Zjazd AfD w Erfurcie. Masowe protesty i polityczne napięcia
W Erfurcie rozpoczął się dwudniowy zjazd Alternatywy dla Niemiec (AfD), partii prowadzącej w sondażach ogólnokrajowych. W mieście spodziewanych jest nawet 50 tys. jej przeciwników oraz próby blokad dróg prowadzących do miejsca kongresu.

W Erfurcie w środkowych Niemczech rozpoczął się w sobotę dwudniowy zjazd partii Alternatywa dla Niemiec (AfD), która według aktualnych sondaży pozostaje najsilniejszym ugrupowaniem politycznym w kraju.
W kongresie uczestniczy około 600 delegatów z całych Niemiec, a wydarzenie ma charakter wyborczy, choć jego główne rozstrzygnięcia kadrowe są w dużej mierze przewidywalne.
Obstawiano, że na czele ugrupowania pozostaną dotychczasowi współprzewodniczący Alice Weidel i Tino Chrupalla, którzy mimo publicznych deklaracji jedności rywalizują zakulisowo o wpływy w partii. I tak też się stało.
Alice Weidel i Tino Chrupalla zostali w sobotę ponownie wybrani na współprzewodniczących prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD). Weidel uzyskała 81 proc. głosów delegatów, a Chrupalla - 70 proc. Para ta współprzewodniczy AfD od 2022 roku.
47-letnia Weidel jest ekonomistką i najbardziej rozpoznawalną postacią w AfD. Była kandydatką partii na szefa rządu federalnego w wyborach w 2025 roku.
Cztery lata starszy Chrupalla reprezentuje w Bundestagu okręg wyborczy z graniczącego z Polską Goerlitz w Saksonii. Polityk wzywa do naprawienia i ponownego uruchomienia gazociągu Nord Stream, opowiada się za wycofaniem wojsk amerykańskich z Niemiec.
Wewnętrzne napięcia dotyczą przede wszystkim przyszłego modelu przywództwa, w tym pojawiających się w partii głosów, że AfD powinna w przyszłości przejść na system jednego lidera.
Czytaj również: Berlin: więcej amerykańskiej broni produkowanej w Niemczech
Jednym z kluczowych tematów obrad jest polityka migracyjna, która od lat stanowi centralny punkt programu ugrupowania i jednocześnie źródło wewnętrznych sporów ideowych.
W debacie pojawiają się m.in. określenia takie jak „Passdeutsche”, używane przez część polityków AfD w odniesieniu do osób posiadających niemieckie obywatelstwo, ale o migracyjnym pochodzeniu, co podkreśla spór o definicję tożsamości narodowej.
W partii ścierają się również różne koncepcje dotyczące tzw. „remigracji” oraz deportacji osób o pochodzeniu migranckim, co dodatkowo polaryzuje debatę wewnętrzną i zewnętrzną wokół ugrupowania.
Skala protestów i napięcia w mieście
W Erfurcie w weekend spodziewanych jest nawet 50 tys. kontrdemonstrantów, którzy reprezentują szeroką koalicję organizacji społecznych, związkowych, kościelnych i politycznych.
W protesty zaangażowane są m.in. środowiska zrzeszone w sojuszach Resist i Widersetzen, które zapowiadają blokady dróg prowadzących do hali kongresowej.
W mobilizację włączyli się także przedstawiciele partii politycznych, w tym SPD, Zielonych oraz Lewicy, a jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci jest przewodnicząca frakcji Lewicy w Bundestagu Heidi Reichinnek.
Miasto zabezpiecza tysiące funkcjonariuszy policji, których zadaniem jest zapewnienie delegatom AfD dostępu do miejsca obrad mimo zapowiadanych blokad i demonstracji.
Służby i media ostrzegają przed ryzykiem eskalacji napięć oraz możliwością wybuchu przemocy w trakcie starć demonstrantów z policją.
Lider AfD w Turyngii Bjoern Hoecke określił sytuację jako „warunki przypominające wojnę domową”, podkreślając, że partia musi mierzyć się z zagrożeniami dla bezpieczeństwa swoich członków.
Z kolei minister spraw wewnętrznych Turyngii Georg Maier apelował do demonstrantów o powstrzymanie się od działań, które mogłyby doprowadzić do przemocy i wzmocnić polityczną narrację AfD o roli ofiary.
AfD pozostaje na poziomie federalnym izolowana przez główne partie polityczne w ramach tzw. „zapory ogniowej”, wspieranej m.in. przez kanclerza Friedricha Merza, choć na wschodzie Niemiec zasada ta bywa coraz częściej osłabiana.
W tle wydarzeń politycznych znajdują się zbliżające się wybory do landtagów Saksonii-Anhaltu oraz Meklemburgii-Pomorza Przedniego, w których AfD prowadzi w sondażach i liczy na przejęcie władzy regionalnej.
W trakcie otwarcia zjazdu Tino Chrupalla stwierdził, że AfD może „już wkrótce rządzić samodzielnie”, co wpisuje się w rosnące ambicje ugrupowania przed wyborami regionalnymi.
W sobotni poranek doszło do prób blokad dróg i fragmentu autostrady, a w niektórych miejscach odnotowano krótkotrwałe starcia z policją, która była atakowana materiałami pirotechnicznymi.
Czytaj również: Niemcy oddali Polsce zagrabione skarby. „Jesteśmy zdecydowani, aby dalej kroczyć tą drogą"
Na swoim profilu w serwisie X partia chwali się, że w Turyngii osiągnęła w najnowszym sondażu - przeprowadzonym tuż przed rozpoczęciem federalnego zjazdu partyjnego - sensacyjny wynik 40 procent poparcia.
Według władz miasta zgłoszono ponad 30 zgromadzeń publicznych, a równolegle w Erfurcie odbywają się koncerty i wydarzenia, które dodatkowo zwiększają obciążenie służb porządkowych.
Historyczne odniesienia i polityczny kontekst
Część komentatorów politycznych i medialnych wskazuje na symbolikę zjazdu AfD. Przypomina się, że 3 i 4 lipca 1926 roku w Weimarze odbył się zjazd partii Adolfa Hitlera po jej ponownej legalizacji, który miał kluczowe znaczenie dla konsolidacji władzy w ówczesnym ruchu narodowosocjalistycznym.
Podczas tamtego spotkania w Turyngii partia została silnie scentralizowana wokół przywódcy, a w kolejnych latach rozwinęły się struktury młodzieżowe i paramilitarne, co historycy uznają za istotny etap jej radykalizacji.
Źródło: PAP, DW