Trwa wyprzedaż amerykańskiego długu. Rentowności niewidziane od czasów światowego kryzysu
Rentowności 30-letnich amerykańskich obligacji wzrosły do poziomu niewidzianego od 2007 r., czyli początków światowego kryzysu finansowego. Analitycy giełdowi wskazują, że to poziom stanowiący już problem dla konkurującej o tego samego klienta amerykańskiej giełdy. Wysokie rentowności to też kłopot dla amerykańskiego Departamentu Skarbu, bo oznacza, że Ameryka musi zadłużać się na wyższy procent, gdy same odsetki od długu stanowią coraz większe obciążenie dla budżetu.
Dlaczego amerykańskie obligacje idą do góry? Analitycy wskazują kilka głównych powodów.
O budżetowych oszczędnościach w USA już raczej nikt nie pamięta
Jednym z nich jest niepokój związany z rosnącym amerykańskim deficytem.
Prezydent Donald Trump w swojej drugiej udanej kampanii prezydenckiej startował pod hasłem, że uzdrowi amerykańskie finanse publiczne („wymaże" amerykański dług), czym zaskarbił sobie m.in. poparcie CEO Tesli, założyciela SpaceX i osoby uważanej za najbogatszego człowieka na Ziemi, czyli Elona Muska.
Sam Musk przez parę miesięcy prowadził szeroko zakrojoną akcję inspekcji amerykańskich instytucji publicznych w ramach słabo ugruntowanego prawnie departamentu DOGE (ang. „Department of Government Efficiency", czyli Departament Efektywności Rządu).
DOGE nie przyniósł jednak praktycznie żadnych efektów. To też tylko dolało oliwy do ognia, że była to po prostu próba kradzieży danych albo próba pozbawienia ich jakiejkolwiek efektywności.
Polecamy: 100 dni DOGE, czyli jak Elon Musk ratuje/rujnuje Amerykę
O DOGE, gdy mamy obecnie wywołany przez amerykański atak na Iran kryzys paliwowy (Iran, mimo zapewnień strony amerykańskiej o absolutnym zwycięstwie, skutecznie przejął kontrolę nad cieśniną Ormuz i chce pobierać opłaty za jej przeprawę), mało kto pamięta.
Gdy jednak rosną rentowności obligacji, szczególnie warto pamiętać o amerykańskim deficycie (7,4 proc. PKB w 2025 r. według prognozy MFW). Sama spłata długu to obecnie już trzeci najwyższy koszt w amerykańskim budżecie, a w 2025 r. po raz pierwszy w historii wypłata należnych odsetek od obligacji przekroczyła granicę 1 bln dolarów.
Czytaj także: Pierwszy rok kadencji Trumpa: cła, inflacja i deficyty. Jak prezydent USA trzęsie gospodarką
Amerykański dług nie zatrzymuje się, przekroczył barierę 39 bilionów dolarów
Po niemal półtora roku rządów Donalda Trumpa amerykański dług publiczny jest rekordowy i w maju 2026 r. wynosi łącznie 39 bilionów dolarów, gdy dopiero pięć miesięcy temu przekraczał barierę 38 bilionów dolarów.
Można było się tego spodziewać, jeżeli spojrzeć tylko na liczby jego pierwszej kadencji – wówczas też przyrastał w rekordowym tempie.
Demokrata Joe Biden ten dług powiększał, jednak w nieznacznie wolniejszym tempie. Biden musiał się liczyć m.in. z większością republikańską w Kongresie, która swój fiskalny konserwatyzm wówczas zdawała się akcentować mocniej. Donald Trump ma za sobą Kongres i nic, zdawałoby się, nie stoi na przeszkodzie, by zgodnie z zapowiedziami dług ograniczał.
Polecamy: Globalny dług publiczny sięgnie 100 proc. PKB. Gospodarka światowa wypływa na nieznane wody
Miało się tak stać m.in. za sprawą wpływów z wprowadzanych przez Trumpa ceł. Zebrana suma około stu kilkudziesięciu miliardów dolarów to jednak – również zgodnie z prognozami ekonomistów – zaledwie kropla w morzu potrzeb. Do tego Sąd Najwyższy USA zdążył już uznać, że zostały zebrane nielegalnie. Prawdopodobnie budżet będzie musiał więc te pieniądze zwrócić.
