Kontrola NIK w Szpitalu Południowym. Jest wiele nieprawidłowości

Kontrola NIK w Warszawskim Szpitalu Południowym wykazała wiele nieprawidłowości – wynika z raportu. Chodzi o zarządzanie placówką, rozliczanie świadczeń z NFZ i wykorzystywanie pomieszczeń.

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała w środę wyniki kontroli Warszawskiego Szpitala Południowego. Kontrolerzy badali lata 2022-2025. Raport wskazuje na szereg nieprawidłowości.

Przepracowany i niezgłoszony personel

Zastrzeżenia NIK budzi sposób organizacji pracy personelu. Ich zdaniem powodował on przeciążenie pracą.

„Jeden z lekarzy przepracował na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej 55 godz. 35 min. oraz łącznie w miesiącu 304,5 godz [...] a jedna z pielęgniarek przepracowała łącznie 49 godz. oraz łącznie w miesiącu 249 godz.” – czytamy.

NIK ustalił też, że na niektórych oddziałach liczba pracowników była mniejsza niż ta zgłoszona do NFZ. Z kolei część personelu nie była zgłoszona.

Z kontroli wynika też, że wiele regulaminów zawierało błędy lub było nieaktualnych. Ponadto brakowało części dokumentacji, w tym audytowej.

Polecamy: 57 zgonów na SOR Szpitala Południowego. Czy to dużo? Co mówią dane

Nieprzepisowe pomieszczenia i nieistniejące centrum

Kontrolerzy wskazują też na nieodpowiednie gospodarowanie należącym do szpitala sprzętem medycznym oraz nieadekwatny stan techniczno-sanitarny i wyposażenie niektórych pomieszczeń.

„Na I piętrze bloku B [...] zorganizowano dwa przechodnie pokoje łóżkowe [...] choć pomieszczenie to było oznaczone jako »Pokój łóżkowy«, to nie było wyposażone w łóżka. Zamiast tego w środku był telewizor, meble (fotele, stół, kozetka lekarska) oraz aneks kuchenny, a większa część jego powierzchni użytkowej nie była wykorzystana. Warto zaznaczyć, że wejście do pomieszczenia zostało ograniczone (w tym osobom z kierownictwa Oddziału Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej), gdyż pokój był otwierany na kartę i kod” – opisują przedstawiciele NIK.

Zdaniem kontrolerów Warszawskie Centrum Chirurgii Kręgosłupa – choć szeroko reklamowane – formalnie nie istniało w strukturach szpitala. W raporcie wskazano także, że zakres świadczeń publicznych, opłacanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, nie był jasno oddzielony od świadczeń komercyjnych.

„Na Oddziale Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej, gdzie funkcjonowało WCCK, nie zapewniono należytego rozdzielenia udzielania świadczeń pacjentom nieodpłatnie (finansowanych z funduszy publicznych na podstawie umowy z NFZ) i odpłatnie” – czytamy.

Polecamy: Albo praca w miejskiej spółce, albo legitymacja. Sprawdzamy upolitycznienie warszawskich spółek miejskich

Afera szpitalna skutkuje dymisjami

Kontrola NIK to efekt publikacji kanału Zero czy Onetu o nieprawidłowościach w Szpitalu Południowym. Media opisywały sytuację Dawida Kacprzyka, koordynatora SOR-u w tej placówce medycznej i radnego Koalicji Obywatelskiej. Mimo że nie miał specjalizacji, zarobił w szpitalu 1,6 mln zł. Pojawiły się też oskarżenia, że na jego oddziale politycy KO byli przyjmowani bez kolejki i nie musieli czekać na kompleksowe badania.

Potem pojawiły się też informacje o skandalu w prosektorium Szpitala Południowego. Według oskarżeń medialnych szef prosektorium nielegalnie sprzedawał ciała i usługi pogrzebowe. Wynajmował też prosektorium jako plan filmowy, a zdjęcia ciał i szczątków miał publikować w sieci.

W wyniku afery dymisję złożyły wiceprezydentki Warszawy Renata Kaznowska i Aldona Machnowskiej-Góra. Z kolei Dawid Kacprzyk zrzekł się mandatu radnego i oddał część zarobionych pieniędzy. Został też zwolniony ze szpitala.