USA dokonają przeglądu sił zbrojnych w Europie. "Niektóre kraje obleją, inne zdadzą celująco"

Szef Pentagonu Pete Hegseth zapowiedział przegląd obecności sił zbrojnych USA i amerykańskich baz w Europie. Proces ma potrwać do sześciu miesięcy. „Niektóre kraje Sojuszu obleją ten sprawdzian, a inne zdadzą go celująco” – ocenił.

Jak powiedział Hegseth, Europa musi wziąć na siebie główną odpowiedzialność za swoją obronę konwencjonalną, „zgodnie z obietnicą złożoną na szczycie NATO w Hadze”. – Wiemy, że nasi sojusznicy są w stanie to zrobić, i nadszedł na to czas – powiedział szef amerykańskiego Departamentu Wojny podczas spotkania ministrów obrony NATO w Brukseli.

Przedstawiciel Pentagonu zaznaczył przy tym, że niektóre kraje sojuszu nie wskazały jeszcze wiarygodnej ścieżki, zgodnie z którą zamierzają wypełnić swoje zobowiązania ze szczytu w Hadze. Przypomnijmy, że państwa NATO zobowiązały się w 2025 r. do podniesienia swoich wydatków na obronność do 5 proc. PKB, z czego 3,5 proc. ma zostać przeznaczone na wojsko, a pozostałe 1,5 proc. na systemy bezpieczeństwa, jak np. rozwój infrastruktury.

– W przyszłości nasze coroczne składki członkowskie w NATO będą uzależnione od realizacji przez inne kraje ich celów w zakresie wydatków na obronę. Tam, gdzie inni sojusznicy nie będą wydawać pieniędzy w trybie pilnym, nasze składki spadną. NATO będzie działać w obie strony – oświadczył Hegseth.

Na początku maja Pentagon ogłosił, że w ciągu 6–12 miesięcy wycofa 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Jeżeli ruch ten dojdzie do skutku, liczba personelu wojskowego USA u naszego zachodniego sąsiada zmniejszy się do ok. 30 tys. Według stanu z grudnia 2025 r. w Niemczech przebywało ponad 35 tys. żołnierzy. W całej Europie liczba ta wynosiła blisko 68 tys., choć jest to wartość ruchoma. Od rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r. liczba sił USA zmieniała się w zależności od potrzeb i ćwiczeń, a w szczytowym momencie wyniosła ok. 105 tys. żołnierzy.

Źródło: XYZ, PAP

Przeczytaj również: Ceny ropy w dół. Po podpisaniu porozumienia USA-Iran pozostaje pytanie o normalizację transportu przez Ormuz