Ukraińskie firmy będą mogły same się bronić przed rosyjskimi atakami

Ukraina „prywatyzuje” obronę przeciwlotniczą. Władze chcą pozwolić firmom na stawianie własnych systemów obrony przeciwdronowej i przeciwrakietowej. Będą one jednak musiały być włączone w wojskowy system koordynacji obrony.

– Naszym celem jest, by biznes miał możliwość, za pomocą własnych pieniędzy i własnych pracowników, bronić się przed zagrożeniem z powietrza – tłumaczy inspektor generalny ukraińskiego ministerstwa obrony Jurij Myronenko – pisze France24. Ma to pomóc w walce z masowymi atakami rosyjskich dronów kamikadze.

– To pierwszy taki system na świecie – dodaje Myronenko. Wyjaśnia, że firmy, które chcą dołączyć do tego programu, zanim dostaną zgodę na zakup broni i przeszkolenie pracowników, będą musiały przejść odpowiednią weryfikację, czy nie mają związków z Rosją. Systemy obronne są też wpięte do programu koordynacji obrony powietrznej. Pozwala on w czasie rzeczywistym widzieć oficerom, kto i gdzie strzela do jakich rosyjskich jednostek.

Ukraiński podpułkownik tłumaczy, że autoryzację dostało do tej pory 16 przedsiębiorstw, a część „już strzela do Szachedów”. Wspomina choćby o firmie, która chroni się za pomocą zdalnie sterowanych wieżyczek z ciężkimi karabinami maszynowymi.

– Nie oczekujemy, że prywatne firmy rozwiążą wszystkie nasze problemy z obroną powietrzną. Ale musimy to zrobić, bo zestrzelenie nawet kilku dronów pomaga w obronie całego kraju – wyjaśnia Myronenko.

Jego zdaniem przyszłością prywatnej ochrony powietrznej są małe drony do walki z rosyjskimi bezzałogowcami. Ukraina już stworzyła ponad 50 takich modeli, które kosztują mniej niż 1000 dolarów za sztukę. Do armii trafiają już tysiące takich dronów miesięcznie, co ma sprawić – zgodnie z poleceniem ministra obrony – by wykrywać 100 proc. rosyjskich zagrożeń z powietrza i strącać 95 proc. z nich (obecnie to ok. 80 proc.).

Ukraiński wojskowy nie wyklucza też, że firmy będą mogły kupić także zaawansowaną broń, jak choćby ręczne wyrzutnie kierowanych pocisków przeciwlotniczych. – Nie wprowadzamy limitów na zakupy uzbrojenia. Bo wiemy, że wojna się zmienia co kilka miesięcy – podsumowuje.