USA ograniczą siły w NATO
Stany Zjednoczone zapowiedziały stopniowe ograniczenie liczby strategicznych bombowców, myśliwców, dronów, okrętów podwodnych i okrętów wojennych przeznaczonych do działań NATO. Decyzja wpisuje się w politykę administracji Donalda Trumpa, która chce zmniejszyć amerykańskie zaangażowanie wojskowe w Europie i przenieść część sił do regionu Indo-Pacyfiku.
Informację o planowanych redukcjach przekazał podczas zamkniętego spotkania dyrektorów politycznych NATO doradca Pentagonu Alexander Velez-Green. Według dyplomatów Sojuszu, którzy ujawnili kulisy rozmów anonimowo, Waszyngton poinformował sojuszników o zamiarze stopniowego ograniczania części sił i uzbrojenia przypisanych do NATO.
Na razie nie podano dokładnego harmonogramu wycofywania sił ani skali cięć. Według rozmówców dyplomatycznych szczegóły nadal są opracowywane, a ostateczne decyzje nie zapadły nawet po stronie amerykańskiej administracji. USA miały jednak zapewnić sojuszników, że zmiany nie obejmą amerykańskiego odstraszania nuklearnego.
Czytaj również: Szczyt Trump–Xi: supermocarstwa grają o geopolitykę i biznes
Planowane redukcje obejmą między innymi strategiczne bombowce, myśliwce, bezzałogowce, okręty podwodne oraz jednostki marynarki wojennej. Dyplomaci NATO wskazują, że część zdolności wojskowych może zostać ograniczona jedynie częściowo, ale inne mogą zostać wycofane całkowicie.
Zmiany są kolejnym elementem polityki prezydenta Donalda Trumpa wobec NATO. Trump od lat krytykuje europejskich sojuszników za zbyt małe wydatki na obronność i domaga się, aby Europa w większym stopniu samodzielnie odpowiadała za własne bezpieczeństwo.
Administracja Trumpa już wcześniej wywołała niepokój w Europie zapowiedzią wycofania około 5 tys. żołnierzy z Niemiec, w tym około 4 tys. żołnierzy stacjonujących w Polsce. Ostatecznie Biały Dom zmienił stanowisko i zapowiedział wysłanie dodatkowych 5 tys. żołnierzy do Polski.
Według przedstawicieli NATO dalsze rozmowy na temat redukcji amerykańskiego zaangażowania mają odbyć się podczas konferencji NATO w przyszłym miesiącu dotyczącej generowania sił. To właśnie tam państwa członkowskie deklarują, jakie jednostki i zdolności wojskowe są gotowe przeznaczyć do operacji Sojuszu.
Obecnie NATO działa w ramach systemu Force Model, w którym państwa członkowskie okresowo określają liczbę żołnierzy i sprzętu pozostających do dyspozycji Sojuszu na wypadek konfliktu. Szczegóły tych zobowiązań pozostają tajne, jednak według dyplomatów Waszyngton chce obecnie ograniczyć swój wkład w ten system.
Jennifer Kavanagh z waszyngtońskiego think tanku Defense Priorities oceniła, że wycofanie części amerykańskich sił stworzy luki, które będą trudne do szybkiego uzupełnienia, szczególnie w przypadku okrętów podwodnych i strategicznych bombowców. Jej zdaniem Europa nie powinna jednak kopiować amerykańskich zdolności jeden do jednego, lecz skoncentrować się na budowie własnych priorytetowych zdolności obronnych.
Czytaj również: Bruksela buduje „zewnętrzne granice” poza Europą. Migracja staje się osią nowego porządku politycznego UE
Sekretarz stanu USA Marco Rubio potwierdził w piątek, że dalsze ograniczenia amerykańskiej obecności wojskowej w Europie są przygotowywane. Podkreślił jednak, że działania będą prowadzone „w koordynacji z sojusznikami”, a państwa NATO zostały wcześniej poinformowane o planowanych zmianach.
Rzeczniczka NATO Allison Hart przyznała, że Sojusz przez lata był nadmiernie uzależniony od amerykańskich sił i możliwości wojskowych. Według niej zwiększające się wydatki obronne Europy i Kanady pozwalają obecnie na „przesunięcie równowagi odpowiedzialności” wewnątrz NATO i ograniczenie zależności od Stanów Zjednoczonych.
Źródło: Politico