Spotkanie na szczycie w sprawie kryzysu energetycznego

Światowe instytucje finansowe i energetyczne mobilizują się w obliczu największego od dekad kryzysu dostaw ropy i gazu. Konflikt na Bliskim Wschodzie destabilizuje rynki, podnosi ceny paliw i zagraża globalnemu handlowi.

Globalna mobilizacja instytucji

Szefowie Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) oraz Banku Światowego spotkają się w poniedziałek, aby omówić skutki kryzysu energetycznego wywołanego wojną z Iranem.

Dyrektor wykonawczy IEA Fatih Birol poinformował, że rozmowy będą dotyczyć koordynacji globalnej odpowiedzi na zakłócenia na rynku energii. Birol, Kristalina Georgiewa (MFW) i Ajay Banga (BŚ) uzgodnili już utworzenie specjalnej grupy koordynacyjnej, która ma wspierać rządy na całym świecie.

Mechanizm wsparcia ma obejmować doradztwo polityczne, ocenę potrzeb finansowych oraz finansowanie na preferencyjnych warunkach – nawet z zerowym oprocentowaniem.

Instytucje rozważają także narzędzia ograniczania ryzyka dla gospodarek dotkniętych kryzysem. Birol podkreślił, że obecna sytuacja wymaga „pełnej mobilizacji i współpracy międzynarodowej”.

Najpoważniejszy kryzys od dekad

Według IEA obecny kryzys na rynku ropy i gazu jest poważniejszy niż kryzysy z lat 1973, 1979 i 2022 łącznie. Bezpośrednią przyczyną jest blokada cieśniny Ormuz przez Iran – jednego z najważniejszych szlaków energetycznych świata.

Przez ten szlak w normalnych warunkach przepływa około 20 proc. globalnego eksportu ropy oraz znacząca część LNG.

Sytuację dodatkowo zaostrzyły groźby ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa, który postawił Iranowi ultimatum w sprawie otwarcia cieśniny. Trump ostrzegł, że w przypadku braku reakcji „cała cywilizacja zginie tej nocy”. Napięcia polityczne bezpośrednio przekładają się na niestabilność rynków energii.

Rosnące ceny i rekordowe niedobory

Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA) ostrzega, że wysokie ceny energii utrzymają się przez większość roku. Agencja znacząco podniosła prognozy cen ropy, benzyny i diesla na lata 2026–2027.

Według nowych szacunków cena benzyny może osiągnąć 4,30 dolara za galon już w tym miesiącu. Powodem są bezprecedensowe zakłócenia podaży ropy na Bliskim Wschodzie.

W marcu Arabia Saudyjska, Kuwejt, ZEA, Katar i Bahrajn ograniczyły wydobycie o 7,5 mln baryłek dziennie. W kwietniu skala zakłóceń może wzrosnąć do 9,1 mln baryłek dziennie, co pogłębi kryzys.

Odbudowa dostaw potrwa lata

EIA zakłada, że konflikt nie potrwa dłużej niż do końca kwietnia, a ruch w cieśninie Ormuz będzie stopniowo wznawiany. Mimo to pełne przywrócenie przepływów ropy może potrwać wiele miesięcy.

Powrót produkcji do poziomów sprzed wojny przewidywany jest dopiero na koniec 2026 roku. Szef EIA Tristan Abbey przyznał, że świat nie ma doświadczenia w ponownym otwieraniu tak kluczowego szlaku.

„Nigdy wcześniej nie widzieliśmy zamknięcia cieśniny Ormuz, ani jej ponownego otwarcia” – podkreślił. Niepewność co do tempa odbudowy utrzymuje presję na rynkach.

Spór w ONZ o bezpieczeństwo żeglugi

We wtorek w Radzie Bezpieczeństwa ONZ Chiny i Rosja zawetowały projekt rezolucji Bahrajnu dotyczący ochrony żeglugi w cieśninie Ormuz.

Za przyjęciem dokumentu głosowało 11 państw, dwa – Pakistan i Kolumbia – wstrzymały się od głosu.

Rezolucja miała zachęcać państwa do koordynacji działań obronnych w celu zapewnienia bezpieczeństwa transportu morskiego. Pierwotna wersja dokumentu dopuszczała użycie „wszelkich niezbędnych środków”, w tym siły militarnej.

Po sprzeciwie państw z prawem weta zapisy te zostały jednak usunięte. Minister spraw zagranicznych Bahrajnu uznał weto za „zły sygnał dla świata”.

Zagrożenie dla kolejnego kluczowego szlaku

Iran sygnalizuje możliwość rozszerzenia działań na kolejną strategiczną cieśninę – Bab al-Mandab. To kluczowe połączenie między Morzem Arabskim a Morzem Czerwonym, przez które przebiega szlak z Azji do Europy przez Kanał Sueski.

Przez cieśninę przepływało w 2023 roku 9,3 mln baryłek ropy dziennie, czyli blisko 12 proc. światowego handlu morskiego ropą. W 2024 roku przepływ spadł do 4,1 mln baryłek dziennie z powodu ataków Huti.

Ewentualna blokada mogłaby sparaliżować globalny handel i łańcuchy dostaw.

Eksperci ostrzegają, że skutki gospodarcze mogłyby być porównywalne do blokady Kanału Sueskiego w 2021 roku, która generowała straty rzędu 9 mld dolarów dziennie.

Źródło: Reuters, CNN, PAP