Smutny finał French Open. Maja Chwalińska przegrała z Mirrą Andriejewą

Przygoda Mai Chwalińskiej w Paryżu nie zakończyła się happy endem. 24‑latka przegrała w finale French Open z Mirrą Andriejewą. Zapisała się jednak na kartach polskiego tenisa i wyjeżdża z Francji jako sensacja.

W pierwszym secie Polka po przegraniu pierwszego gema odrobiła straty i wyszła na prowadzenie 3:2. To był jednak jedyny moment, w którym prowadziła, bo potem Mirra Andriejewa zaczęła dominować i wygrała cztery kolejne gemy, zwyciężając w pierwszym secie 6:3.

Drugi set przebiegał dla Mai Chwalińskiej wyraźnie gorzej. Przegrała bowiem pierwszych pięć gemów. Dopiero w szóstym wygrała i nawiązała walkę, zdobywając kolejny. Ostatecznie jednak Rosjanka wygrała drugiego seta 6:2.

W efekcie to Mirra Andriejewa wyjeżdża z Paryża jako zwyciężczyni.

Przeczytaj też: Magiczna gra Mai Chwalińskiej. W idealnym świecie władze tenisa już robiłyby rewolucję

Maja Chwalińska sensacją na kortach Rolanda Garrosa

Mimo porażki Polka okazała się rewelacją zawodów, bo 114. miejsce w rankingu WTA nie zwiastowało sukcesu. Tymczasem 24-latka pokonała wszystkie szczeble do finału i została czwartą polską tenisistką, która zagrała w decydującym meczu singla w Wielkim Szlemie. Wcześniej dokonały tego tylko Jadwiga Jędrzejowska, Agnieszka Radwańska i Iga Świątek.

Maja Chwalińska stała się sensacją nie tylko przez rozstawienie w rankingu. Drobna budowa – w jej przypadku 164 cm – w nowoczesnym tenisie brzmi jak wyrok. 24-latka nadrabiała jednak te braki znakomitą techniką i sprytem.

Ale to niejedyne trudności, z którymi walczyła w swojej karierze zawodniczka z Dąbrowy Górniczej. Zmagała się także z bolesnymi kontuzjami i depresją, przez co w 2021 r. zawiesiła karierę.

Za awans do finału Maja Chwalińska może liczyć na nagrodę w wysokości 1,4 mln euro. Awansuje też na 21. miejsce w światowym rankingu. Nigdy wcześniej nie była w pierwszej setce.