Kolejki i interwencje policji przed sklepami Swatcha. Nowa seria zegarków okazała się hitem

Seria zegarków Royal Pop, którą Swatch stworzył z marką Audemars Piguet, okazała się prawdziwym hitem. Przed sklepami szwajcarskiej sieci utworzyły się gigantyczne kolejki, wielokrotnie musiała też interweniować policja.

Zegarki trafiły do sprzedaży w sobotę. Nie można ich jednak dostać wszędzie. Szwajcarska marka wybrała bowiem sklepy, w których modele można kupić – nie uruchomiono za to sprzedaży w sieci. Do tego można było kupić tylko jeden wybrany zegarek w cenie 385 euro za sztukę.

Jak tłumaczy w BBC Catherine Shuttleworth, ekspertka od sprzedaży, Swatch wykonał fantastyczną robotę marketingową. Jej zdaniem nabywcy mogli kupić produkty sygnowane logiem luksusowej marki Audemars Piguet za niewielką część ich zwyczajnej ceny. Do tego szwajcarska firma prowadziła kampanię marketingową na długo przed wejściem zegarków do sprzedaży, co przyciągnęło uwagę młodych ludzi.

Awantury i zasłabnięcia przed sklepami. Interweniowała policja

Zainteresowanie pobiło rekordy. Swatch musiał zamknąć kilkanaście sklepów w Wielkiej Brytanii. Jak podaje Yahoo News, pojawiły się przed nimi setki osób i musiała interweniować policja. Do zajść doszło też na Bliskim Wschodzie, w Azji, Mediolanie i Amsterdamie. Z kolei w Paryżu policja użyła gazu łzawiącego, by rozgonić 300-osobowy tłum. W Nowym Jorku ludzie stali po zegarki w kolejce przez ponad tydzień, co w wielu przypadkach skończyło się zasłabnięciami.

Nic więc dziwnego, że Britt Pearce, influencerka i podcasterka zajmująca się recenzjami zegarków, uważa, że „Swatch stworzył niebezpieczne środowisko dla ludzi, którzy chcą kupić zegarek”. Sama firma wydała oświadczenie, że Royal Pop okazał się „światowym sukcesem”, a problemy wystąpiły tylko w 20 z 220 sklepów, gdzie zegarek można było kupić. – Sytuacja uspokoiła się po tym, jak jasno przekazaliśmy, że kolekcja będzie dostępna przez kilkanaście miesięcy – dodała szwajcarska firma.

Zegarki osiągają zawrotną cenę w sieci

Okazuje się też, że po zegarki stanęli w kolejkach nie tylko ci, którzy chcą je nosić. Wielu liczy na zyskowną odsprzedaż. Sama Pearce mówiła, że widziała ludzi wychodzących ze sklepów, którym kolejkowicze oferowali dwukrotność ceny.

Z kolei BBC dodaje, że zegarki pojawiły się już w sieci w cenie od trzech do pięciu tys. funtów. Część nabywców liczy też, że Royal Pop zyskają na wartości, gdy za kilkanaście miesięcy znikną ze sklepów i staną się przedmiotami kolekcjonerskimi.