Zysk Ryanaira spadł o jedną trzecią. Winne wyższe ceny paliwa i tańsze bilety
W I kw. roku finansowego 2027 r. (tj. okres od kwietnia do czerwca br.) Ryanair odnotował zysk niższy o 34 proc. niż w analogicznym okresie rok wcześniej. W ujęciu nominalnym spadek wyniósł 282 mln euro, tj. ok. 1,2 mld zł.

Według raportu finansowego spółki ta na czysto zarobiła w I kw. roku finansowego 2027 r. 538 mln euro. Cofając się o 12 miesięcy księgowi Ryanaira zaraportowali zysk na poziomie 820 mln euro.
W tym czasie jednak wydatki linii na paliwo lotnicze wzrosły niemal dwukrotnie. Wpływ na to miał szok cenowy na rynkach międzynarodowych wywołany wojną USA-Iran. Ryanair nie jest w tym odosobniony, ponieważ podobną skalę wzrostu wydatków raportowali amerykańscy przewoźnicy.
Kolejnym czynnikiem, który wpłynął na spadek zysku spółki, były koszty operacyjne – w rok wzrosły o 11 proc., do 3,81 mld euro. Ryanair odnotował co prawda wyższy popyt na swoje usługi, bo liczba pasażerów wzrosła o 6 proc., jednak przewoźnik obniżył ceny swoich biletów w tym czasie także o 6 proc.
Dyrektor zarządzający liniami lotniczymi Michael O'Leary tłumaczył to w komunikacie firmy tym, że ceny biletów musiały spaść, aby przyciągnąć klientów, którzy mniej chętnie planowali podróże z wyprzedzeniem, w obawie przed skutkami konfliktu na Bliskim Wschodzie. W pierwszych dniach trwania wojny pomiędzy USA a Iranem, kiedy władze w Teheranie zamknęły cieśninę Ormuz, m.in. firma konsultingowa Energy Aspects ostrzegała, że Europie grozi brak dostępu do paliwa lotniczego.
W raporcie Ryanair stwierdził, że jest za wcześnie, aby prognozować wyniki finansowe na resztę roku. Spółka podkreśliła, że kluczowe będą rezerwacje dokonywane w ostatniej chwili w sezonie wakacyjnym.
Dyrektor finansowy linii lotniczych Neil Sorahan w rozmowie z Bloombergiem wskazał natomiast, że spodziewa się wzrostu cen biletów w branży. Jak wyjaśnił, europejska branża lotnicza mierzy się z falą „konsolidacji i bankructw", co ma wpłynąć na obniżenie oferty, a następnie stworzyć przestrzeń do podniesienia cen za usługi.
Menedżer nawiązał najpewniej do niedawnych medialnych doniesień o tym, że brytyjskie tanie linie lotnicze easyJet znalazły się w środku wojny handlowej. Z jednej strony spółkę chce przejąć amerykański fundusz inwestycyjny Castlelake, oferując za przewoźnika 6,9 funtów za akcję (ok. 5,5 mld funtów). Propozycję tę przebił inny fundusz z USA – Apollo Global Management, którzy zaproponował akcjonariuszom easyJet 7,15 funtów za akcję, czyli blisko 5,7 mld funtów.
Polecamy: Ryanair idzie na rekord w Modlinie. Lotnisko wkrótce zamieni się w plac budowy