PZU wyjaśnił akcjonariuszom, dlaczego chce pozwać byłą prezes spółki
Była prezes PZU Beata Kozłowska-Chyły zdecydowała o zatrudnieniu czterech doradców, chociaż w ocenie obecnego zarządu spółki taka decyzja nie miała "żadnego ekonomicznego uzasadnienia". W ten sposób spółka odpowiedziała na pytanie Macieja Sochy, jednego z akcjonariuszy, który w piśmie skierowanym do zarządu chciał poznać więcej szczegółów o możliwych szkodach, jakie mogła wyrządzić była szefowa firmy.
W komunikacie giełdowym PZU wskazał, że na polecenie Beaty Kozłowskiej-Chyły doszło do zawarcia umów o pracę na stanowiskach doradców prezesa z czterema osobami – Alojzym Nowakiem, Andrzejem Kidybym, Małgorzatą Raczyńską-Weinsberg oraz Waldemarem Paruchą. Według firmy wskazane zatrudnienia noszą znamiona fikcyjnych, co mają potwierdzać "liczne" audyty.
"PZU SA nie stwierdziło dowodów na świadczenie pracy przez wyżej wymienione osoby. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że zatrudnienie wskazanych doradców nie miało dla spółki żadnego ekonomicznego uzasadnienia" – napisano w komunikacie.
Ewentualne roszczenia względem byłej prezes zostaną wyliczone na podstawie kosztów, jakie PZU poniosło w związku z zatrudnieniem każdego z doradców. "Wartość tak wyliczonej szkody stanowi łączna kwota poniesionych przez spółkę wydatków z wszystkich tytułów związanych z utrzymaniem takiej relacji".
Firma wskazała również, że posiadła wiedzę o możliwym działaniu byłej prezes na szkodę PZU w 2024 r. To była odpowiedź na drugie pytanie, a w przypadku pozostałych 14 spółka w większości zasłaniała się tajemnicą związaną z przekazaniem sprawy do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Tuż przed świętami akcjonariusze PZU na walnym zgromadzeniu przegłosowali ustawę, na mocy której przedstawiciele spółki będą mogli dochodzić roszczeń względem Beaty Kozłowskiej-Chyły. Była prezes firmy pełniła tę funkcję w latach 2020-2024. Już wcześniej akcjonariusze nie udzielili jej absolutorium za pracę w latach 2023-2024. Sama zainteresowana odparła zarzuty, tłumacząc, że spółka nigdy nie zwróciła się do niej z prośbą o wyjaśnienie sprawy.