Szef PIP: nie chcieliśmy likwidować umów cywilnoprawnych

Szef Państwowej Inspekcji Pracy zapewnia, że reforma PIP nie miała na celu likwidacji tzw. "śmieciówek". Dodaje też, że na możliwość przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę czekali pracownicy.

Marcin Stanecki uważa, że dalej da się wypracować dobre rozwiązanie dla firm i pracowników. Sugeruje więc np. taką wersję, że decyzja inspektora pracy nie będzie musiała zostać wykonana natychmiast i nie spowoduje naliczenia zaległych składek. Przyznaje też, że firmy mają rację, że odwołanie się do sądu pracy może trwać latami.

Jak jednak dodaje, kontrole śmieciówek w firmach nie miały być masowe. – My nie chcieliśmy likwidować polskiej działalności gospodarczej, nie chcieliśmy likwidować umów cywilnoprawnych, bo przecież Kodeks cywilny się nie zmieniał. Również definicja stosunku pracy się nie zmieniała. Więc nie było naszą ideą to, żeby pogarszać kondycję firm. Wręcz przeciwnie, dbamy o konkurencyjność, bo jeżeli podmiot X oszukuje, zatrudnia ludzi na czarno, to wiadomo, że będzie sprzedawał taniej produkty – tłumaczy w rozmowie z PAP.

Jak dodał, wielu pracowników czekało na reformę, która miała wejść w styczniu tego roku. Sami pracownicy bowiem planowali zgłosić do PIP, że pracują na podstawie umów cywilnoprawnych, mimo że powinni zostać zatrudnieni na umowę o pracę. Wejściu w życie reformy sprzeciwił się jednak premier Donald Tusk. Uznał, że daje zbyt dużą władzę inspektorom i że może zaszkodzić przedsiębiorcom.

Dyrektywa o jawności pensji będzie dużym wyzwaniem dla PIP

Stanecki zauważył też, że dużym wyzwaniem dla Inspekcji będzie wdrożenie unijnej dyrektywy o równości i jawności pensji. Inspekcja musi bowiem przeszkolić firmy zatrudniające do 250 pracowników w zakresie wartościowania stanowisk pod kątem płac. Z kolei pracodawcy będą musieli udostępniać pracownikom kryteria ustalania wysokości wynagrodzeń i ich wzrostu oraz informacje o średnich poziomach wynagrodzenia w podziale na płeć.

– To nie będzie jawność wynagrodzeń, jak wiele osób oczekiwało, że będzie można sprawdzić kolegę z pracy, ile zarabia. Natomiast będziemy mieli prawo do informacji o średnim poziomie wynagrodzeń i to już jest daleko idąca zmiana. Spodziewamy się, że może napłynąć do nas bardzo wiele skarg, tym bardziej że w projekcie mamy prawo reprezentować te osoby, które poczują się pokrzywdzone, przed sądem, a nawet wytaczać powództwa – wyjaśnia Główny Inspektor Pracy.

Polska ma te przepisy wdrożyć do 7 czerwca tego roku. Projekt ustawy został w grudniu ubiegłego roku opublikowany na stronach Rządowego Centrum Legislacji.

Źródło: PAP