Silny atak Rosji na Ukrainę. DORSZ: jeden z pocisków uderzył w ziemię w woj. lubelskim

Rosja zaatakowała Kijów rakietami balistycznymi. W reakcji na ten atak Polska poderwała myśliwce. Zawyły też syreny alarmowe, a pod Lublinem znaleziono krater po wybuchu. Według wojska, spowodował go jeden z rosyjskich pocisków.

„Wróg uderza w stolicę pociskami balistycznymi. Zagrożenie kolejnymi atakami utrzymuje się. Pozostańcie w schronach!" – napisał na portalu Telegram burmistrz Kijowa Witalij Kliczko. Pociski poleciały też w stronę Dniepru i Krzywego Rogu.

Polska podrywa myśliwce

W odpowiedzi na rosyjski atak, Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ) poderwało myśliwce oraz samolot wczesnego ostrzegania. W stan gotowości wojsko postawiło też systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania. DORSZ przyznało, że to były działania prewencyjne, które miały zabezpieczyć polską przestrzeń powietrzną.

Krater w woj. lubelskim

Strażacy zabezpieczają krater, który znaleziono w czwartek rano w miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim – podał rzecznik Lubelskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP kpt. Tomasz Stachyra. Wcześniej służby otrzymały zgłoszenie o wybuchu w tej okolicy. Krater ma średnicę ok. 10 metrów.

Jak wyjaśniło DORSZ, polskie radary śledziły kilkanaście pocisków, które mogły stanowić zagrożenie dla Polski. „Najbliżej granicy Rzeczypospolitej Polskiej znalazł się jeden z obiektów, który o godz. 3.29 zbliżył się na odległość około 5 km, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód" – czytamy w komunikacie.

Wojsko wysłało w jego stronę dyżurny F-16. „O godz. 3.46, przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych. W celu weryfikacji i ostatecznego potwierdzenia wskazań technicznych systemów radarowych w rejon ostatniego wskazania obiektu skierowano śmigłowiec Mi-24. Załoga śmigłowca zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim" – dodaje armia.

Syreny alarmowe w Lublinie i w Krasnymstawie

Nad ranem w Lublinie i w Krasnymstawie włączono syreny alarmowe. Po kilku minutach alarm jednak odwołano. – Potwierdzam, że zgodnie z decyzją RCB doszło do uruchomienia systemu wczesnego ostrzegania i alarmowania na terenie miasta Lublin oraz kilku innych rejonów województwa lubelskiego – wyjaśnił rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz. Dodał, że to efekt rosyjskich ataków na Ukrainę.

„W związku z licznymi atakami rakietowymi na Ukrainę, w tym prowadzonymi w pobliżu granicy z Polską, w Krasnymstawie uruchomione zostały syreny alarmowe" – napisał w sieci burmistrz miasta Daniel Micuła. Jak dodał, przed 4 rano władze dostały powiadomienie o zagrożeniu z powietrza. Po kilku minutach sygnał odwołano.

Źródło: PAP