Z wojny z Iranem trudniej się wycofać niż z wprowadzanych wcześniej ceł
Po rynku krąży teoria, że sam Trump patrzy na rentowności i w razie paniki na rynku obligacji jest skłonny się ze swoich pomysłów wycofać. Teraz prawdopodobnie byłaby to jakaś forma zmniejszenia poziomu eskalacji konfliktu z Iranem.
Jak zauważył w swoim komentarzu na Substacku noblista z ekonomii Paul Krugman, problem w tym, że – w przeciwieństwie do ceł – tym razem nie wszystko zależy od Trumpa. Tutaj do tanga trzeba dwojga, a partner w tańcu jest raczej trudny – to irańscy fanatyczni islamiści.
Wojna z Iranem jest problemem dla amerykańskiego długu nie tylko dlatego, że sama w sobie jest bardzo droga, do tej pory kosztując amerykański budżet kwotę rzędu kilkudziesięciu miliardów dolarów. Podbija też inflację, co już zmieniło nastawienie Fedu.
Samo zamieszanie wokół odchodzącego już prezesa Fedu Jerome'a Powella, którego Trump nazywał m.in. debilem, bo nie obniżał stóp procentowych, poziomowi rentowności obligacji raczej nie pomagało.
Rynki uważają podwyżkę stóp procentowych w USA za prawdopodobną, gdy inflacja zaczyna iść w górę
Teraz w komentarzach dominuje niepewność, jak zachowa się kolejny (Powell też był kandydatem Trumpa) trumpowy nominat, Kevin Warsh, który w piątkowej ceremonii obejmie to stanowisko.
Według narzędzia FedWatch CME rynki wyceniają obecnie około 40-proc. prawdopodobieństwo, że amerykański bank centralny podniesie stopy procentowe o co najmniej 25 pb. do stycznia 2027 r.
Tymczasem rentowność 30-letnich obligacji skarbowych osiągnęła we wtorek 5,198 proc., czyli najwyższy poziom od prawie 19 lat.
Jak wskazują analitycy, zmiana nastąpiła po serii raportów z zeszłego tygodnia, które pokazały, że inflacja ponownie rośnie, ponieważ wojna w Iranie podniosła ceny ropy naftowej. Światowe ceny – wbrew słowom samego Trumpa – mają z kolei wpływ na ceny paliw na amerykańskich stacjach benzynowych, które w samym marcu odnotowały wzrosty rzędu 30 proc.
Czytaj także: Inflacja z USA reaguje na kryzys paliwowy. „Trzy czwarte wzrostu inflacji ogółem"
Analitycy zwracają uwagę, że wyższe oprocentowanie kredytów hipotecznych i kart kredytowych może ograniczyć wydatki konsumentów. Jednocześnie podwyżka stóp procentowych może osłabić długoterminowy wzrost gospodarczy i stanowić presję dla wysokich wycen na rynku akcji.
– Strażnicy obligacji są teraz w akcji – powiedział Will McGough, dyrektor ds. inwestycji w Prime Capital Financial.
Strażnicy obligacji to inwestorzy, którzy sprzedają obligacje rządowe, aby zasygnalizować swoją dezaprobatę wobec polityki pieniężnej i fiskalnej USA. Wyprzedaż z kolei wywiera presję na rentowności, by te szły w górę.
– Wszyscy spodziewają się, że ceny energii pozostaną wysokie, co może prowadzić do inflacji, która będzie nieco niższa od oczekiwanej – powiedział McGough.
– Istnieje taka narracja, że nowi prezesi Rezerwy Federalnej są wystawiani na próbę przez rynki – przypomniał McGough w rozmowie z CNBC.
Polecamy: Geopolityka podnosi koszt długu. Polska odczuwa to bardzo mocno
Źródło: XYZ, PAP