waszyngtonu.

Co najmniej pięć państw NATO graniczących lub znajdujących się blisko Rosji rozpoczęło starania o przeniesienie części amerykańskich wojsk z Niemiec na swoje terytorium. Chodzi o Polskę, Rumunię, Litwę, Łotwę i Estonię. Według informacji Politico zarówno publiczne deklaracje, jak i zakulisowy lobbying wobec administracji USA już trwają.

Impulsem do tych działań była zapowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa dotycząca wycofania z Niemiec 5 tys. lub więcej amerykańskich żołnierzy. Decyzja pojawiła się po napięciach między Waszyngtonem a Berlinem, wywołanych wypowiedziami kanclerza Niemiec Friedricha Merza na temat wojny z Iranem i negocjacji prowadzonych przez USA.

Czytaj również: Wojna w Polsce byłaby ekonomicznym koszmarem. Koszty poszłyby w biliony

O gotowości do przyjęcia większej liczby amerykańskich żołnierzy otwarcie mówi Rumunia. Wiceszef rumuńskiego resortu obrony Sorin Moldovan podkreślił, że kraj chce stałej obecności wojsk USA i uważa się za „wiarygodnego partnera” Waszyngtonu. Z kolei minister obrony Rumunii Radu Miruță stwierdził wprost: „Potrzebujemy więcej wojsk”.

Podobne stanowisko zajęły także inne państwa regionu. W ubiegłym tygodniu prezydent Polski Karol Nawrocki oraz prezydent Litwy Gitanas Nausėda zadeklarowali gotowość do przyjęcia dodatkowych sił USA. Także szefowa łotewskiej dyplomacji Baiba Braže poparła zwiększenie obecności amerykańskiej w regionie, a estońskie ministerstwo obrony poinformowało, że Tallinn wspiera rozszerzenie obecności wojskowej USA w krajach bałtyckich.

Państwa wschodniej flanki NATO od lat traktują obecność wojsk USA jako główny element odstraszania Rosji. Znaczenie amerykańskich sił wzrosło jeszcze bardziej po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Według Politico to także jeden z powodów, dla których kraje regionu unikały otwartej krytyki Donalda Trumpa i wspierały działania USA wobec Iranu.

Zakulisowe rozmowy o przeniesieniu wojsk

Według źródeł dyplomatycznych część państw NATO prowadzi już bezpośrednie rozmowy z ambasadorem USA przy NATO Matthew Whitakerem. Jeden z wysokich rangą dyplomatów Sojuszu miał stwierdzić, że pojawiło się „okno możliwości” na zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Europie Wschodniej.

Donald Trump przyznał w sobotę, że rozważa możliwość przeniesienia części wojsk do Polski. Amerykański prezydent podkreślił, że ma „świetne relacje” z prezydentem Karolem Nawrockim i taki scenariusz jest możliwy. Na razie Pentagon nie podjął jednak ostatecznej decyzji dotyczącej tego, które jednostki opuszczą Niemcy i dokąd zostaną skierowane.

Czytaj również: Rosyjska wojna hybrydowa z Polską nabiera tempa. Setki ataków, dziesiątki szpiegów i prowokacji

W Polsce sprawa wywołała również napięcia polityczne. Premier Donald Tusk zaznaczył, że Warszawa nie powinna „podbierać” wojsk sojusznikom. Jednocześnie zadeklarował, że Polska wykorzysta każdą możliwość zwiększenia obecności USA, ale nie dopuści do osłabienia europejskiej jedności.

Prezydent Karol Nawrocki poinformował we wtorek, że 3 maja rozmawiał z prezydentem USA Donaldem Trumpem o relokacji amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Jak dodał, wspomniał wówczas, że - jeśli taka będzie decyzja Trumpa - Polska jest gotowa przyjąć amerykańskich żołnierzy.

Nawrocki ocenił, że przyjęcie relokowanych żołnierzy nie jest działaniem wbrew zachodnim sąsiadom Polski. - Jest to odpowiedzialność za nasze bezpieczeństwo - zaznaczył. Podkreślił również, że przyjęcie amerykańskich żołnierzy byłoby dobre dla Polski i państw zgromadzonych w formacie Bukareszteńskiej Dziewiątki (B9).

Eksperci zwracają uwagę, że przeniesienie kilku tysięcy żołnierzy może być logistycznie trudne. Jennifer Kavanagh z think tanku Defense Priorities oceniła, że Polska i Rumunia dysponują odpowiednią infrastrukturą, choć konieczne byłyby niewielkie modernizacje. Znacznie trudniejsza sytuacja ma panować w państwach bałtyckich, gdzie możliwości infrastrukturalne są ograniczone.

Dodatkową przeszkodą mogą być także priorytety samej administracji Trumpa. Według ekspertów obecna polityka USA zakłada większą odpowiedzialność Europy za własne bezpieczeństwo. Dlatego zwiększenie liczby amerykańskich wojsk na wschodniej flance NATO mogłoby stać w sprzeczności z oczekiwaniami Waszyngtonu wobec europejskich sojuszników. Na razie – jak przyznają przedstawiciele państw regionu – Amerykanie nie przekazali oficjalnych informacji o planowanych zmianach rozmieszczenia wojsk.

Źródło: Politico, PAP