Prasa: na szczycie G7 pominięto zmiany klimatu; spotkanie miało utrzymać Trumpa w dobrym nastroju

Podczas szczytu G7 w Evian temat zmian klimatu po raz pierwszy od dziesięcioleci nie odegrał żadnej roli. Spotkanie miało przede wszystkim utrzymać prezydenta USA Donalda Trumpa w dobrym nastroju – ocenili komentatorzy niemieckiego „Handelsblatt” i szwajcarskiej „Neue Zuercher Zeitung”.

„Gdy w środę szefowie państw i rządów G7 opuszczali swoją szczytową twierdzę nad Jeziorem Genewskim, Francję czeka druga wyjątkowo wczesna fala upałów z temperaturami sięgającymi 40 stopni. A mimo to zmiany klimatu po raz pierwszy od dziesięcioleci nie odegrały na szczycie G7 żadnej roli" – zwróciła uwagę „NZZ”.

NZZ: szczyt G7 sprawia wrażenie reliktu z innej epoki

Dziennik z Zurychu wskazał, że na dalszy plan zeszły też współpraca rozwojowa i globalne nierównowagi handlowe, które gospodarz Emmanuel Macron sam zapowiadał jako temat przewodni.

„Zamiast tego szczyt sprawiał wrażenie, jakby przyświecał mu przede wszystkim jeden cel: utrzymać najpotężniejszego człowieka świata w dobrym nastroju. Czego tylko Macron nie wymyślił, by Trump nie wyjechał przedwcześnie: od zaproszenia do wspaniałego Wersalu, przez stałą dostępność pola golfowego, po program, który gościa specjalnego nie miał ani rozdrażnić, ani znudzić" – oceniła „NZZ”.

W opinii szwajcarskiej gazety format G7 sprawia dziś wrażenie reliktu minionej epoki.

„Gdy powstawał w połowie lat siedemdziesiątych, jego członkowie wciąż dominowali w gospodarce światowej. Te czasy dawno minęły. Dziś o globalnym rozwoju współdecydują w istotnym stopniu kraje takie jak Chiny i Indie. Kto chce znaleźć odpowiedzi na wielkie pytania współczesności, nie może ich pominąć" – zaznaczono.

„Handelsblatt”: Wojna z Iranem dała dźwignię sojusznikom USA z Europy

Z kolei zdaniem niemieckiego dziennika ekonomicznego „Handelsblatt” szczyt G7 pokazał, że Trump nie jest już szefem nieograniczonym, który może robić, co tylko zechce.

„Wywołaną bez powodu wojną z Iranem Trump zapędził się w ślepą uliczkę. I nagle amerykański prezydent jednak potrzebuje kilku przyjaciół u swego boku. Przyjaciół, którzy politycznie poprą jego porozumienie pokojowe z Iranem, by mógł sprzedać swoją sromotną porażkę jako dyplomatyczne zwycięstwo "– czytamy w gazecie.

Czytaj także: Biały Dom opublikował oficjalną wersję porozumienia z Iranem. Są zapisy o wartym 300 mld dol. „planie odbudowy Iranu"

W opinii „Handelsblatt” dzięki temu Europejczycy nagle dostali do ręki dźwignię, za pomocą której mogli nakłonić amerykańskiego prezydenta do przyjęcia ich kursu w polityce wobec Ukrainy.

„Szczyt G7 jest więc promykiem nadziei w geopolitycznie mrocznych czasach" – zaznaczono.

Według „Handelsblatt” świadomość, że Ukraina ma obecnie w wojnie militarną przewagę, że potrzebuje wsparcia, a na Rosję trzeba wywierać jeszcze większą presję, powinna być w gronie G7 czymś oczywistym.

„Ale z Donaldem Trumpem w Białym Domu wcale taka nie jest. Podobnie jak nieoczywiste jest przekonanie, że to do prezydenta Rosji Władimira Putina należy zakończenie wojny" – podkreślono.

Niemiecki dziennik ocenił, że przychylenie się Trumpa do linii Europejczyków ws. Ukrainy nie daje pewności, czy jutro nie zechce czegoś przeciwnego.

„ I czy z powodu swojego dealu z Iranem nie znajdzie się na arenie wewnętrznej pod taką presją, że spróbuje zrzucić winę za własne błędy na Europejczyków i uczynić ich brak zaangażowania w wojnę odpowiedzialnym za to, że sprawy potoczyły się tak źle" – czytamy w „Handelsblatt”.

Jak zaznaczono, Europejczycy muszą jednak teraz wykorzystać ten moment.

„Powinni zrobić wszystko, by pokojowy deal Trumpa zakończył się sukcesem. Wtedy być może rzeczywiście otworzy się okno dla pokoju na Ukrainie. A w najlepszym razie porozumienie pokojowe mogłoby też ustabilizować zachodni sojusz wojskowy – po tym, jak Trump przed szczytem NATO w Ankarze, który odbędzie się za trzy tygodnie, zapowiedział niedawno dalsze ograniczanie amerykańskich składek do NATO" – wskazał „Handelsblatt”.

Odnosząc się do wręczenia przez kanclerza Merza koszulki niemieckiej reprezentacji prezydentowi Trumpowi, „Handelsblatt” ocenił, że „miało to w sobie coś z momentu, za który było wstyd”.

„Ale jeśli taka jest cena za to, by utrzymać Trumpa w dobrym humorze i nakłonić go do właściwego kursu w sprawie Ukrainy, to z pewnością warto ją zapłacić. Bo Trump wciąż przecież ma rację: szefem nadal jest on" – podsumował „Handelsblatt”.

W środę przywódcy państw G7 oznajmili, że są zjednoczeni we wsparciu dla Ukrainy, jej integralności terytorialnej, i zgodzili się na zwiększenie presji na gospodarkę rosyjską. Liderzy przyjęli w tej sprawie oświadczenie. Przywódcy uznali, że Ukraina osiągnęła postęp na polu walki w ostatnich miesiącach i że istnieje obecnie „nowy impet” w wojnie obronnej z Rosją. Oświadczyli, że w celu jego wspierania i przyspieszenia zgadzają się na zwiększenie dostaw środków obrony powietrznej i dalekiego zasięgu.

Czytaj także: Prezydent Francji: szczyt G7 w Evian to głęboka zmiana w sprawie Ukrainy

Źródło: PAP