Prezydenci Polski i Estonii o incydentach z dronami nad Bałtykiem
Prezydent Karol Nawrocki przeprowadził rozmowę telefoniczną z prezydentem Estonii Alarem Karisem, dotyczącą sytuacji bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego, w tym ostatnich wtargnięć dronów w przestrzeń powietrzną państw bałtyckich. Strony omawiały rosnącą liczbę incydentów i ich wpływ na bezpieczeństwo w regionie. Rozmowa odbyła się we wtorek.
Kancelaria Prezydenta RP przekazała, że rozmowa dotyczyła aktualnej sytuacji bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego oraz serii ostatnich naruszeń przestrzeni powietrznej przez bezzałogowce. Informację opublikowano na platformie X.
Prezydent Nawrocki zadeklarował wsparcie dla Litwy, Łotwy i Estonii, podkreślając, że kluczowe znaczenie ma obecnie wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Wskazał także na potrzebę dalszej koordynacji działań sojuszniczych w regionie.
Prezydent Estonii Alar Karis podziękował za zaangażowanie sojuszniczego lotnictwa w ramach misji NATO Air Policing Mission, w tym za polską deklarację skierowania myśliwców do bazy w Ämari. Jak podkreślono, decyzja Polski dotyczy oddelegowania polskich samolotów bojowych do estońskiej bazy.
Rozmowa obu prezydentów odbyła się bezpośrednio po spotkaniu przywódców Litwy, Łotwy i Estonii z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, które miało miejsce w Wilnie.
Czytaj również: Francuska układanka 2027: wyścig o Pałac Elizejski już trwa
Szefowa KE podkreśliła, że państwa bałtyckie mierzą się z konsekwencjami rosyjskich prowokacji, w tym alarmami lotniczymi, zamykaniem szkół, zakłóceniami transportu i koniecznością korzystania ze schronów. Według niej jest to „celowa strategia Rosji mająca na celu destabilizację demokratycznych społeczeństw”.
W ostatnich dniach w regionie odnotowano liczne incydenty z udziałem dronów. W ubiegłym tygodniu rumuńskie myśliwce F-16 pełniące misję NATO na Litwie zestrzeliły drona nad Estonią. Tego samego dnia Łotwa informowała o naruszeniu swojej przestrzeni powietrznej, a w Wilnie czasowo zamknięto lotnisko z powodu możliwego wykrycia bezzałogowca.
Równolegle rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapowiedziało złożenie skargi do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (ICJ) w związku z – jak twierdzi – naruszeniami praw Rosjan w państwach bałtyckich. MSZ Rosji argumentuje, że rozmowy dwustronne nie przyniosły rezultatów.
Strona rosyjska twierdzi także, że w krajach bałtyckich dochodzi do ograniczania praw ludności rosyjskojęzycznej oraz „czystek informacyjnych” pod pretekstem walki z propagandą. Wskazuje również na rzekome ograniczenia praw w Estonii wynikające z systemu konstytucyjnego.
Czytaj również: Pierwsza kosmonautka chce dalej być trybikiem w systemie Putina
Komentując dla XYZ rosyjskie oświadczenia, analityk ds. bałtyckich i nordyckich Tomasz Zduńczyk ocenił je jako kolejną prowokację Moskwy. Zdaniem eksperta Rosja próbuje wykorzystać niepokoje związane z upadkiem dronów oraz przyjęciem przez Dumę ustawy pozwalającej prezydentowi Putinowi na wykorzystanie sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej dla ochrony Rosjan.
Analityk wskazuje także, że zapowiedź skargi można traktować jako odpowiedź na ostatni komentarz ministra spraw zagranicznych Litwy Kęstutisa Budrysa na temat zmiecenia Królewca z powierzchni ziemi w razie ataku na państwa należące do NATO.
„Musimy pokazać Rosjanom, że jesteśmy w stanie przełamać ich małą twierdzę w Kaliningradzie. Jeśli zajdzie taka potrzeba, NATO ma wszelkie środki, by zrównać z ziemią rosyjską obronę przeciwlotniczą i bazy rakietowe w tym regionie” – powiedział w zeszłym tygodniu minister w wywiadzie dla szwajcarskiej gazety „Neue Zürcher Zeitung”.
„Działania Rosji wpisują się w szerszy kontekst presji na państwa NATO w regionie Morza Bałtyckiego” - podsumowuje Tomasz Zduńczyk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.
Źródło: PAP, TASS, XYZ, LRT