Ukraina kontynuuje ataki na Rosję. Celem nalotów też Moskwa
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował o ataku na jedną z najważniejszych rafinerii ropy naftowej w Rosji, znajdującą się w Jarosławiu. Ukraińskie media przekazały doniesienia o nalotach dronów m.in. na Moskwę i Rostów nad Donem.
„Jarosław, ponad 700 kilometrów od granicy Ukrainy. Obiekt przemysłu naftowego, który miał ogromne znaczenie dla finansowania rosyjskiej wojny" – napisał Zełenski w komunikacie przekazanym w mediach społecznościowych.
„Dziękuję Siłom Zbrojnym Ukrainy i naszemu wywiadowi wojskowemu za taki przejaw sprawiedliwości. Ukraińskie sankcje dalekiego zasięgu są kontynuowane w odpowiedzi na rosyjskie uderzenia w nasze miasta i wsie. Rosja musi wybrać prawdziwy pokój i tylko presja sankcyjna to zapewni' – ostrzegł prezydent Ukrainy.
Ukraińskie media podały, z powołaniem na kanały monitorujące na Telegramie oraz przedstawicieli rosyjskich władz i mediów, że drony zaatakowały także Moskwę i Rostów nad Donem.
W związku z atakami wprowadzono ograniczenia lotów m.in. na moskiewskich lotniskach Wnukowo i Domodiedowo. Rosyjskie ministerstwo transportu poinformowało, że z powodu ataku dronów 13 lotnisk na południu Rosji wstrzymało działalność.
Według ukraińskich mediów celem uderzeń była rafineria w Jarosławiu, na terenie której wybuchł pożar. W Rostowie nad Donem bezzałogowce zaatakowały zakład Agropromzapczast.
„Lokalni mieszkańcy informowali o serii eksplozji, po których na miejscu wybuchł rozległy pożar. Później gubernator obwodu rostowskiego Jurij Sliusar poinformował, że w regionie odparto atak bezzałogowych statków powietrznych i rakiet" – przekazał portal Ukrainska Prawda.
Czytaj także: Resort obrony Ukrainy: w kwietniu drony zaatakowały 14 obiektów rosyjskiego sektora paliwowego
Zełenski: Rosja kontynuuje ataki i nie ma żadnych zamiarów przerwania ognia
Rosja ogłosiła rozejm w dniach 8–10 maja w związku z paradą w Moskwie z okazji Dnia Zwycięstwa w II wojnie światowej i w obawie przed ukraińskimi atakami. Wcześniej rozejm – także jednostronnie – ogłosiła Ukraina, która chciała jednak, by obowiązywał on od północy z 5 na 6 maja.
Prezydent Zełenski oznajmił następnie, że Rosja odrzuciła porozumienie. Wcześniej ostrzegał, że w dniu parady nad Placem Czerwonym w Moskwie mogą przelecieć ukraińskie drony.
Rosja kontynuowała w nocy ataki na ukraińskie pozycje na froncie, co świadczy o tym, że Kreml nie ma żadnych zamiarów przerywania ognia – podkreślił w piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
„W ciągu minionej nocy rosyjska armia kontynuowała uderzenia na ukraińskie pozycje. Według stanu na godz. 7 rano (godz. 6 czasu polskiego) odnotowano już ponad 140 ostrzałów pozycji na froncie” – powiadomił Zełenski
Szef ukraińskiego państwa poinformował, że wojska okupacyjne przeprowadziły ostatniej nocy dziesięć szturmów, z czego najwięcej na kierunku słowiańskim. Przekazał, że Rosjanie dokonali ponad 850 ataków z zastosowaniem dronów uderzeniowych oraz używali dronów rozpoznawczych, które operowały nad terenami przyfrontowymi.
„Wszystko to wyraźnie świadczy o tym, że ze strony rosyjskiej nie było nawet imitacji próby przerwania ognia na froncie. Na podstawie danych z minionej i obecnej doby Ukraina będzie działała w sposób lustrzany” – uprzedził Zełenski.
Politolog: Rosja panikuje przed 9 maja, Kijów wygrał tę rundę wojny psychologicznej
Rosja panikuje przed paradą 9 maja w Moskwie, a Ukraina wygrała tę rundę wojny psychologicznej. Ważne jest także, że szantażowi Kremla nie uległa Europa — ocenił w rozmowie z PAP ukraiński politolog Jewhen Mahda.
9 maja w Moskwie oczekiwana jest parada wojskowa z okazji 81. rocznicy zwycięstwa stalinowskiego ZSRR nad hitlerowskimi Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. W Rosji określa się tak tę część II wojny światowej, w której ZSRR walczył po stronie koalicji antyhitlerowskiej w latach 1941-45. Wcześniejszy okres wojny, gdy ZSRR było najbliższym sojusznikiem Hitlera, jest w oficjalnym rosyjskim przekazie pomijany.
Mahda uważa, że reakcje władz rosyjskich pokazują słabość Kremla. 9 maja na paradzie po raz pierwszy od 18 lat nie pojawi się kolumna pojazdów wojskowych.
– Kiedy Rosjanie w jednym zdaniu łączą hasła o potrzebie demilitaryzacji Ukrainy i jednocześnie organizują defiladę bez sprzętu wojskowego, to wszystko jest jasne – podkreślił.
Mahda odniósł się także do ostrzeżeń rosyjskiego MSZ, które uprzedziło zagraniczne placówki dyplomatyczne, żeby zawczasu ewakuowały personel z Kijowa na wypadek, gdyby Moskwa przypuściła w najbliższą sobotę zmasowany atak na stolicę Ukrainy. Ostrzał ten miałby być odpowiedzią Rosji na ewentualne ukraińskie uderzenie na Moskwę podczas parady.
– Maria Zacharowa jako rzeczniczka rosyjskiego MSZ histerycznie mówi o uderzeniu i wzywa do ewakuacji z Kijowa ambasad, a Unia Europejska odpowiada na to nie. To też jest bardzo ciekawy wątek – zauważył Mahda.
Politolog zwrócił uwagę na to, że w dniu obchodów Dnia Zwycięstwa w Moskwie państwa UE obchodzą Dzień Europy.
– To jest dzień zwycięstwa Europy nad własnym strachem przed Kremlem – ocenił.
Pytany o to, czy 9 maja rzeczywiście dojdzie do ukraińskich ataków na Moskwę, odpowiedział, że nie muszą być one wymierzone bezpośrednio w Plac Czerwony.
– Terytorium Rosji jest ogromne, a jej zachowanie takie, że skuteczne ataki bez wątpienia będą. Ale nie jest przesądzone, że będzie to rakieta czy dron, który przyleci na Plac Czerwony – zaznaczył.
Ekspert uznał, że Ukraina osiągnęła przewagę psychologiczną nad Rosją.
– Mogę powiedzieć, że to ta runda wojny psychologicznej, którą Ukraina wygrała. I wygrała na oczach całego świata. I Putin, który prosił prezydenta USA Donalda Trumpa, by ten zapewnił rozejm, to wszystko świadczy o tym, że Ukraina jest dziś znacznie bliżej zwycięstwa niż Rosja – ocenił Mahda.
Czytaj także: Rosjanie zaczęli oszczędzać na grillu, pogoda na majówkę też nie dopisała
Źródło: PAP, XYZ