Wybory parlamentarne w Danii. Żaden z bloków może nie zdobyć większości
Wybory parlamentarne w Danii właśnie się rozpoczęły. Nie ma w nich jednak wyraźnego faworyta i zapowiada się, że ani rządzący socjaldemokraci, ani ugrupowania prawicowe nie zdobędą większości, czyli 90 mandatów w 179-miejscowym parlamencie.
Jeśli potwierdzą się wyniki ostatniego sondażu Megafon, że partie lewicowe mogą liczyć na 86 mandatów, a blok prawicowy na 77, to o następnym rządzie zdecyduje 12 mandatów centrowej partii Umiarkowani obecnego szefa MSZ Larsa Løkke Rasmussena. Wpływ mogą mieć także czterej parlamentarzyści, których (po dwóch) wybierają Grenlandia i Wyspy Owcze.
Od 2022 krajem rządzi koalicja Duńskiej Partii Socjaldemokratycznej, centroprawicowej Partii Liberalnej oraz Umiarkowanych. Jednak przedwyborcze sondaże nie dają tym partiom szans na utrzymanie większości parlamentarnej. Socjaldemokraci według ostatniego sondażu mają bowiem stracić poparcie z 27,5 do 20,9 proc., a poparcie dla Partii Liberalnej spadnie z 13,3 do 9,6 proc. Rośnie za to w sondażach skrajna prawica – Duńska Partia Ludowa może zdobyć 7,6 proc. głosów (w 2022 uzyskała 3,7 proc.).
Dlatego też premier Mette Frederiksen obiecywała w kampanii skupienie się na problemach socjalnych. Zapowiedziała m.in. opodatkowanie najbogatszych, co ma jej pomóc w ewentualnym utworzeniu koalicji z lewicą. Prawica protestuje przeciw tym planom, domaga się też obniżki akcyzy na paliwa w związku z kryzysem wywołanym atakami Izraela i USA na Iran.
Z kolei w sprawach bezpieczeństwa, stosunków z Grenlandią i pomocy dla Ukrainy obie strony sceny politycznej zawarły wieloletnie porozumienie.
Głosowanie w Danii zakończy się o 20, jednak wielu obywateli już wcześniej oddało głosy w przedterminowych punktach w miejscach publicznych. Dzięki temu frekwencja jest zwykle wysoka – w 2022 przekroczyła 84 proc.