Berlin kontra VW. Rząd chce zatrzymać ogromne zwolnienia

Niemieccy politycy zapowiadają blokadę planu Volkswagena dotyczącego likwidacji nawet 100 tys. miejsc pracy i zamknięcia czterech zakładów w Niemczech.

Spór o restrukturyzację koncernu staje się testem dla rządu Friedricha Merza i kondycji niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego.

Volkswagen przedstawił plan, który zakłada redukcję nawet 100 tys. etatów, co może oznaczać jedną z największych fal zwolnień w historii europejskiego przemysłu. Według doniesień medialnych restrukturyzacja obejmuje także możliwe zamknięcie czterech fabryk w Niemczech.

Czytaj również: „Manager Magazin": Volkswagen planuje zwolnić 100 tysięcy pracowników i zamknąć cztery zakłady

Skala planu jest kolejnym sygnałem pogłębiających się problemów niemieckiego sektora produkcyjnego, w szczególności branży motoryzacyjnej. Koncern wskazuje na presję konkurencyjną ze strony Chin oraz skutki polityki taryfowej USA w czasie prezydentury Donalda Trumpa.

Decyzja nie została jeszcze zatwierdzona. Zgodnie z harmonogramem ma trafić pod głosowanie rady nadzorczej VW 9 lipca. Już teraz wiadomo jednak, że bez poparcia przedstawicieli pracowników i polityków plan może się nie udać.

W strukturze rady nadzorczej kluczową rolę odgrywa kraj związkowy Dolna Saksonia, który wraz z reprezentacją pracowników dysponuje większością 11 z 19 głosów. Oznacza to, że bez ich zgody koncern nie jest w stanie przeforsować cięć w proponowanej skali.

Narastający konflikt polityczny i presja społeczna

Kanclerz Friedrich Merz i jego koalicja polityczna zapowiadają sprzeciw wobec masowych zwolnień. Rzecznik rządu Stefan Kornelius podkreślił, że celem władz jest „ochrona zakładów produkcyjnych i miejsc pracy w Niemczech”.

Jednocześnie sprawa VW staje się politycznym obciążeniem dla rządu, który zmaga się z rosnącą niepopularnością. Alternatywa dla Niemiec (AfD) wykorzystuje sytuację, oskarżając rząd o „błędy w zarządzaniu gospodarką” i wskazując na odpływ przemysłu z kraju.

Władze Dolnej Saksonii, reprezentowane m.in. przez premiera Olafa Liesa z SPD, również sprzeciwiają się planom koncernu. Podkreślają, że redukcje etatów i zamykanie fabryk nie mogą być traktowane jako strategia rozwoju.

Według Liesa kluczowe jest utrzymanie konkurencyjności i odbudowa pozycji rynkowej Volkswagena, a nie działania oparte na „prostych cięciach kosztów”.

Spór o przyszłość koncernu i możliwe scenariusze restrukturyzacji

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów planu jest możliwość wydzielenia części koncernu do osobnych struktur. Eksperci wskazują, że taki ruch mógłby ograniczyć wpływ państwa i związków zawodowych na decyzje operacyjne VW.

Obecne prawo korporacyjne wymagałoby jednak uzyskania większości dwóch trzecich głosów rady nadzorczej w przypadku decyzji o zamknięciu zakładów w zachodnich Niemczech. Zdaniem ekspertów oznacza to, że zmiany strukturalne byłyby wyjątkowo trudne do przeprowadzenia.

Czytaj również: Toyota znów ze spadkiem sprzedaży. Zanurkowała w Chinach i na Bliskim Wschodzie

Profesor ekonomii motoryzacyjnej Helena Wisbert ocenia, że ewentualne wydzielenia przedsiębiorstw byłby „bardzo radykalnym krokiem”, pokazującym skalę presji kosztowej w firmie. Jednocześnie podkreśla, że jego realizacja wymagałaby zgody obecnej rady nadzorczej.

Volkswagen w oficjalnym stanowisku podkreśla, że koncern musi przejść „głęboką transformację”, a zarząd pracuje nad strategicznym planem restrukturyzacji. W 2024 roku firma po raz pierwszy w swojej historii zapowiedziała możliwość zamknięcia fabryk, jednak po negocjacjach związkowych udało się tego uniknąć kosztem redukcji około 35 tys. miejsc pracy do 2030 roku.

W marcu 2025 roku skala cięć została zwiększona do 50 tys. etatów, a obecne propozycje zakładają ich dalsze podwojenie. Rosnąca skala redukcji pokazuje pogłębiające się problemy jednego z największych europejskich producentów samochodów.

Źródło: Politico