Referendum na Słowacji. Prezydent nie zgodził się na pytanie o skróceniu kadencji parlamentu

4 lipca na Słowacji ruszy referendum. Prezydent Peter Pellegrini nie zgodził się jednak, by było w nim pytanie o skrócenie kadencji parlamentu. Jego zdaniem to niezgodne z konstytucją.

„Czy zgadzają się Państwo, aby Rada Narodowa Republiki Słowackiej przyjęła uchwałę, na mocy której skróci swoją IX kadencję i wyznaczy termin przedterminowych wyborów do Rady Narodowej Republiki Słowackiej?” – miało brzmieć jedno z trzech pytań w referendum, którego domagała się pozaparlamentarna partia Demokraci. Udało jej się zebrać pod wnioskiem 368 tys. głosów (prawo wymaga min. 350 tys. podpisów).

Tymczasem prezydent przypomniał, że słowacki Trybunał Konstytucyjny już podobną sprawą się zajmował. – Biorąc to pod uwagę, nie uznałem zwrócenia się do Trybunału Konstytucyjnego za konieczne – powiedział. I sam uznał, że takie pytanie byłoby złamaniem konstytucji. Stwierdził też, że nie jest możliwe zobowiązanie posłów do skrócenia kadencji na mocy referendum.

Demokraci utworzyli petycję „Wystarczy Ficy”, bo w 150-osobowym parlamencie rządząca koalicja jest w stanie zablokować wnioski opozycji o samorozwiązanie izby. Dlatego chcieli to zrobić przez referendum. Niestety ich plan spalił na panewce, bo prezydent zezwolił tylko na pytania dotyczące dożywotniej renty dla obecnego premiera Roberta Ficy oraz przywrócenia elitarnych jednostek prokuratury i policji, rozwiązanych przez obecny gabinet.

Zarówno Demokraci, jak i opozycja, która ma swoich posłów w parlamencie, skrytykowali decyzję prezydenta. Ich zdaniem wsparł on w ten sposób rząd Roberta Ficy.