Premier Tusk zwrócił się do NIK o kontrolę. Chodzi o publiczne pieniądze na ochronę zdrowia
Premier Donald Tusk podał, że zwrócił się do Najwyższej Izby Kontroli (NIK) „o całościową kontrolę tam, gdzie mamy do czynienia z publicznymi środkami na ochronę zdrowia" wobec miejsc, gdzie miało dochodzić do nadużyć.
Szef rządu zabrał głos w sprawie zarobków lekarzy i systemu ochrony zdrowia na konferencji prasowej w związku z głośnymi doniesieniami medialnymi o sytuacji w jednym z warszawskich szpitali. Chodzi o sprawę zarobków lekarza w trakcie specjalizacji, będącego jednocześnie radnym Koalicji Obywatelskiej. Był on zatrudniony między innymi w Warszawskim Szpitalu Południowym. W 2025 r. miał zarobić 1,6 mln zł. Ponadto, według najnowszych doniesień Portalu Zero, oddział ratunkowy w tym szpitalu miał w przyspieszonym trybie pomagać politykom KO.
– Emocje dotyczą Szpitala Południowego w Warszawie – młodego radnego, który jednocześnie jest lekarzem i osiągnął zarobki na poziomie budzącym duże emocje. Pojawia się coraz więcej informacji także o innych zwyrodnieniach systemu, trzeba tak to wprost nazwać. Druga sprawa z tym związana, czyli podejrzenie, że politycy, w tym konkretnym przypadku Koalicji Obywatelskiej, mieli wykorzystywać fakt znajomości w Szpitalu Południowym – powiedział premier Donald Tusk na środowej konferencji.
Wskazał, że obydwie sprawy „wymagają jednoznacznego komentarza".
– Od dłuższego czasu starałem się, w sposób bardzo cywilizowany, zwrócić uwagę środowiska lekarskiego, jak i menedżerów i samorządów odpowiadających za prowadzenie szpitali, że ilość środków, jakie przeznacza się na wynagrodzenia, jest nieproporcjonalnie duża w stosunku do tego, ile wydajemy na pacjentów – powiedział premier.
Szef rządu mówi o „zwyrodniałym systemie"
Szef rządu zaznaczył, że „nie obwinia lekarzy" za obecny sposób funkcjonowania służby zdrowia.
– Nikogo nie obwiniam. Ten system jest zwyrodniały. Przez całe lata robił się coraz mniej sprawny (...). Do tego dochodzi ten klimat dyskrecji, żeby nie powiedzieć tajności. Nikt nie wie, ile kto zarabia, nie ma dostępu do informacji, jaki lekarz w którym miejscu ile zarabia. Jak widać, często są to też uzasadnione emocje i podejrzenia – mówił Donald Tusk.
Jak dodał, nie chce wywoływać konfliktu między lekarzami a pacjentami. Jednak „w interesie środowiska lekarskiego jest, by wszyscy usiedli do stołu i zastanowili się, jak ten system naprawić" – zaznaczył premier.
Mówił także o tym, że olbrzymia dysproporcja między zarobkami lekarzy w publicznych placówkach ochrony zdrowia, a innymi zawodami, których wypłaty pochodzą z budżetu państwa – jak urzędnicy, nauczyciele czy naukowcy – do której obecnie często dochodzi, nie może się utrzymywać.
Zapytany o postulaty Lewicy, zgłoszone w środę przez lidera Nowej Lewicy Włodzimierza Czarzastego, premier wskazał, że na jego aprobatę może liczyć każda propozycja zmian w służbie zdrowia, która zreformuje system, jednocześnie nie zwiększając kolejek.
– Jeśli będzie dobry pomysł w interesie pacjentów, który ograniczy nadużycia, to może być to propozycja Lewicy, Konfederacji, PSL, PiS, kompletnie mnie to nie będzie obchodziło – zadeklarował.
Marszałek Czarzasty stwierdził w środę, że Lewica postuluje pilną dyskusję polityczną na temat określenia maksymalnego limitu wynagrodzenia dla lekarzy, zakazu łączenia praktyki prywatnej z praktyką w publicznych jednostkach opieki zdrowotnej, analizy wykorzystania urządzeń medycznych w pełnym wymiarze czasowym oraz egzekwowania ewidencji czasu pracy lekarzy.
– Wiele rozwiązań leży na stole od dłuższego czasu (...). Od pewnego czasu niczym innym się nie zajmuję, jak tylko szukaniem sposobu, żeby te oczywiste rozwiązania znalazły większość w parlamencie i jeśli nie akceptację, to zrozumienie lekarzy. To są proste rozwiązania i myślimy o tym – limit wynagrodzeń, zakaz łączenia praktyki prywatnej z państwową. Ale ja muszę wiedzieć na sto procent, że to nie będzie oznaczało radykalnego wydłużenia kolejek. Kłopot polega na tym, że musimy na nowo zbudować system w taki sposób, żeby lekarze nie pracowali mniej – co będzie ze szkodą dla pacjentów – ale tak, żeby nie było to sposobem na nadużywanie systemu na rzecz własnych finansów – odpowiedział premier na pytania dziennikarzy.
Premier chce, by NIK przeprowadził kontrole
– Druga sprawa to są ewentualne nadużycia i konflikty z prawem. Zwróciłem się przed chwilą do NIK o przeprowadzenie całościowych kontroli tam, gdzie mamy do czynienia z publicznymi środkami na ochronę zdrowia, tak, żeby mieć dokładny raport i wnioski kontrolne, a jeśli będą potrzebne, to również wnioski prawne wobec tych miejsc, gdzie dochodziło do nadużyć o charakterze finansowym. Tam, gdzie będzie to uzasadnione, będzie to owocowało wnioskami prokuratorskimi – zapowiedział premier.
Wskazał także, że każdy polityk, którego dotyczą medialne doniesienia dotyczące wykorzystywania znajomości przy korzystaniu ze Szpitala Południowego „będzie musiał publicznie wytłumaczyć, jak było naprawdę".
– Oczekuję od tych, którzy odpowiadają za ten szpital – samorządu Warszawy – precyzyjnej informacji (...). To musi być wyjaśnione od samego spodu. Tam nie może pozostać żadna dwuznaczność. Jeśli złamano prawo, to oczywiście będzie prokurator. Jeśli złamano tylko kwestie dobrych obyczajów, to będzie odpowiedzialność polityczna. Jest wystarczająco dużo sygnałów, żeby ci, którzy odpowiadają za ten szpital, podjęli już w tej chwili decyzje personalne – taka jest moja opinia – powiedział Donald Tusk.
Tekst zaktualizowano.
Polecamy:
- Lewica chce debaty na temat dużych zmian w ochronie zdrowia. Marszałek Czarzasty wymienił cztery kwestie
- Senator Tomasz Lenz wykluczony z Koalicji Obywatelskiej
- Resort zdrowia: Naczelna Izba Lekarska nie współpracuje w ramach kontroli wydawania publicznych pieniędzy
- Ochrona zdrowia w Polsce. Czego możemy się nauczyć z doświadczeń Wielkiej Brytanii?