USA grożą Iranowi atakiem. Trump daje ultimatum, negocjacje trwają do ostatniej chwili
Prezydent USA Donald Trump nadal nie wyklucza możliwości zniszczenia irańskiej infrastruktury, ale wciąż możliwe jest odroczenie decyzji, jeśli rozmowy przyniosą „coś konkretnego”. Równolegle trwają intensywne, choć trudne negocjacje z udziałem państw regionu.
Ultimatum Trumpa i groźba ataku
Prezydent USA Donald Trump we wtorek potwierdził, że podtrzymuje ultimatum wobec Iranu, zakładające możliwość zniszczenia infrastruktury cywilnej i energetycznej.
Termin graniczny wyznaczono na godz. 20 czasu waszyngtońskiego (2:00 w nocy w Polsce), kiedy – według wcześniejszych zapowiedzi – może dojść do ataku.
Trump zaznaczył jednak, że decyzja może się zmienić, jeśli negocjacje „posuną się naprzód” i przyniosą konkretne rezultaty jeszcze tego samego dnia. Według relacji Fox News, prezydent miał stwierdzić, że jeśli dojdzie do uderzenia, będzie to „atak, jakiego jeszcze nie widzieliśmy”.
Dziennikarz Bret Baier przekazał, że Trump sam skontaktował się ze stacją i podkreślił, że „na razie trzyma się planów ataku”. Jednocześnie z Białego Domu płyną sygnały, że rozmowy z Iranem nadal trwają i przynoszą postępy, choć ich rezultat pozostaje niepewny.
Iran zrywa bezpośredni kontakt z USA
Według „Wall Street Journal” Iran w poniedziałek rano zerwał bezpośrednią komunikację ze Stanami Zjednoczonymi. Decyzja była reakcją na wypowiedzi Trumpa, w których zagroził on, że „zginie cała cywilizacja” Iranu.
Źródła wskazują, że ruch Teheranu miał charakter politycznego sygnału sprzeciwu i dezaprobaty, a nie całkowitego wycofania się z negocjacji.
Rozmowy są kontynuowane, ale odbywają się za pośrednictwem mediatorów, co utrudnia i spowalnia proces. W negocjacjach uczestniczą Pakistan, Egipt i Turcja, próbując doprowadzić do zawieszenia broni.
Zdaniem rozmówców gazety, zerwanie bezpośredniego kontaktu tymczasowo komplikuje osiągnięcie porozumienia, ale go nie przekreśla.
Ostre wypowiedzi i presja polityczna
Trump we wtorek w mediach społecznościowych napisał, że „cała cywilizacja umrze dziś w nocy i nigdy się nie odrodzi”, jeśli nie dojdzie do porozumienia. Jednocześnie zaznaczył, że nie chce takiego scenariusza, sugerując możliwość jego uniknięcia.
Prezydent zapowiedział też koniec „47 lat wymuszeń, korupcji i śmierci” w Iranie. Według portalu Axios, Trump jest najbardziej radykalnym decydentem w swoim otoczeniu, określanym przez jednego z urzędników jako „najbardziej żądny krwi”.
Informatorzy podkreślają, że nawet tacy politycy jak sekretarz stanu Marco Rubio czy szef Pentagonu Pete Hegseth prezentują bardziej umiarkowane stanowisko. Z kolei rzeczniczka Białego Domu zapowiedziała, że „wieczorem świat dowie się, czy mosty i elektrownie zostaną unicestwione”.
Negocjacje pod presją czasu
Zespół negocjacyjny USA, w skład którego wchodzą J.D. Vance, Steve Witkoff i Jared Kushner, naciska na próbę osiągnięcia porozumienia. Ich zdaniem należy wykorzystać ostatnią szansę, zanim dojdzie do eskalacji militarnej.
Jednocześnie część sojuszników USA, w tym Izrael, Arabia Saudyjska i ZEA, sprzeciwia się zawieszeniu broni bez spełnienia twardych warunków przez Iran. Chodzi m.in. o otwarcie cieśniny Ormuz oraz rezygnację z wysoko wzbogaconego uranu.
Dotychczas obie strony odrzuciły swoje propozycje: USA nie przyjęły irańskiej oferty, a Iran odrzucił amerykański plan 15-punktowy. Jedną z propozycji Teheranu było 45-dniowe zawieszenie broni, które Waszyngton uznał za niewystarczające.
