Kurort, który rozpalił Albanię. Jakie są postulaty protestujących?
Od początku czerwca w Albanii trwają największe protesty od lat wywołane planami budowy luksusowego kurortu na chronionym wybrzeżu na południu kraju.
Demonstracje, początkowo lokalne i skupione na ochronie środowiska, przekształciły się w ogólnokrajowy ruch wymierzony w rząd, opozycję i cały system polityczny ukształtowany po 1991 roku.
Geneza konfliktu i start inwestycji
Protesty w Albanii rozpoczęły się 1 czerwca 2026 roku i były związane z planowaną budową luksusowego kompleksu turystycznego w rejonie miasta Wlora na południowym wybrzeżu kraju. Inwestycja zakłada powstanie resortu o pojemności około 10 tysięcy miejsc hotelowych w jednym z najcenniejszych przyrodniczo obszarów kraju.
Czytaj również: Albania chce być pierwszym bezgotówkowym krajem na świecie. Czy potężna szara strefa jej w tym przeszkodzi?
Projekt obejmuje teren Pishë Poro–Narta, będący częścią delty rzeki Wjosa, która uchodzi za jeden z ostatnich dzikich systemów rzecznych w Europie. W tym obszarze występują m.in. flamingi, żółwie morskie i foki, a sam ekosystem ma status chroniony.
Inwestycja jest powiązana z firmą Affinity Partners Jareda Kushnera, zięcia prezydenta USA Donalda Trumpa. Szacunkowa wartość projektu wynosi około 1,4 mld euro. To właśnie ten projekt stał się bezpośrednim impulsem do wybuchu protestów.
Na początku były to lokalne demonstracje środowiskowe, jednak w ciągu dwóch tygodni przekształciły się one w ogólnokrajowy ruch społeczny. Protesty objęły Tiranę oraz inne miasta, w tym Shkodër, Durrës, Lezhë i Gjirokastrę. Według organizatorów w manifestacjach uczestniczą dziesiątki tysięcy osób.
Ruch przyjął nazwę „rewolucja flamingów” od ptaków zamieszkujących zagrożony obszar przybrzeżny. Flamingi stały się jednym z głównych symboli protestu, a demonstranci wykorzystują ich wizerunki na transparentach i rekwizytach.

Narodziny ogólnokrajowego ruchu społecznego
Manifestacje odbywają się codziennie, głównie w godzinach wieczornych. Organizatorzy zapowiadają ich kontynuację do czasu spełnienia postulatów, które obejmują przede wszystkim wstrzymanie inwestycji.
Demonstranci domagają się dymisji premiera Edi Ramy, który sprawuje władzę od 13 lat, a część z nich wzywa również do postawienia go przed sądem. W ich ocenie obecny kryzys jest efektem wieloletnich zaniedbań i systemowej korupcji.
Pojawia się także krytyka lidera opozycji Sali Berishy, który – podobnie jak Rama – jest jedną z dominujących postaci albańskiej polityki od upadku komunizmu w 1991 roku. Obaj politycy są postrzegani jako symbole systemu, który według demonstrantów nie odpowiada na potrzeby obywateli.
Uczestnicy protestów podkreślają, że ich sprzeciw nie dotyczy wyłącznie jednej inwestycji. Jak mówią, jest to wyraz szerszego niezadowolenia z sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej w kraju.
Krytyka systemu politycznego i gospodarki
W ich ocenie Albania stała się państwem, w którym decyzje podejmowane są w interesie elit, a nie obywateli. Wskazują na rosnące koszty życia, rozwój turystyki masowej oraz presję inwestycyjną na wybrzeżu.
Szczególnie krytykowany jest model rozwoju oparty na intensywnej turystyce. W ostatnich latach Albania stała się jednym z najszybciej rozwijających się kierunków turystycznych w Europie, a liczba odwiedzających przekroczyła 12 mln osób rocznie.
Czytaj również: Europa Środkowo-Wschodnia dwu prędkości. Czy Bałkańska Siódemka powtórzy gospodarczy sukces reszty regionu?
Dla protestujących szybki wzrost turystyki nie przekłada się jednak na poprawę jakości życia obywateli. Wskazują również na masową emigrację młodych ludzi, która należy do najwyższych w Europie.
Spór wokół inwestycji dotyczy kwestii środowiskowych. W regionie Vjosa–Narta już rozpoczęto prace przygotowawcze, w tym budowę drogi i usuwanie ogrodzeń, mimo że teren ma status chroniony.
Spór o środowisko i reakcja Brukseli
Według ekologów część siedlisk została zniszczona jeszcze przed rozpoczęciem pełnej budowy. Zagrożone mają być miejsca lęgowe żółwi morskich oraz ptaków wodnych.
Komisja Europejska zwróciła uwagę władzom Albanii, że projekt musi być zgodny z unijnymi dyrektywami środowiskowymi. Bruksela ostrzegła, że dalsze naruszenia mogą utrudnić postępy w negocjacjach akcesyjnych.
Czytaj również: UE chce uniknąć „Węgier 2.0”. Czarnogóra poligonem dla nowych zasad rozszerzenia
Rząd Albanii zapewnia, że prace budowlane zostały wstrzymane, a inwestycja przejdzie ponowną ocenę środowiskową. Jednocześnie władze podkreślają znaczenie inwestycji zagranicznych dla rozwoju gospodarki.
Premier Edi Rama stwierdził publicznie, że inwestorzy zagraniczni są priorytetem, ponieważ przynoszą kapitał i miejsca pracy. Wypowiedź ta spotkała się z ostrą krytyką protestujących oraz części opozycji.
Spór o model rozwoju i rosnąca presja polityczna
Projekt Kushnera jest powiązany z planami zagospodarowania wyspy Sazan, która ma zostać przekształcona w luksusowy kurort. W regionie miasta Wlora realizowane są także inne inwestycje infrastrukturalne, w tym kontrowersyjny projekt lotniska. Władze podkreślają, że Albania ma ambicję przekształcenia się w „Malediwy Europy”, co ma przyciągać inwestycje i turystów.
Krytycy uważają, że model rozwoju oparty na intensywnej turystyce prowadzi do degradacji środowiska i pogłębia nierówności społeczne. W ich ocenie państwo nie chroni wystarczająco swoich zasobów naturalnych.
Protesty zaczęły wykraczać poza spór o konkretny projekt inwestycyjny i coraz częściej są interpretowane jako szerszy kryzys polityczny w Albanii. Demonstranci mówią o konieczności zmiany całego systemu, który ukształtował się po upadku komunizmu.
W tle pozostaje proces akcesji Albanii do Unii Europejskiej. Kraj otworzył wszystkie 35 rozdziałów negocjacyjnych, jednak Bruksela coraz częściej sygnalizuje obawy dotyczące ochrony środowiska i standardów rządzenia.
Spór o kurort Kushnera stał się więc nie tylko konfliktem lokalnym, ale także elementem szerszej debaty o przyszłości Albanii, jej modelu rozwoju i miejscu w Europie.
Źródło: Politico, PAP