Ukraina planuje gigantyczne prywatyzacje. „Najlepsze lekarstwo na korupcję”
Ukraina chce m.in. sprywatyzować Odeskie Zakłady Portowe, jednego z największych producentów nawozów w Europie. Ma być to lekarstwo na panoszącą się w spółkach państwowych korupcję, jednak z powodu wojny spółka wciąż czeka na kupca – zauważa „New York Times”. To jedna z wielu wystawionych na sprzedaż państwowych spółek.
Cena wywoławcza za Odeskie Zakłady Portowe jeden z największych producentów nawozów w Europie i perłę w koronie ukraińskiego przemysłu, której tradycje sięgają czasów ZSRR, to 100 milionów dolarów.
To jedna z wielu ukraińskich spółek wystawiona na sprzedaż
Rząd Ukrainy wystawił zakład na aukcję jesienią 2025 roku. Nikt jednak dotąd nie złożył oferty na spółkę, której obiekty są celem rosyjskich ataków z powietrza.
Odessa, ze względu na swoje strategiczne znaczenie jako największy port Ukrainy i jeden z największych jej ośrodków przemysłowych, jest jednym z najczęściej atakowanych przez Rosjan.
Polecamy: Cztery lata wojny w Ukrainie. Jak konflikty zbrojne zmieniają globalną gospodarkę
Jak zauważa „NYT”, odeski producent nawozów to też tylko jeden z wielu państwowych aktywów – od fabryk tytanu po gorzelnie wódki – które Ukraina próbuje sprzedać w trakcie wojny. Oprócz łatania dziur budżetowych, stawką jest modernizacja gospodarki wciąż obciążonej źle zarządzanymi i zadłużonymi przedsiębiorstwami z epoki radzieckiej.
Prywatyzacja ma być lekarswem na korupcję
Ich prywatyzacja ma – w przekonaniu rządu – przygotować kraj do głębszej integracji z Zachodem, a także być lekarstwem na panoszącą się w nich korupcję.
Odeskie Zakłady Portowe są ucieleśnieniem tych problemów.
Fabryka była wielokrotnie uwikłana w afery finansowe i jest obciążona długiem w wysokości 250 mln dolarów wobec ukraińskiego oligarchy.
Odpowiedzią władz na korupcję w spółkach państwowych ma być prywatyzacja.
W tej dziedzinie, w porównaniu z Polską, Ukraina jest mocno zapóźniona. Gdy Polska szybko przekształciła gospodarkę centralnie planowaną w rynkową w latach dziewięćdziesiątych, realizując plan Balcerowicza, Ukraina przez dekady utrzymywała duży sektor państwowy.
Sam Balcerowicz był zresztą w latach 2016-17 doradcą ukraińskiego rządu do spraw reform jako przedstawiciel prezydenta Petra Poroszenki.
– Prywatyzacja to najlepsze lekarstwo – podkreśla w wypowiedzi dla „NYT” Dariia Marchak, wiceminister gospodarki Ukrainy.
Prywatyzacja to najlepsze lekarstwo – podkreśla w wypowiedzi dla „NYT” Dariia Marchak, wiceminister gospodarki Ukrainy.
Gazeta zauważa, że w kontekście powojennej odbudowy prywatyzacja stała się wręcz mantrą. Słowo to pojawia się 15 razy w niedawnym „Planie dobrobytu” przygotowanym przez Ukrainę i zachodnich partnerów przy wsparciu BlackRocka.
Dmytro Natalucha, szef Funduszu Mienia Państwowego Ukrainy, w wypowiedzi dla „New York Timesa” przyznaje, że skala chaosu w Funduszu Mienia Państwowego go zaskoczyła: tysiące firm‑wydmuszek, brak kontroli i opór na miejscu.
Niektórzy doradzali mu sprzedaż zakładu za symboliczną jedną hrywnę. On chce jednak przygotować go do realnej prywatyzacji – przeprowadzić audyty i wymienić zarządzanie.
Liczy na zainteresowanie inwestorów, zwłaszcza wobec rosnących cen nawozów na świecie. Problemem pozostaje wojna. Zdaniem Nataluchy pomóc mógłby inwestor „z właściwą flagą” – państwa, którego obecność zniechęciłaby Rosję do ataków. Tyle że rosyjskie uderzenia dotykały już także zagranicznych firm.
Polecamy: Prywatyzacyjny paradoks. Polacy chcą mniejszego udziału państwa w gospodarce, ale nie do końca