Według źródeł, szanse na przełom oceniane są jako niewielkie, a negocjacje przebiegają wolno.
Ataki USA i sytuacja na wyspie Chark
W nocy z poniedziałku na wtorek USA przeprowadziły atak na około 50 celów na wyspie Chark, kluczowym ośrodku eksportu ropy Iranu. Według amerykańskich władz, celem były obiekty wojskowe, a nie infrastruktura energetyczna.
Irańskie media informują jednak, że większość infrastruktury naftowej pozostała nienaruszona i działa normalnie. Wyspa Chark odpowiada za około 90 proc. eksportu irańskiej ropy, co czyni ją strategicznym punktem.
System NASA wykrył liczne pożary na południu i zachodzie wyspy, choć skala zniszczeń nie została niezależnie potwierdzona. To kolejny atak na Chark – wcześniej USA uderzyły tam w magazyny min i rakiet.
Rosnące napięcie i niepewność przed decyzją
Równolegle do działań militarnych trwa presja polityczna i dyplomatyczna, ale perspektywa porozumienia pozostaje niepewna. Pakistańscy urzędnicy oceniają, że szanse na szybkie ustalenia są bardzo małe, zwłaszcza po ostatnich atakach.
Wiceprezydent J.D. Vance przyznał, że „Irańczycy nie są najszybszymi negocjatorami”, co dodatkowo komplikuje rozmowy. Sekretarz stanu Marco Rubio zapowiedział, że „więcej informacji pojawi się jeszcze dziś”, sugerując możliwy rozwój sytuacji.
Jednocześnie nie odpowiedział na pytania o to, czy działania USA mogą zostać uznane za zbrodnię wojenną.
Decydujące godziny przypadają na wtorkowy wieczór czasu amerykańskiego – wtedy okaże się, czy dojdzie do ataku, czy do przełomu w negocjacjach.
Biały dom zapewnia, że nie użyje w Iranie bomb atomowych
Na oficjalne konto Białego Domu na X trafił wpis odrzucający sugestie użycia broni atomowej w Iranie. To pokłosie słów prezydenta USA Donalda Trumpa, który zagroził „zniszczeniem cywilizacji” irańskiej.
Wpis konta „szybkiego reagowania” Białego Domu na X – Rapid Response 47 – był odpowiedzią na zarzuty pochodzące z konta kampanii wyborczej byłej wiceprezydent USA Kamali Harris. Sztab kontrkandydatki prezydenta USA Donalda Trumpa zarzucał wiceprezydentowi J.D. Vance'owi, że sugerował użycie broni atomowej w Iranie.
Przebywający w Budapeszcie zastępca Donalda Trumpa powiedział, że Stany Zjednoczone „mają w arsenale narzędzia, których jeszcze nie zdecydowały się użyć”. Powiedział, że prezydent Trump z nich skorzysta, jeśli Irańczycy nie zmienią swojego postępowania.
„Dosłownie nic, co VP [wiceprezydent] powiedział tutaj, nie »sugeruje« tego, wy absolutne błazny” – czytamy we wpisie Białego Domu.
Historia gróźb i zaostrzenie retoryki
Seria gróźb Trumpa wobec Iranu trwa od końca marca. 21 marca prezydent zapowiedział, że USA „uderzą i zniszczą” irańskie elektrownie, jeśli Teheran nie otworzy cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin.
W kolejnych dniach termin był kilkukrotnie przesuwany – najpierw o 5 dni (23 marca), a następnie o kolejne 10 dni (26 marca), co wyznaczyło ostateczny deadline na 6 kwietnia.
Pod koniec marca i na początku kwietnia retoryka Trumpa wyraźnie się zaostrzyła. 30 marca zapowiedział zakończenie wojny poprzez „całkowite zniszczenie elektrowni i pól naftowych” Iranu.
W kolejnych dniach mówił o możliwości „zrównania kraju z ziemią w jedną noc”, a 5 kwietnia w ostrych słowach wezwał Iran do otwarcia cieśniny Ormuz, grożąc „piekłem”.
Ostatecznie 6 kwietnia stwierdził, że ma jeszcze „gorsze opcje” niż dotychczasowe groźby, zapowiadając, że „cały kraj może zostać wyeliminowany w jedną noc”.
Źródło: PAP, CNN