Wybuch na Lubelszczyźnie po rosyjskich nalotach. Ukraina: to był rosyjski pocisk manewrujący

Premier Donald Tusk powiedział, że jak na razie wszystko wskazuje na to, że w czwartek rano polską przestrzeń powietrzną naruszył rosyjski pocisk balistyczny CH101. Wojsko było gotowe do zestrzelenia pocisku, gdyby kontynuował on lot – podkreślił szef rządu.

– Jak na razie wszystko na to wskazuje, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym CH-101, rosyjskim, ale też nie wyprzedzamy efektów szczegółowego badania – powiedział Tusk w Lublinie na posiedzeniu zespołu koordynacyjnego.

– Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot – zaznaczył szef rządu.

Dodał, że pocisk spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w woj. lubelskim i - jak podkreślił - „nie ma żadnych informacji na szczęście o ofiarach ani o stratach”.

„Niezwykle ciężka noc dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń. Dziękuję gen. I. Nowakowi i Dowództwu Operacyjnemu Rodzajów Sił Zbrojnych, wszystkim, którzy dziś koordynowali, obserwowali, analizowali i reagowali na wydarzenia nad Ukrainą i w naszej przestrzeni powietrznej. Informacje były na bieżąco przekazywane i koordynowane przez odpowiednie służby, trafiły także do najważniejszych osób w naszym kraju. Trwa teraz wyjaśnianie, jaki rodzaj obiektu upadł w okolicach m. Tarnawa-Kolonia" – napisał na X Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ukraina: to był rosyjski pocisk manewrujący

„Rosyjski pocisk manewrujący CH101 naruszył przestrzeń powietrzną Polski podczas nocnego, zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę w czwartek" – stwierdził szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha. Dodał, że to kolejny dowód na to, że wzmocnienie obrony powietrznej Ukrainy to sprawa niezwykle pilna.

Rzecznik rządu: premier jedzie na miejsce wybuchu

"W trakcie rosyjskiego zmasowanego ataku rakietowego na zachodnią Ukrainę doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Zwołałem w związku z tym zespół koordynacyjny z udziałem Ministra Obrony i odpowiednich służb, które od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują mi systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach" – napisał na X premier.

Do sieci trafiły pierwsze zdjęcia z miejsca wybuchu.

"Super Express" opublikował pierwsze zdjęcia z miejsca uderzenia rosyjskiej rakiety.

Prokuratura lubelska: wszczynamy śledztwo w tej sprawie

„W związku z ujawnieniem niezidentyfikowanego obiektu, który spadł w pobliżu wsi Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim Wydział ds Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzi na miejscu czynności w ramach śledztwa w niezbędnym zakresie" - napisali na X lubelscy śledczy. Jak dodali, na miejscu zdarzenia jest już Prokurator Okręgowy, który będzie osobiście koordynował śledztwo w tej sprawie.

Prokuratura dodała, że służby sprawdziły już miejsce zdarzenia „pod kątem zagrożeń pirotechnicznych i radiacyjnych". Okazało się, że teren jest bezpieczny i eksperci mogą przystąpić do badania krateru.

Kierwiński: wdrożono procedurę SPO-13

„W związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej w czwartek rano natychmiast wdrożono procedurę SPO13 i uruchomiono syreny alarmowe jako najszybszy sposób informowania o zagrożeniu. Trwało ono około 13 minut" – napisał na X szef MSWiA Marcin Kierwiński. Sam minister jedzie też na Lubelszczyznę razem z premierem.

Lubelska policja: funkcjonariusze ujawnili porozrzucane fragmenty niezidentyfikowanego obiektu

Lubelska policja napisała na X, że rano została zawiadomiona o potężnym wybuchu w okolicach Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim. Policjanci „na polu w odległości około 2 km od zabudowań ujawnili lej oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu". Funkcjonariusze zabezpieczyli krater, a na miejscu pojawili się kontrterroryści.

DORSZ: radary śledziły kilkanaście rosyjskich pocisków

Jak wyjaśniło DORSZ, polskie radary śledziły kilkanaście pocisków, które mogły stanowić zagrożenie dla Polski. „Najbliżej granicy Rzeczypospolitej Polskiej znalazł się jeden z obiektów, który o godz. 3.29 zbliżył się na odległość około 5 km, po czym zmienił kierunek lotu i skierował się na wschód" – czytamy w komunikacie.

Wojsko wysłało w jego stronę dyżurny F-16. „O godz. 3.46, przed dokonaniem jednoznacznej identyfikacji, obiekt zanikł ze wskazań systemów radiolokacyjnych. W celu weryfikacji i ostatecznego potwierdzenia wskazań technicznych systemów radarowych w rejon ostatniego wskazania obiektu skierowano śmigłowiec Mi-24. Załoga śmigłowca zlokalizowała prawdopodobne miejsce upadku obiektu w terenie niezabudowanym w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim" – dodała armia.