Minister finansów: pracujemy nad obniżką cen energii

Ceny energii w Polsce muszą spadać. Pracujemy w rządzie nad tym, by ceny te, zwłaszcza dla sektorów energochłonnych, systematycznie spadały – powiedział Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki.

O sytuacji polskiego przemysłu minister finansów mówił podczas Kongresu Polska Chemia, organizowanego przez Polską Izbę Przemysłu Chemicznego (PIPC). Branża chemiczna wskazuje, że jednym z głównych powodów utraty przez ten sektor konkurencyjności są wysokie koszty energii i obciążenie systemem ETS – unijnym systemem handlu emisjami CO2.

Słyszę tutaj, że ceny energii w Polsce będą rosły. Ja mówię: nie, ceny muszą spadać. Gdy słyszę o pomysłach na nowe generacje energii z cenami powyżej 500 zł/MWh, to jako minister odpowiedzialny za polską gospodarkę mówię bardzo wyraźnie: nie. Nie potrzebujemy po pułapce węglowej wpaść na kolejne dekady w pułapkę wyższych cen energii generowanych przez inne źródła. I nad tym w rządzie wspólnie pracujemy, by ceny energii w Polsce, w szczególności dla sektorów energochłonnych, systematycznie spadały – podkreślił Andrzej Domański.

Zapewnił też, że polski rząd walczy w Brukseli o złagodzenie systemu handlu emisjami.

– Załatwiliśmy nowe podejście Unii Europejskiej do ETS, otworzyliśmy generalnie ten temat wspólnie z naszymi środkowoeuropejskimi sojusznikami. Czekamy na kolejne ustalenia z Rady Europejskiej. Ale oczywiście system ETS nie może być podatkiem nałożonym na produkcję. System ten z założenia miał być narzędziem do wspierania transformacji, zwiększania innowacyjności, a w tej chwili z całą pewnością zmniejsza odporność europejskiej gospodarki – podkreślił minister finansów.

O tym, jakie pomysły są na stole w kwestii obniżki rachunków za prąd dla gospodarstw domowych i firm, opowiedział w ostatniej rozmowie z XYZ Grzegorz Onichimowski, prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych.

Polecamy: Grzegorz Onichimowski o przyszłości polskiej energetyki. „Przebudowa systemu energetycznego nigdy się nie skończy"

Prezes PIPC Tomasz Zieliński wskazuje, że utrata konkurencyjności europejskiej branży chemicznej trwa już od ponad dwóch dekad.

– W tym czasie Chiny zbudowały pozycję światowego lidera branży chemicznej, osiągając już niemal 45 proc. udziału w globalnym rynku chemii. Wojna w Ukrainie dodatkowo pogłębiła kryzys energetyczny, zerwała część łańcuchów dostaw i pokazała, jak silnie Europa uzależniona jest od importu podstawowych surowców oraz jak duże ma deficyty w zakresie konkurencyjnej energii. Ponadto europejski przemysł coraz mocniej odczuwa presję importu tańszych produktów spoza Europy, przede wszystkim z regionów, gdzie energia jest znacznie tańsza, a producenci nie są obciążeni tak wysokimi kosztami regulacyjnymi i klimatycznymi jak w UE. W efekcie w ostatnich latach w Europie zamknięto około 37 mln ton mocy produkcyjnych w chemii, a wiele inwestycji oraz zdolności produkcyjnych zostało przeniesionych do regionów o niższych kosztach działalności, zwłaszcza do Azji – przekazał Tomasz Zieliński.

Dodał, że pomimo tych problemów branża chemiczna nadal pozostaje ważną częścią gospodarki. W Polsce sektor ten odpowiada za około 18 proc. całego przemysłu.

– Dziś możemy powiedzieć jedno: bez chemii nie ma bezpieczeństwa. Nie ma nowoczesnej medycyny, leków, żywności, nawozów, materiałów, obronności czy transformacji energetycznej. Dlatego mimo ogromnych wyzwań sektor nadal będzie strategicznie potrzebny Europie – podkreślił prezes PIPC.