Są już cztery miasta w Polsce z cenami nowych mieszkań powyżej 15 tys. zł za m kw.
Wrocław w marcu trafił do grupy miast z cenami nowych mieszkań powyżej 15 tys. zł za m kw. – wynika z raportu portalu Otodom. Dotąd tę barierę przekraczały ceny w Warszawie, Krakowie i Trójmieście – zaznaczyli autorzy publikacji.
Otodom podał, że mimo wzrostu stawek we Wrocławiu w marcu 2026 r. chętnych na nowe lokale nie brakowało. Deweloperzy sprzedali tam 778 mieszkań w zaledwie miesiąc – więcej transakcji było jedynie w Warszawie.
– W marcu deweloperzy wprowadzili we Wrocławiu do sprzedaży 478 mieszkań w granicach administracyjnych miasta. A to oznacza, że sprzedaż przekroczyła bieżącą podaż o 300 lokali – podkreśliła Katarzyna Kuniewicz, dyrektorka badań rynku Otodom.
Jak zaznaczyła, jednocześnie klienci w stolicy Dolnego Śląska wciąż mają w czym wybierać. Na koniec marca dostępna oferta deweloperska we Wrocławiu wynosiła 7872 mieszkania. Zmianie uległ natomiast wskaźnik czasu wyprzedaży, który skurczył się do poziomu 4,1 kwartału. Oznacza to, że przy utrzymaniu obecnego tempa sprzedaży i braku nowych ofert cała dostępna pula mieszkań zniknęłaby z rynku w nieco ponad rok. Co istotne, na tle sześciu pozostałych analizowanych przez Otodom miast (Warszawa, Kraków, Trójmiasto, Poznań, Katowice, Łódź) czas wyprzedaży oferty we Wrocławiu pozostaje relatywnie niski. Dla porównania w Katowicach wynosi 9,5 kwartału.
Wojna z Iranem zmienia nastawienie RPP, a Rada – nastawienie kupujących
Według ekspertki Otodom za marcowym wzrostem sprzedaży mieszkań deweloperskich we Wrocławiu nie stoi zakupowa euforia, lecz unikalny splot okoliczności rynkowych i geopolitycznych. Kuniewicz wskazała, że na koniec kwartału deweloperzy tradycyjnie dążą do zabezpieczenia wyniku sprzedażowego. Z drugiej strony na decyzje zakupowe wyraźnie wpłynęła naturalna skłonność nabywców do „korzystania z okazji”, wzmocniona nagłym powrotem obaw makroekonomicznych.
– Zaledwie kilka dni po uspokajających komunikatach NBP eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wywołała widmo wyższej inflacji i niższego wzrostu PKB. W efekcie kluczowy dla oprocentowania kredytów hipotecznych wskaźnik WIBOR 6M zaczął rosnąć i to pomimo wcześniejszej obniżki stóp procentowych – wyjaśniła Kuniewicz.
Dyrektorka badań rynku Otodom dodała, że w tak zmiennym środowisku mieszkanie po raz kolejny utwierdziło swoją pozycję „bezpiecznej przystani” dla oszczędności, a ugruntowane w świadomości Polaków silne powiązanie inflacji ze wzrostem cen nieruchomości przyspieszyło decyzję o sfinalizowaniu zakupu i zachęciło do kupowania teraz, a nie za kilka miesięcy.
Czytaj także: Deweloperzy prognozują wzrost cen mieszkań, klienci już nie wierzą w spadki
W marcu ceny mieszkań w górę w 4 z 7 największych aglomeracji
Potencjalni nabywcy musieli jednak zrewidować swoje oczekiwania, jeśli liczyli na obniżki. Otodom podaje, że w marcu średnie ceny ofertowe nowych lokali we Wrocławiu zwiększyły się o 1,1 proc. miesiąc do miesiąca oraz o 6,1 proc. rok do roku, po raz pierwszy przekraczając barierę 15 tys. zł za m kw.
– W marcu średnie ceny ofertowe mieszkań wzrosły w czterech z siedmiu analizowanych miast. O ile w Warszawie i Trójmieście takie zmiany widzieliśmy już w kilku poprzednich miesiącach, o tyle na rynkach poznańskim i wrocławskim to w kilku ostatnich miesiącach nowe zjawisko – dodała Kuniewicz.
W efekcie Wrocław pozostaje czwartym najdroższym rynkiem mieszkaniowym wśród siedmiu głównych miast w Polsce. Wyższe przeciętne stawki notują już tylko Warszawa (19,3 tys. zł), Trójmiasto (17,8 tys. zł) i Kraków (16,7 tys. zł). Niższe ceny są w Poznaniu (13,7 tys. zł) i Katowicach (12,5 tys. zł), a najtańszym miastem w zestawieniu Otodom jest Łódź (11,4 tys. zł). We Wrocławiu za metr kwadratowy mieszkania trzeba zapłacić już średnio o 3,6 tys. zł więcej niż w Łodzi. Tym samym cena całkowita dwupokojowego lokalu o powierzchni 48 m kw. wynosi około 722 tys. zł. Taki sam metraż w Łodzi można nabyć za 547 tys. zł, czyli 175 tys. zł mniej.
Czytaj także: Mieszkania w Warszawie. Lokalizacja decyduje bardziej niż metraż
Według ekspertki z Otodom trudno przewidzieć, co przyniosą kolejne miesiące.
– Na ocenę trwałości obecnych wzrostów jest jeszcze za wcześnie. Bardziej miarodajny obraz sytuacji powinien wyłonić się dopiero pod koniec kwietnia. Wiele wskazuje na to, że dopiero wówczas ujawnią się na polskim rynku mieszkaniowym pierwsze negatywne efekty wojny na Bliskim Wschodzie – komentuje przedstawicielka Otodom.
Czytaj więcej: Mieszkania znów się sprzedają. Rynek zaskoczył na początku 2026 r.
Źródło: PAP