NanoAnaliza

Kto jest mocniejszy gospodarczo: Czesi czy Polacy? I dlaczego to nie PKB o tym mówi

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Zdecydowana większość analiz porównawczych między krajami opiera się na produkcie krajowym brutto (PKB). Eurostat od kilku lat zwraca jednak uwagę, że do oceny poziomu życia lepszym wskaźnikiem jest rzeczywista konsumpcja indywidualna (AIC – actual individual consumption).

PKB mierzy wartość wytworzonej produkcji w danym kraju. AIC natomiast lepiej oddaje faktyczny poziom dobrobytu, ponieważ obejmuje wszystkie dobra i usługi konsumowane przez gospodarstwa domowe, niezależnie od tego, czy zostały one zakupione bezpośrednio na rynku, czy sfinansowane przez państwo lub organizacje non-profit.

W szczególności dotyczy to usług publicznych – przede wszystkim ochrony zdrowia i edukacji – które w krajach o silniejszej roli państwa istotnie podnoszą poziom faktycznej konsumpcji, mimo że nie przekładają się bezpośrednio na dochody gospodarstw domowych. W dalszej części analizy pojęcie AIC będzie określane skrótowo jako „konsumpcja”, choć należy pamiętać, że nie jest to tożsame z konsumpcją w rozumieniu rachunków narodowych.

PKB oraz rzeczywista indywidualna konsumpcja w krajach UE

Poniższy wykres przedstawia porównanie obu wskaźników dla państw Unii Europejskiej w 2024 r., zrelatywizowanych do średniej unijnej (UE = 100). Widać wyraźnie, że w wielu krajach Europy Środkowo-Wschodniej poziom konsumpcji jest relatywnie wyższy niż wynikałoby to z PKB na mieszkańca. Największa rozbieżność występuje w Grecji, gdzie rzeczywista konsumpcja sięga 79 proc. średniej UE, podczas gdy PKB na osobę wynosi jedynie 69 proc.

W Rumunii różnica ta wynosi 9 pkt proc., a w Bułgarii i Polsce – po 7 pkt proc. Oznacza to, że mimo niższego poziomu produkcji gospodarczej, faktyczny poziom życia mierzony konsumpcją jest relatywnie wyższy, niż sugerowałby sam PKB.

Na czele zestawienia krajów o najwyższej rzeczywistej konsumpcji znajdują się Holandia, Niemcy, Austria oraz Belgia, gdzie poziom AIC sięga 115–120 proc. średniej unijnej. Relatywnie dobrze – na tle własnego PKB per capita – wypada również Francja, która osiąga 106 proc. średniej UE pod względem konsumpcji.

Co istotne, Francja zrównuje się pod tym względem z Danią, mimo że różnica w PKB na osobę między tymi krajami sięga niemal 30 pkt proc. Wynika to z odmiennych relacji między produkcją a konsumpcją. We Francji poziom konsumpcji jest wyższy od PKB per capita o ok. 8 pkt proc., natomiast w Danii sytuacja jest odwrotna – PKB znacząco przewyższa poziom konsumpcji (o ok. 22 pkt proc.).

Ikona wykres interaktywny Wykres interaktywny

Polska pnie się w górę

W przypadku Polski – jak już wspomniano – rzeczywista konsumpcja indywidualna jest relatywnie wyższa niż PKB na osobę, licząc względem średniej unijnej. Powoduje to istotne przetasowania w rankingu krajów pod względem dobrobytu mierzonego AIC. Najbardziej widoczne są one w porównaniu z Czechami.

Nasi południowi sąsiedzi charakteryzują się bowiem relatywnie niską konsumpcją względem poziomu PKB, i to aż o 9 pkt proc. Łącznie oznacza to, że różnica między Polską a Czechami w ujęciu konsumpcyjnym zmniejsza się o około 16 pkt proc. W efekcie, choć Polska wyraźnie ustępuje Czechom pod względem PKB per capita (Polska: 78 proc. średniej UE, Czechy: 91 proc.), to wyprzedza je pod względem rzeczywistej konsumpcji
(Polska: 85 proc., Czechy: 82 proc. średniej UE).

Dlaczego Polacy mogą pozwolić sobie na relatywnie więcej dóbr i usług niż Czesi? Kluczowym czynnikiem jest niższa stopa inwestycji. Inwestycje są wliczane do PKB, ale nie są uwzględniane w rzeczywistej konsumpcji indywidualnej, która lepiej oddaje bieżący poziom życia gospodarstw domowych.

U naszych południowych sąsiadów stopa inwestycji w ostatnich latach wahała się w granicach 26–28 proc. PKB. W Polsce – jak wielokrotnie wskazywaliśmy – wynosiła ona ok. 16-18 proc. PKB. W efekcie w rankingu rzeczywistej konsumpcji indywidualnej Polska wyprzedza nie tylko Czechy, lecz także Estonię i Chorwację, a jeszcze większy awans notuje Rumunia.

W ujęciu dynamicznym sytuacja jest jednak bardziej złożona. Inwestycje podnoszą potencjał wzrostu gospodarczego w przyszłości, a więc także przyszły poziom konsumpcji. Jednocześnie jednak – w krótkim okresie – wysoki udział inwestycji w PKB obniża bieżącą konsumpcję, ponieważ większa część dochodu jest przeznaczana na akumulację kapitału, a nie na wydatki gospodarstw domowych.

Szersze miary dobrobytu: długość życia, czas wolny i nierówności

Ale różnic metodologicznych między tymi dwiema miarami jest znacznie więcej. Do AIC wliczana jest tylko część wydatków rządowych – przede wszystkim usługi zdrowotne, edukacyjne, opieka społeczna oraz mieszkalnictwo. W konsekwencji kraje, które relatywnie więcej środków przeznaczają na dobra kolektywne, takie jak infrastruktura czy bezpieczeństwo, mają – przy pozostałych czynnikach niezmienionych – niższy poziom AIC w relacji do PKB. To m.in. przypadek Danii i Szwecji.

Warto przy tym zaznaczyć, że z punktu widzenia teorii ekonomii sama miara AIC również ma istotne ograniczenia, jeśli próbujemy na jej podstawie oceniać dobrobyt jednostek. Zwracali na to uwagę m.in. Chad Jones i Pete Klenow, którzy zaproponowali znacznie szersze podejście do porównań międzynarodowych. Oprócz konsumpcji uwzględnili oni także śmiertelność, ilość czasu wolnego oraz poziom nierówności dochodowych.

Ich analiza pokazała, że Europa jest znacznie bliżej Stanów Zjednoczonych pod względem dobrobytu, niż sugerują to tradycyjne wskaźniki oparte wyłącznie na PKB. Z kolei Azja dogania Zachód wolniej, niż wynikałoby to z dynamiki wzrostu gospodarczego. W pierwszym przypadku decydujące znaczenie ma większa ilość czasu wolnego – który również posiada wartość ekonomiczną – oraz niższy poziom nierówności niż w USA. W drugim natomiast kluczową rolę odgrywa wysoka stopa inwestycji w krajach azjatyckich, sięgająca często 30–40 proc. PKB, co ogranicza bieżącą konsumpcję na rzecz przyszłego wzrostu.