Niemieccy kierowcy ruszyli po polskie dopłaty do paliwa. Ukryte koszty CPN-u

Na stacjach paliw w Świnoujściu obserwowany jest wzmożony ruch samochodów z tablicami rejestracyjnymi z Meklemburgii–Pomorza Przedniego. Turystyka paliwowa to charakterystyczny skutek programów dopłat do paliw. Tymczasem ekonomiści podkreślają ukryte koszty tzw. CPN-u, który nie wiadomo też, jak długo potrwa.

Przed południem ruch na stacjach paliw w Świnoujściu jest wzmożony – ocenia PAP. Większość klientów to kierowcy samochodów z niemieckimi tablicami rejestracyjnymi, głównie z obszaru Meklemburgii–Pomorza Przedniego.

Długie kolejki po tańsze paliwo przy granicy polsko-niemieckiej

W związku z długimi kolejkami do dystrybutorów największy ruch jest na ul. Nowokarsiborskiej, gdzie w niewielkiej odległości znajdują się trzy stacje paliw. Dodatkowo jest to główna trasa wlotowa i wylotowa do tunelu pod Świną.

– Kierowcy chcą zatankować, nie mieszczą się na podjeździe, stoją na ulicy, która powinna być przejezdna. W związku z tym straż miejska reguluje ręcznie ruchem. Gdyby wydarzyło się tak, że tych kierowców byłoby za dużo, wówczas będą kierowani na obwodnicę, aby ten przejazd był swobodny – powiedział w rozmowie z PAP Wojciech Basałygo z Urzędu Miasta w Świnoujściu.

Obserwujemy tzw. turystykę paliwową. Ma to związek oczywiście z tym, że na polskich stacjach paliw ceny są niższe niż na stacjach niemieckich. W związku z tym mamy dużo kierowców, naszych sąsiadów z zachodu, którzy chcą zatankować taniej – dodał Basałygo.

Zabezpieczając się przed ewentualnymi brakami paliwa w okresie świątecznym, Urząd Miasta wystąpił do Urzędu Morskiego o zgodę na transport paliwa również w wielkanocny weekend. W nocy między 4–6 kwietnia cysterny będą transportowane na pokładzie promu Karsibór. Będzie się to odbywało między godz. 23 a godz. 4.

Jedyna trasa, która łączy prawo- i lewobrzeżną część miasta (wyspy Wolin i Uznam), prowadzi przez tunel pod Świną. Dlatego paliwa do Świnoujścia są dostarczane tylko promami, a nie drogą lądową.

– Do tunelu materiały niebezpieczne wjechać nie mogą, dlatego cysterny zabierają promy i pojazdy, które przewożą materiały niebezpieczne. Promy kursują od poniedziałku do soboty. W związku ze świętami prom nie zabierałby autocystern – tłumaczy Basałygo.

Urząd Miasta zapewnia, że kierowcy, którzy przyjadą w wielkanocny weekend do Świnoujścia, nie powinni mieć problemu z zatankowaniem samochodów.

Czytaj także: Czy zabraknie nam paliwa? Rząd uspokaja, międzynarodowa agencja ostrzega

Program CPN. Codziennie cena maksymalna „do kiedy będzie trzeba"

Rządowy pakiet „Ceny Paliwa Niżej”, który spotkał się z poparciem niemal całego Sejmu, zakłada m.in. obniżkę VAT i akcyzy na paliwa. Poza tym resort energii codziennie w dni robocze publikuje obwieszczenie ws. maksymalnych cen paliw.

3 kwietnia obowiązuje cena maksymalna dla benzyny silnikowej bezołowiowej 95 z uwzględnieniem VAT została ustalona na 6,19 zł. Cena benzyny bezołowiowej 98 z VAT nie może być większa niż 6,80 zł za litr, a cena maksymalna oleju napędowego wynosi 7,64 zł za litr z uwzględnieniem VAT.

Minister energii podał już też cenę maksymalną obowiązującą w okresie wielkanocnym. Cena maksymalna benzyny 95 będzie wynosić od soboty 4 kwietnia do wtorku 7 kwietnia 6,21 zł, benzyny 98 – 6,82 zł/litr, a oleju napędowego 7,87 zł za litr.

