Allegro i Amazon mają poważnego rywala. LPP celuje z platformą Sinsay w top 3 wśród polskich sprzedawców
Nawet 50 mln zł zysku w pierwszym roku, a docelowo nawet jedna trzecia obrotów – największa polska grupa modowa mierzy wysoko. Chce wykorzystać tysiące sklepów i magazynów realizujących miliony zamówień, by otworzyć polskim przedsiębiorcom drzwi do Europy. A to nie koniec jej przewag.
Z tego artykułu dowiesz się…
- Co skłoniło LPP do uruchomienia po latach własnej platformy handlowej i dlaczego wybór padł na najmłodszą markę – Sinsay.
- Jakie przewagi mają pozwolić jej skutecznie konkurować na bardzo wymagającym rynku.
- Jakie cele LPP stawia sobie nie tylko w odniesieniu do marketplace'u, lecz także całego kanału e-commerce.
Audio generowane przez AI. Może zawierać błędy.
Nie jesteśmy ekstremalnie innowacyjni, po prostu dopasowujemy się do rynku – przyznał w wywiadzie w XYZ Marek Piechocki, prezes i współzałożyciel LPP. Teraz przyszedł czas na kolejny taki ruch.
W ostatnich latach własne platformy handlowe uruchomiło wiele największych sieci w swoich kategoriach. Decathlon, Media Expert, Black Red White czy Super-Pharm to tylko niektóre z nich.
Do tego grona dołączyła właśnie największa polska grupa modowa, która w 2027 r. celuje w ok. 30 mld zł przychodów (w 2025 r. było to 23 mld zł). Na razie platformę uruchomiła pod szyldem swojej najmłodszej, a zarazem już największej marki – Sinsay. Marketplace zadebiutował 3 sierpnia, a teraz ma wejść w fazę szerokiej ekspansji.
– Mamy ambicje i solidne podstawy, by szybko wejść do grona trzech najważniejszych platform, na których polscy sprzedawcy chcą być obecni – zapowiada Mikołaj Wezdecki, wiceprezes LPP.
Allegro i Amazon – dla których pozyskiwanie polskich sprzedawców jest równie ważne jak walka o konsumentów – zyskali w wybranych kategoriach mocnego rywala. Allegro nie zamierza przy tym odpuszczać rynku modowego. Świadczy o tym choćby ściągnięcie w czerwcu do roli dyrektora handlowego Daniela Rogińskiego. To były szef Zalando w Europie Środkowej i Wschodniej.
Transformacja Sinsay skłoniła LPP do uruchomienia platformy
Czołową polską platformą modową miało być Modivo. Marketplace wystartował pod koniec 2022 r., rzucając rękawicę Zalando. Zamiast jednak zyskiwać na znaczeniu, z czasem znalazł się w cieniu innych projektów w grupie.
Dariusz Miłek coraz mocniej stawia na rozwój sieci stacjonarnych HalfPrice i ShockPrice. Co ciekawe, dyrektorem platformy Sinsay został Dawid Choczyński. To menedżer przez lata związany z Modivo i eObuwiem – podobnie jak Mikołaj Wezdecki.
Otwarcie się na zewnętrznych sprzedawców było dla Modivo naturalnym krokiem, ponieważ jego biznes od początku opierał się na sprzedaży produktów marek zewnętrznych. Tymczasem LPP przez dekady sprzedawało wyłącznie własne produkty: Reserved, Sinsay, House, Mohito i Cropp. Jeszcze dwa lata temu grupa nie widziała więc potrzeby przekształcania własnych sklepów internetowych w platformy dla zewnętrznych sprzedawców.
– Pierwsze rozmowy o uruchomieniu platformy w Sinsay rozpoczęliśmy pod koniec 2025 r., a już na początku 2026 r. ruszyliśmy z pracami. Cały projekt zrealizowaliśmy w zaledwie sześć miesięcy. Przy skali i stopniu skomplikowania projektu to bardzo dobry wynik – mówi Mikołaj Wezdecki.
