Tajwan zwiększy wydatki na obronność. „Nasza przyszłość nie może zależeć od obcych sił"

Prezydent Tajwanu William Lai Ching-te zadeklarował w środę, że „obce siły” nie mogą decydować o przyszłości wyspy, i zapowiedział powiększenie wydatków na obronność. Ma to zniechęcić Chiny do próby siłowego przejęcia kontroli nad Tajwanem.

Przyszłość Tajwanu nie może podlegać decyzji obcych sił ani nie może być on zakładnikiem strachu, podziałów czy krótkoterminowych interesów – powiedział Lai w przemówieniu wygłoszonym z okazji drugiej rocznicy objęcia urzędu.

Tajwan musi mieć zdolność do samoobrony oraz utrzymania pokoju i stabilności w Cieśninie Tajwańskiej – dodał.

Zapowiedział też zwiększenie wydatków na obronność, w tym nowy budżet na drony. Celem tych wysiłków jest odstraszenie Chin.

Żaden kraj nie ma prawa do anektowania Tajwanu. Tajwańczycy dążą do demokratycznego i wolnego stylu życia, a demokracja i wolność nie powinny być traktowane jako prowokacja – podkreślił.

Polecamy: Chiny nie planują inwazji na Tajwan, a Rosja nie chce końca wojny na Ukrainie. Raport wywiadu USA

W grudniu 2025 r. prezydent USA Donald Trump zatwierdził największy w historii pakiet zbrojeniowy dla Tajwanu, o wartości ponad 11 mld dolarów. Obejmuje on dostarczenie na wyspę artylerii, dronów, broni przeciwpancernej i najnowszego oprogramowania do zarządzania polem walki.

Donald Trump zasugerował też, że może odbyć z Laiem rozmowę telefoniczną. Żaden amerykański prezydent nie rozmawiał publicznie i bezpośrednio z szefem rządu w Tajpej od 1979 r., kiedy Waszyngton oficjalnie nawiązał stosunki dyplomatyczne z Pekinem.

Chiny uważają demokratyczny i w praktyce niezależny Tajwan za swoją zbuntowaną prowincję. Od chwili dojścia do władzy w 2012 r. przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping przedstawia zjednoczenie wyspy z Chinami kontynentalnymi jako nieuniknione. Wielokrotnie podkreślał, że choć władze w Pekinie wolałyby przeprowadzić zjednoczenie pokojowo, to nie wykluczają także użycia siły.