RPP zostaje w trybie „wait and see”. Stopy bez zmian, rynek czeka na marzec
Rada Polityki Pieniężnej (RPP) podjęła decyzję o przedłużeniu pauzy w obniżkach stóp procentowych. Stopa referencyjna wynosi zatem wciąż 4 proc.
Dla przypomnienia, inflacja w grudniu wyniosła 2,4 proc. r/r, co oznacza, że wzrost cen znajduje się niemal w środku celu inflacyjnego. W okresie od maja do grudnia 2025 r. skala obniżek stóp wyniosła 1,75 pkt proc. Pierwsza pauza była w styczniu br.
Podstawowym uzasadnieniem braku obniżki był brak nowych danych o procesach inflacyjnych względem styczniowego posiedzenia RPP. Dopiero przed marcowym posiedzeniem GUS opublikuje wstępny szacunek inflacji za styczeń. Wtedy także pojawi się marcowa projekcja NBP, która wskaże na przewidywane skutki dotychczasowych obniżek. A ich efekty ujawniają się z opóźnieniem, pełne widać dopiero po 4-6 kwartałach.
Prezes NBP Adam Glapiński podkreślił także podczas konferencji dobre dane spływające z gospodarki w ostatnim miesiącu. Jednocześnie nie przesądzał, czy dość nieoczekiwany wzrost dynamiki wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw w grudniu miał charakter jednorazowy, czy nie. Oba czynniki (dobra koniunktura, presja płacowa) mogą działać proinflacyjnie. Stanowiło to również podstawę dla obecnej pauzy.
Tło międzynarodowe
Na tytułowym wykresie przedstawiam obecną wysokość stóp procentowych dla krajów UE, a także Wielkiej Brytanii, USA oraz Japonii. Najwyższy poziom jest na Węgrzech i w Rumunii (6,5 proc.). Polska ma już poziom zbliżony do USA, Wielkiej Brytanii oraz Czech (3,5-4 proc.). Najniższy jest w strefie euro, Szwecji oraz Danii (1,6-2 proc.), a także Japonii.
Ten ostatni kraj znajduje się w zupełnie odmiennej fazie cyklu niż pozostałe. Banki centralne obniżają w nich stopy lub wstrzymują się z tym ruchem (jak w Polsce czy USA). Taką decyzję podjął dziś również Europejski Bank Centralny. W Japonii następują zaś podwyżki (lub pauzy w podwyżkach), co wywołało ostatnio zaniepokojenie związane z rentownościami japońskiego długu.
Optyka XYZ
Najbardziej prawdopodobnym terminem powrotu do obniżek wydaje się marcowe posiedzenie. Wówczas RPP będzie już dysponować danymi o inflacji z początku roku i dynamice wynagrodzeń. Istotne są one tym bardziej, że przełom roku może sprzyjać niespodziankom, a czynnikami decydującymi są regulacje wpływające na ceny energii czy wzrost płacy minimalnej. Także w marcu będzie już opublikowana projekcja NBP, która jest „drogowskazem” dla RPP.
W mojej ocenie jest duża szansa na to, że dane zaskoczą w „dół”. Presja na wynagrodzenia może okazać się niższa, niż się oczekuje, a inflacja mniejsza. Oznaczałoby to pewną obniżkę w marcu. Taki scenariusz oznaczałby, że stopy procentowe mogłyby spaść poniżej 3,5 proc.
W alternatywnym scenariuszu obserwowana poprawa koniunktury przeniosłaby się w istotniejszy sposób na inflację oraz rynek pracy. Skłoniłoby to RPP do ostrożniejszego luzowania polityki monetarnej. Bliżej mi do pierwszego scenariusza, ale istnienie dwóch i niepewność z nimi związana uzasadniają wczorajszą decyzję o utrzymaniu stóp bez zmian.