Projekt Rail Baltica może być ukończony dopiero w 2040 r.
Projekt Rail Baltica może być ukończony nawet z dziesięcioletnim opóźnieniem, czyli w 2040 r. – wynika z wypowiedzi wiceministra infrastruktury Piotra Malepszaka dla Polskiej Agencji Prasowej (PAP). W marcu podobną opinię Malepszak wyraził także na łamach brytyjskiego dziennika „The Financial Times".
– W całym projekcie Rail Baltica od Warszawy do Tallina wiele inwestycji na poszczególnych odcinkach składowych jest bardzo mocno opóźnionych i mówienie, że one zakończą się w jakichś pierwotnych terminach w 2030 r., podczas gdy budowa niektórych odcinków się nawet nie rozpoczęła, jest po prostu samooszukiwaniem się – stwierdził w rozmowie z PAP wiceszef resortu infrastruktury Piotr Malepszak.
Zwrócił uwagę na odcinek trasy od Ełku do granicy z Litwą, który w jego ocenie jest najtrudniejszy do zbudowania po stronie polskiej.
– My nawet nie wyszliśmy z fazy projektowania tego odcinka, decyzji administracyjnych. Dlatego nie można mówić na forum publicznym, że coś takiego zakończy się w 2030 r., skoro jeszcze nie wyszliśmy, mówiąc kolokwialnie, z papierów – powiedział Malepszak.
Podobnie wygląda sytuacja na odcinkach w krajach nadbałtyckich – dodał. Jego zdaniem opóźnienie wynika z braku pieniędzy na realizację tych inwestycji.
– Jeśli coś jest droższe trzy lub czterokrotnie, to znaczy, że na początku planowane było z dużym optymizmem co do kosztów. Ja, jako inżynier związany z koleją, oceniam to realistycznie: projekt Rail Baltica zostanie ukończony w 2040 r. Ale jeśli dalej będzie brakowało pieniędzy, to nawet ten 2040 r. może być zagrożony – powiedział.
W opublikowanej w marcu w „FT" rozmowie Malepszak wskazał, że w 2017 r. kraje uczestniczące w projekcie oszacowały jego całkowity koszt na 5,8 mld euro, ale wspólny audyt przeprowadzony w 2024 r. wykazał czterokrotny wzrost tej kwoty do 23,8 mld euro, w tym 15,3 mld euro na budowę początkowego odcinka linii kolejowej o jednym torze.
Jako inżynier związany z koleją, oceniam to realistycznie: projekt Rail Baltica zostanie ukończony w 2040 r.
Malepszak w rozmowie z PAP podkreślił także, że jednocześnie należy przygotowywać polską infrastrukturę kolejową na mobilność wojskową.
– Chodzi o szereg linii na wschodzie kraju, które dzisiaj są nieprzejezdne. Są na przykład zarośnięte tory, które były używane 30 lat temu, a dzisiaj nie mają żadnej przejezdności – powiedział wiceminister.
Rail Baltica to część transeuropejskiego korytarza, który w przyszłości ma połączyć Niemcy, Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię oraz w dalszej perspektywie – Finlandię. Dzięki prowadzonej modernizacji trasa przystosowana zostanie do ogólnych standardów linii kolejowych obowiązujących w krajach UE. Ma to skończyć zależność regionów, które obejmuje projekt, od infrastruktury z czasów sowieckich, zbudowanej zgodnie z rosyjskim rozstawem torów.
Komisja Europejska podtrzymuje, że 2030 r. jest obowiązującym terminem na ukończenie budowy Rail Baltica.
Wielki przetarg do powtórki. I to po raz drugi
Tymczasem PKP PLK muszą ponownie wybrać wykonawcę kluczowego komponentu Rail Baltica po polskiej stronie. Chodzi o 96-kilometrowy odcinek Białystok–Ełk.
Przetarg na tę inwestycję był ogłoszony w styczniu 2025 r. Wpłynęło pięć ofert, a proponowane przez firmy kwoty wahały się od ponad 4,5 mld zł brutto do ponad 6,6 mld zł brutto. W listopadzie 2025 r. PKP PLK poinformowały o wyborze oferty konsorcjum firm w składzie Torpol i Mirbud.
Do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) wpłynęło wówczas kilka odwołań złożonych przez pozostałych oferentów. W styczniu KIO uwzględniła częściowo jedno z nich i zdecydowała o unieważnieniu wyboru dokonanego przez PKP PLK, nakazując powtórną analizę oraz wybór najkorzystniejszej oferty. Powód unieważnienia wyboru wzbudził duże kontrowersje, o których pisaliśmy w XYZ:
Pod koniec stycznia spółka ogłosiła nowy wybór najkorzystniejszej oferty. Była to oferta za blisko 5 mld zł, złożona przez konsorcjum Budimex, Budimex Kolejnictwo oraz Porr.
Do KIO ponownie wpłynęły odwołania. W poniedziałek 16 marca KIO wydała wyrok, w którym ponownie nakazała PKP PLK unieważnienie wyboru najkorzystniejszej oferty konsorcjum.
Budimex analizuje dalsze kroki prawne. „W naszej ocenie istnieją daleko idące wątpliwości co do terminowości złożenia odwołania, a tym samym czy z przyczyn formalnych powinno podlegać ono rozpatrzeniu przez KIO, w szczególności biorąc pod uwagę wcześniejszą ocenę dokumentów dokonaną przez zamawiającego. Po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku przeanalizujemy jego treść i podejmiemy decyzję co do dalszych kroków prawnych” – podała spółka w oświadczeniu przekazanym PAP.
Polecamy: Rekord sporów w przetargach publicznych. Odwołania wydłużają uruchamianie inwestycji
Źródło: PAP