USA wzmacniają siły wokół Iranu. Na Bliski Wschód rusza kolejna grupa bojowa lotniskowca
Stany Zjednoczone wysyłają w stronę Iranu drugą grupę bojową lotniskowca. Waszyngton będzie miał więc w regionie taki sam poziom sił jak podczas lipcowego bombardowania irańskich ośrodków atomowych.
W skład grupy bojowej lotniskowca wchodzi zwykle krążownik wyposażony w system obrony przeciwlotniczej AEGIS, 3–4 niszczyciele Arleigh Burke oraz przynajmniej jeden okręt podwodny. Na pokładzie lotniskowca jest też około 50–60 myśliwców F/A-18 Super Hornet. W rejonie Iranu Amerykanie będą mieć dwie takie grupy z lotniskowcami USS Abraham Lincoln i USS Gerald R. Ford.
Na Bliskim Wschodzie są jeszcze trzy inne niszczyciele oraz mniejsze jednostki, choćby Straży Przybrzeżnej. Do tego na Morzu Śródziemnym ma przebywać okręt podwodny USS Georgia ze 154 pociskami Tomahawk. To daje Amerykanom około 1000 pocisków tego typu na okrętach bojowych.
Amerykańskie wojsko wzmacnia też ochronę baz w regionie, m.in. w Katarze czy Bahrajnie, a do regionu trafiły również myśliwce F-22. Z kolei obronę powietrzną Izraela, który mógłby stać się celem odwetowym Iranu, wzmocniły systemy THAAD i Patriot.
USA wzmacniają także wojskową logistykę. Na Bliski Wschód trafiły cysterny powietrzne KC-135 i KC-46 oraz transportowce C-17 i C-5. Wokół Iranu krążą też amerykańskie drony zwiadowcze.
Prezydent USA Donald Trump ostrzega bowiem Iran, że brak porozumienia będzie „bardzo traumatyczny”, i nie skreślił możliwego uderzenia na Teheran. Do amerykańskiej interwencji zbrojnej i obalenia reżimu ajatollahów wezwał też wczoraj na konferencji bezpieczeństwa w Monachium Reza Pahlavi, syn ostatniego szacha i jeden z liderów irańskiej opozycji.
Jednocześnie Amerykanie prowadzą rozmowy dyplomatyczne z Teheranem ws. programu atomowego tego kraju. W zeszłym tygodniu odbyła się kolejna runda negocjacji w Omanie.