Czytaj także: Maksymalne ceny paliw na Wielkanoc. Tymczasem Orlen podał nowy, wyższy hurtowy cennik

Minister Miłosz Motyka zapytany w piątek w Programie Pierwszym Polskiego Radia, do kiedy będzie działać pakiet CPN, odparł, że „do wtedy, gdy będzie potrzeba”.

Ekonomiści alarmują. Koszty programu wysokie, a deficyt już spory

Turystyka paliwowa to charakterystyczny skutek tego typu programów. Im większa tworzy się różnica w cenach, tym większe odległości opłaca się pokonać, by zakupić tańszy produkt.

– Wobec tak gwałtownego wzrostu kosztów transportu, które przekładają się na portfele kierowców, interwencja państwa była politycznie nieunikniona – mówi Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.

Jak podkreśla, mimo że jest ograniczona czasowo, to nie pozostanie obojętna dla budżetu państwa.

Nie można zapominać o gigantycznym rachunku, jaki za tę operację zapłacą finanse publiczne. Obniżenie wpływów z VAT i akcyzy będzie kosztować budżet państwa około 1,6 mld zł miesięcznie. Zakładając utrzymanie tarczy do końca czerwca, mówimy o wyrwie rzędu 4,8 mld zł, która bezpośrednio powiększy deficyt sektora finansów publicznych. Ewentualne próby łatania tej dziury podatkiem od nadmiarowych zysków (windfall tax) uderzą z kolei w giełdowe wyceny spółek i kapitał emerytalny Polaków, tworząc błędne koło – dodaje Mariusz Zielonka.

Według jego wyliczeń w efekcie dodatkowych wydatków skorygowana prognoza deficytu przez resort finansów powinna wynosić obecnie 6,6 proc. zamiast zakładanych 6,5 proc.

Jak podkreśla, to z kolei rodzi ponowne obawy o perspektywę oceny wiarygodności kredytowej przez agencje ratingowe.

Podobnie koszty wylicza Rada Fiskalna. Jak podkreśla w komunikacie, każdy miesiąc
obowiązywania zmian powoduje wzrost deficytu sektora instytucji rządowych
i samorządowych o ok. 0,04 proc. PKB
.

Czytaj także: Analiza: Przy braku poprawy na Bliskim Wschodzie wysokie ceny paliw mogą szybko wrócić

Przy wysokiej presji politycznej trudno będzie się z CPN-u wycofać

Jak podkreśla, CPN ma wprawdzie obowiązywać przejściowo, lecz minister finansów i gospodarki może bezterminowo utrzymać niższą stawkę VAT, a obniżoną akcyzę - do 30 czerwca 2026 r. na mocy dalszych rozporządzeń.

„Przedłużenie pakietu CPN do końca roku oznaczałoby dalszy wzrost deficytu o 0,37 proc. PKB – i prawdopodobnie nowelizację budżetu" – wylicza Rada Fiskalna.

Rada Fiskalna negatywnie ocenia pojawiające się w debacie publicznej postulaty dalszego obniżania podatków pośrednich, w tym np. powrotu do zerowej stawki VAT na żywność. Rządowe i opozycyjne propozycje zmierzają w kierunku dalszego luzowania polityki budżetowej – taka „licytacja na obniżki” osłabia przewidywalność polityki budżetowej oraz zwiększa niepewność co do średniookresowej ścieżki deficytu i długu. Może być odczytywana przez inwestorów i agencje ratingowe jako sygnał braku wystarczającej determinacji do przywrócenia stabilności finansów publicznych" – czytamy w komunikacie.

Rada podkreśla też, że źródłem ryzyka może być trudność z późniejszym wycofaniem pakietu CPN, co oznaczałoby kumulację kosztów fiskalnych i utrzymywanie zniekształceń na rynku paliw.

„Ryzyko to należy oceniać jako szczególnie wysokie w realiach silnej polaryzacji oraz zbliżającej się kampanii wyborczej przed wyborami w 2027 r. Błyskawiczne tempo wprowadzenia CPN nosi znamiona silnej presji politycznej, co sugeruje, że analogiczna presja będzie towarzyszyć decyzjom o terminie wygaszenia regulacji" – podkreśla komunikat.

Polecamy: Deficyt 275,6 mld zł. Dlaczego sam budżet państwa nie mówi całej prawdy o stanie finansów?

Źródło: PAP, XYZ