Sebastian Mikosz: decyzja o moim odwołaniu w drugą rocznicę powołania jest zaskoczeniem
Sebastian Mikosz uważa, że jego odwołanie tuż przed przekazaniem pracownikom i opinii publicznej wyników spółki za 2025 to "zaskoczenie". Zwłaszcza, że po dwóch latach firma wreszcie będzie "na plusie".
– Decyzje właścicielskie, w tym dotyczące zmian personalnych, są naturalnym elementem funkcjonowania każdej spółki. Niemniej jednak przyznaję, że decyzja o moim odwołaniu dokładnie w drugą rocznicę mojego powołania jest dla mnie zaskoczeniem, szczególnie w momencie poprzedzającym przekazanie opinii publicznej oraz pracownikom informacji o wynikach spółki za 2025 rok – powiedział były prezes Poczty Polskiej.
Dodał, że dwa lata temu, gdy został prezesem, to zastał firmę w „dramatycznej sytuacji finansowej z ponad 700 mln zł straty i brakiem płynności finansowej”. – Po dwóch latach Poczta Polska, a także wszystkie spółki z grupy będą na plusie, a sytuacja płynnościowa jest co najmniej ustabilizowana. To efekt konsekwentnej pracy całego zespołu oraz wdrażania zmian, które pozwoliły wejść organizacji na ścieżkę stabilnego wzrostu – powiedział. Podziękował też pracownikom za dwa lata wspólnej pracy.
Resort aktywów w wieczornym wpisie na X zapewnił, że „sprawna realizacja Planu Transformacji wymaga jasnych decyzji zarządczych oraz skutecznego dialogu z właścicielem, pracownikami i stroną społeczną oraz innymi interesariuszami”.
Jak wynika z ustaleń XYZ, za odwołaniem Mikosza stoją dwie kwestie sporne między nim a radą nadzorczą i Ministerstwem Aktywów Państwowych. Pierwszą z nich była kwestia wysokości wynagrodzenia prezesa – Mikosz miał oczekiwać, że będzie ono wyższe. Jak udało się nam ustalić, zarabiał ok. 40 tys. zł brutto miesięcznie, czyli znacząco mniej niż prezesi większości dużych firm.
Poczta znacząco ścięła zatrudnienie
Sebastian Mikosz został prezesem 25 marca 2024. Do 15 lutego tamtego roku był p.o. prezesa tej firmy. Wcześniej był m.in. prezesem LOT.
Sebastian Mikosz został powołany przez radę nadzorczą na prezesa Poczty Polskiej 25 marca 2024 roku. Wcześniej, od 15 lutego 2024 roku, pełnił funkcję p.o. prezesa, będąc oddelegowanym z rady nadzorczej do kierowania spółką. Mikosz był wcześniej m.in. prezesem PLL LOT i wiceszefem IATA.
Zmiany w spółce jak mówił prezes, miały doprowadzić do poprawy sytuacji finansowej oraz dostosować ją do nowoczesnego rynku logistycznego. Ogłosił m.in. więc program dobrowolnych odejść i zwolnień grupowych. W 2025 zatrudnienie spadło więc o 14,5 proc., czyli o 8,5 tysiąca etatów.
W lutym wiceszef MAP Grzegorz Wrona mówił, że w porównaniu do 2024 przychody ze sprzedaży wzrosły o 1,2 proc. Spadły za to przychody z usług listowych i reklamowych. Z kolei Sebastian Mikosz mówił, że spółka potrzebuje ok. 1,5 mld zł na 48 priorytetowych programów informatycznych, w tym 100 mln zł na cyberbezpieczeństwo.
Finanse Poczty wychodzą na prostą
Poczta Polska od 2024 do lutego 2026 dostała 2,6 mld zł rekompensaty za świadczenie usług powszechnych, 2 mln zł na usuwanie skutków powodzi z 2024 i 85 mln zł jako redukcję kosztów związanych z e-Doręczeniami.
Firma ta to największy operator pocztowy w Polsce. Ma 7,6 tysięcy placówek i agencji. Dostarcza rocznie 800 mln listów i 80 mln paczek. W 2024 miała 213 mln zł straty netto. Strata zmniejszyła się o 408 mln zł w porównaniu do 2023. EBITDA wzrosła w 2024 do 42 mln zł (-591 mln zł w 2023). Przychody ze sprzedaży wzrosły w 2024 o 200 mln zł (3 proc.). Spółka odnotowała też w 2024 zysk brutto na poziomie 515 mln zł (przy stracie 745 mln zł w 2023).