Europarlament debatuje o akcesji Ukrainy. Kijów zarzuca Warszawie eskalację

W Parlamencie Europejskim trwa debata o procesie akcesyjnym Ukrainy. Polscy europosłowie zgodnie nawołują do potępienia gloryfikacji UPA. Tymczasem szef kancelarii Wołodymyra Zełenskiego mówi, że nikt nie będzie stawiał Ukrainie ultimatum. I zapewnia, że Warszawa szykuje eskalację.

We wtorek europosłowie dyskutują w Strasburgu o postępach w procesie akcesyjnym Ukrainy. Polscy deputowani, zarówno ci należący do Prawa i Sprawiedliwości, jak i Koalicji Obywatelskiej, przekonują, że Ukraina musi przestać gloryfikować Ukraińską Powstańczą Armię, znaną jako UPA.

– Nie można w ramach Wspólnoty gloryfikować tych, którzy opierali [...] swoją aktywność na walce z mniejszościami, również na działaniach o charakterze ludobójczym. Jeżeli przypominamy ten fakt jako Parlament Europejski, to robimy to po to, by jeszcze raz powiedzieć jedno przesłanie: „To wy wybieracie swoją przyszłość, ale jeżeli chcecie być we Wspólnocie, to musicie szanować wartości” – mówił europoseł KO Andrzej Halicki.

To wy wybieracie swoją przyszłość, ale jeżeli chcecie być we Wspólnocie, to musicie szanować wartości”

Z kolei Michał Dworczyk z PiS powiedział, że choć „należy docenić reformy”, które Kijów wprowadził w celu spełnienia europejskich standardów, to musi także być wierny podstawowym wartościom, na których zbudowano Unię Europejską.

– Dlatego absolutnie jako nieakceptowalną przyjęliśmy decyzję o nadaniu elitarnej jednostce Sił Zbrojnych Ukrainy imienia bohaterów UPA, formacji odpowiedzialnej za wymordowanie około 100 tys. cywilów, głównie polskich kobiet i dzieci – powiedział, przypominając, że wśród ofiar znaleźli się też Żydzi, Czesi i Ukraińcy pomagający prześladowanym.

Europoseł wezwał Ukrainę do potępienia ideologii UPA.

– Prawda historyczna nie jest przeszkodą dla pojednania, nie jest przeszkodą w drodze do Europy, wręcz odwrotnie, jest jej fundamentem. Tylko na fundamencie prawdy i wzajemnego szacunku możemy budować wspólną europejską przyszłość – dowodził.

„Polska szykuje działania eskalacyjne"

Wcześniej, we wtorek rano, szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow powiedział, że do kulminacji napięć na linii Kijów–Warszawa dojdzie 11 lipca, w rocznicę „tragedii wołyńskiej”.

Z informacji, które posiadam, wynika, że oni [strona polska – przyp. red.] przygotowują wiele, powtórzę to, działań prowadzących do eskalacji – powiedział w wywiadzie dla RBK-Ukraina.

Z informacji, które posiadam, wynika, że strona polska przygotowuje wiele działań prowadzących do eskalacji

Dodał, że „Ukraina nie przyjmie ultimatum od nikogo na tym świecie”.

Ostatnio to Rosja próbowała postawić nam ultimatum. Bez urazy wobec Polski, ale Rosja jest nieco potężniejsza niż Polska – a my i tak go nie przyjęliśmy [...] Dlaczego więc ktoś sądzi, że przyjmiemy coś innego, z innej strony? Nie należy rozmawiać z nami za pomocą ultimatów – powiedział Kyryło Budanow.

Stwierdził, że Kijów nie wykona kroków wyprzedzających, ale „nie zamierza siedzieć z założonymi rękami”.

Największa eskalacja zawsze prowadzi albo do katastrofy, albo do deeskalacji. Mam nadzieję, że dojdzie do deeskalacji – skwitował.

Polecamy: Ukraina po wojnie. Czy uda się przełamać trzy dekady słabości gospodarczej?

Spór o UPA uderza w relacje polsko-ukraińskie

Pod koniec maja Wołodymyr Zełenski nadał imię „Bohaterów UPA” ukraińskiej jednostce. Polscy politycy zgodnie zareagowali oburzeniem. Prezydent Karol Nawrocki 19 czerwca odebrał ukraińskiemu przywódcy Order Orła Białego. Ten odesłał odznaczenie za pośrednictwem firmy kurierskiej. W reakcji na te wydarzenia wielu ukraińskich polityków zrzekło się polskich odznaczeń, a niektórzy polscy politycy zareagowali tymi samymi krokami.

Kilka dni później Wołodymyr Zełenski poinformował, że nie weźmie udziału w Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy w Gdańsku. Na czele ukraińskiej delegacji stanęła premier Julia Swyrydenko.

Przeczytaj więcej: Przyszłość Ukrainy po wojnie. Będą warunki

Z kolei 1 lipca Parlament Ukrainy zagłosował za utworzeniem Panteonu Narodowego.  Projekt ustawy w tej sprawie złożył Wołodymyr Zełenski. Choć lista nazwisk nie jest jeszcze znana, to jeden z inicjatorów dokumentu powiedział, że przywódca UPA Stepan Bandera „bez wątpienia może być w Panteonie”.

Ukraińska Powstańcza Armia jest jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Z ustaleń polskich historyków wynika, że w lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu. Ta zbrodnia znana jest w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.

Wielu ukraińskich historyków i polityków uznaje jednak ataki za element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony. Na Ukrainie zarówno OUN, jak i UPA bywają postrzegane jako symbole walki o niepodległość oraz oporu przeciw ZSRR.

Źródło: PAP, XYZ