Prokuratura: obecnie w sprawie ZondaCrypto zarejestrowanych jest ponad 700 pokrzywdzonych

W sprawie ZondaCrypto obecnie zarejestrowanych jest ponad 700 pokrzywdzonych – poinformował w poniedziałek prokurator Michał Binkiewicz. Dodał, że chodzi o osoby, które zgłosiły się bezpośrednio do Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Podczas poniedziałkowego briefingu rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Katowicach prok. Michał Binkiewicz przekazał, że obecnie trwają czynności procesowe prowadzone na terenie Śląska oraz w innych częściach Polski. Są to – jak dodał – przeszukania, zabezpieczanie danych teleinformatycznych oraz przesłuchiwanie świadków. Zaznaczył, że „nie są to wyłącznie osoby pokrzywdzone w tej sprawie”.

Rzecznik poinformował również, że część przeszukań może zostać przeprowadzona poza Polską.

Prok. Binkiewicz: pokrzywdzonych ws. Zondacrypto może być nawet kilkanaście tysięcy

– Wdrażane są czynności zmierzające do tego – dodał.

Prok. Binkiewicz przekazał, że „w chwili obecnej w sprawie ZondaCrypto zarejestrowanych jest ponad 700 osób pokrzywdzonych” i mowa jest „wyłącznie o tych, którzy zgłosili się bezpośrednio do Prokuratury Regionalnej w Katowicach”.

– Obok tych osób do śledztwa trafiają zawiadomienia z całej Polski, w tym również z jednostek ościennych – dodał.

Jednocześnie zaznaczył, że – jak wynika z szacunkowych danych opartych na zabezpieczonym do tej pory materiale dowodowym – „takich osób (pokrzywdzonych – przyp. red.) może być nawet kilkanaście tysięcy”.

Zapytany, czy w prowadzonym śledztwie badany jest także wątek rosyjski, odparł, że „wszystkie wątki, o których mowa – również w mediach – będą badane w sprawie ZondaCrypto”.

– Tak, aby ustalenia związane z założeniem, funkcjonowaniem i finansowaniem giełdy ZondaCrypto miały charakter kategoryczny i wszechstronny – powiedział.

W środę katowicka prokuratura opublikowała zestaw wskazówek dotyczących przygotowania przez pokrzywdzonych materiałów, które powinny zostać dołączone do zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Czytaj także:Prokuratura: będzie strona internetowa z instrukcją składania zawiadomień w sprawie Zondacrypto

„GW”: rosyjski ślad w sprawie Zondacryptro

Według ustaleń polskich służb kontrolę nad giełdą Zondacrypto ma jedna z najgroźniejszych rosyjskich grup przestępczych – napisała w poniedziałek „Gazeta Wyborcza”. Chodzi o mafię tambowską, powiązaną z politykami partii prezydenta Rosji Władimira Putina.

Jak przekonuje gazeta, premier Donald Tusk, mówiąc podczas wystąpień o „rosyjskim wątku” w aferze Zondacrypto, miał korzystać z tajnej notatki Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

„Dla ABW związki Zondacrypto z rosyjską przestępczością są kluczowe z punktu widzenia zagrożeń dla państwa. Nasze źródła w agencji oraz w kancelarii premiera wskazują, że chodzi o konkretną strukturę: to tambowskaja bratwa (bractwo z Tambowa), która miała przejąć kontrolę nad Zondacrypto” – czytamy w poniedziałkowej „GW”.

Jak pisze „GW”, to przestępcza grupa działająca od lat 80., początkowo zajmująca się brutalnym wymuszaniem haraczy, która od początku lat 90. zaczęła zyskiwać wpływy w świecie służb i władzy.

„Tambowcy zmonopolizowali cały sektor paliwowo-energetyczny w Sankt Petersburgu. Media pisały też o powiązaniach grupy z ówczesnym wiceprezydentem Sankt Petersburga, dziś prezydentem Władimirem Putinem” – czytamy.

Czytaj także: Szef TV Republika tłumaczy się z reklam Zondacrypto

Rosyjska mafia miała przejąć kontrolę nad BitBayem jeszcze w 2018 r.

Według „GW” w notatce ABW znajduje się informacja, że większościowe udziały w giełdzie Rosjanie przejęli w lipcu 2018 r. Zondacrypto nosiła wtedy nazwę BitBay i po okresie pierwszych sukcesów przeżywała poważne załamanie.

„Wtedy z pomocą przyszli tambowcy, którzy działali przez polskiego pośrednika. Swoje większościowe udziały sprzedał Mateusz Bajer, jeden ze współzałożycieli spółki. Oficjalnie zostały one przejęte przez trzy podmioty zarejestrowane w Zjednoczonych Emiratach Arabskich przez Sylwestra Suszka, drugiego z założycieli BitBaya. Ale za wszystkim stały pieniądze tambowców” – pisze gazeta.

Z informacji „GW” wynika też, że notatka ABW podaje kwoty, jakie tambowcy mieli zapłacić za przejęcie kontroli nad Zondacrypto – były to dwie wpłaty, każda po „kilkadziesiąt milionów euro”.

Według informatorów „GW” w notatce widnieje także nazwisko pośrednika, który zapoznał udziałowców BitBaya z Rosjanami.

„Ma nim być nieznany szerzej polski biznesmen ze średniej półki, który robił z tambowcami interesy w branży paliwowej” – przekonuje gazeta.

Czytaj więcej: Media: Rafał Zaorski mógł mieć dług u zaginionego założyciela BitBaya

Źródło: PAP