Rentowność 30-letnich obligacji USA najwyższa od 19 lat
Rentowność 30-letnich obligacji USA osiągnęła poziom najwyższy od 19 lat, co wskazuje na wzrost obaw o inflację i stopy procentowe w długoterminowej perspektywie – zauważył w komentarzu analityk portalu Obligacje.pl Emil Szweda. Również 10-latki wyznaczyły lokalny szczyt.

„W pierwszych dniach tygodnia można było się jeszcze łudzić, że obligacje USA zawrócą spod nowego szczytu rentowności i sytuację uda się jeszcze ustabilizować, ale wynik głosowania Fed wprowadził dużą nerwowość” – napisał Emil Szweda.
Ocenił, że co prawda stopy procentowe w USA pozostały na dotychczasowym poziomie, ale trzech z dziewięciu członków Rady Gubernatorów zagłosowało za podwyżką (miesiąc wcześniej żaden z nich nie widział takiej potrzeby), co poderwało rentowności.
Tak duża opozycja w Fedzie nie zdarzyła się od 1970 roku.
„W ostatnim dniu tygodnia i zarazem miesiąca inwestorzy nadal pozbywali się długoterminowych obligacji USA jak gorącego kartofla, co jest częstym obrazkiem po wybiciu ze strefy dotychczasowej konsolidacji” – napisał Emil Szwed.
„Gwoli przypomnienia, w przypadku 30-letnich obligacji górną granicę trwającej trzy lata konsolidacji wyznaczały okolice 5,15-5,17 proc., którą rynek naruszał trzykrotnie, a po raz ostatni i najbardziej zdecydowanie w maju 2026 r. Ostrzegaliśmy wówczas, że takie wybicia mogą mieć długoterminowe konsekwencje” – dodał.
Analityk wskazał, że 30-latki kończą tydzień w okolicy 5,27 proc. (przy czym w USA handel potrwa jeszcze kilka godzin).
„Oczywiście to 10-letnie obligacje są benchmarkowymi papierami, a wzrost ich rentowności do 4,73 proc. oznacza wprawdzie osiągnięcie nowego szczytu, lecz zaledwie półtorarocznego. Czyżby więc inwestorzy traktowali obecny pułap jako okazję inwestycyjną? Nic na to nie wskazuje, a pocieszenie jest fałszywe” – napisał Emil Szweda.
Dodał, że w przypadku obligacji 10-letnich linię oporu (w praktyce wsparcia) wyznacza linia poprowadzona po opadających szczytach z notowań z ostatnich trzech lat, a została ona nie tylko wybita, lecz także potwierdzona spadkiem rentowności na początku tygodnia.
„To doprawdy ponura wizja dla rynków obligacji. Wysoko, na granicy szczytów tej samej trzyletniej konsolidacji, są też 10-latki Niemiec i Francji, przy czym francuskie papiery (prawie 4 proc. rentowności) wybicie zanotowały już w kwietniu. Obecnie trwa walka o zatrzymanie przeceny” – ocenił analityk.
„Jeśli szukać prawdziwego pocieszenia, to w… Japonii. Oczywiście Japonia doświadczyła w ostatnich 12 miesiącach brutalnej przeceny obligacji (rentowność 10-latek niemal podwoiła się w tym czasie), ale mimo niekorzystnego otoczenia nie wyznacza nowych szczytów w ostatnich dwóch miesiącach (choć też niewiele do tego brakuje)” – dodał.
Jak wskazał, polskie obligacje notowane są głęboko poniżej granicy konsolidacji (okolice 6 proc.), do której sforsowania brakuje co najmniej 20 pkt proc.
„Resortowi finansów pomagają rosnące zyski sektora bankowego i puchnące bilanse instytucji finansowych, które nie gardzą lokowaniem nadwyżek w skarbowy dług zwolniony przecież z podatku bankowego. Niemniej nie jest to zdrowy popyt, przeważenie bilansów sektora długiem skarbowym też może się kiedyś zemścić” – napisał.
Zdaniem analityka w długim terminie trudno o optymizm.
„Lipiec jest historycznie najlepszym miesiącem dla notowań polskich obligacji i przekonanie to wielokrotnie werbalizowali w ostatnich tygodniach nawet doświadczeni zarządzający. Skoro nie pomogły zaklęcia o potwierdzonej sezonowości rynku, to inwestorzy mogą liczyć się z perturbacjami w dalszej części roku, gdy nabywców «pewnego zysku» zabraknie. Dla odmiany jesień często bywa trudnym okresem dla obligacji” – napisał.
„Do pewnego stopnia pocieszeniem może być fakt, że źródłem kłopotów jest nadmiernie zadłużony budżet USA, którego koszty odsetkowe rosną, ponieważ część inwestorów może szukać bezpiecznych przystani na innych rynkach, choć oczywiście naiwnością byłoby oczekiwanie szturmu międzynarodowego kapitału na nasz dług. Chodzi raczej o to, że niewielki już dziś udział zagranicznych inwestorów w zadłużeniu Polski stał się nieoczekiwaną tarczą utrzymującą rentowności w granicach konsolidacji” – dodał.
Czytaj także: Donald Trump uważa, że w USA powinny obowiązywać najniższe stopy procentowe na świecie
Źródło: PAP