Do otwarcia się na nową formę sprzedaży przyczyniła się zmiana postrzegania Sinsay zarówno wewnętrznie, jak i wśród klientów. Marka nie jest już kojarzona wyłącznie z odzieżą, kierowaną w pierwszych latach głównie do nastolatek. O jej transformacji szeroko opowiedział w XYZ zarządzający nią, Marcin Piechocki.
– Dziś to kompleksowe miejsce zakupów dla całej rodziny, oferujące nie tylko modę, lecz także obuwie, akcesoria, zabawki, kosmetyki, artykuły wyposażenia wnętrz, a nawet produkty dla zwierząt. Klienci nie myślą kategoriami produktowymi, lecz konkretnymi potrzebami, które chcą zrealizować szybko i wygodnie. Jedna wizyta na platformie ma pozwolić im jednocześnie kupić coś dla siebie, przygotować dziecko do szkoły, znaleźć koszulę dla partnera czy dobrać nowe dekoracje do mieszkania – wyjaśnia menedżer.
100 tys. produktów już w przyszłym roku
Własna platforma pozwala LPP poszerzać ofertę w tempie, które wcześniej było niemożliwe. W sklepach Sinsay znajduje się średnio 10-13 tys. SKU (unikatowych pozycji asortymentowych), w e-commerce jest ich ok. 28 tys., a marketplace już na starcie dołożył kolejne 6 tys.
– W 2027 r. chcemy dojść do poziomu 100 tys. produktów. Osiągnięcie takiej skali wyłącznie własnymi zasobami wymagałoby pozyskania i zweryfikowania ogromnej liczby dostawców, sfinansowania zakupów towaru oraz rozbudowy logistyki. Wiązałoby się to z wieloletnim wysiłkiem i znaczącymi inwestycjami – tłumaczy Mikołaj Wezdecki.
Firma jest otwarta na współpracę zarówno z właścicielami marek i dystrybutorami, jak i z globalnymi graczami oraz lokalnymi przedsiębiorcami.
– Nie dokładamy im kolejnej półki sprzedażowej w Sinsay, lecz oddajemy do dyspozycji całe nowe piętro. Nasz e-commerce jest dziś głównym wejściem do świata Sinsay. Żaden sklep stacjonarny nie jest w stanie wygenerować milionów wizyt miesięcznie. Dzięki platformie Sinsay coraz bardziej przypomina cyfrową galerię handlową, która łączy szeroki zasięg z wygodą zakupów w jednym miejscu – mówi Mikołaj Wezdecki.
100 partnerów wkrótce, docelowo nawet 500
Sinsay wystartował z 15 sprzedawcami i blisko 60 nowymi markami (m.in. Nike, LEGO i Eveline Cosmetics). Do końca roku chce współpracować z ok. 100 partnerami, a w dłuższej perspektywie widzi miejsce nawet dla ok. 500.
– Dobieramy ich skrupulatnie. Najważniejsze są dla nas wartość dodana i jakość ofert, a nie liczba sprzedawców ani produktów. Nasze obawy, czy uda nam się przyciągnąć odpowiednio silnych partnerów, szybko się rozwiały. Już pierwsze informacje o możliwym uruchomieniu platformy spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem – mówi Mikołaj Wezdecki.
LPP obawiało się także, że otwarcie platformy na zewnętrznych sprzedawców może obniżyć dotychczasowy standard obsługi klienta, wydłużyć czas dostaw albo wpłynąć na postrzeganie marki. Pierwsze doświadczenia są jednak dla grupy pozytywne.
Miliony złotych zysku, miliardy obrotów
Uruchomienie własnej platformy handlowej było jedną z największych inicjatyw technologicznych LPP. Przez sześć miesięcy w projekt było zaangażowanych ok. 100 osób z różnych działów: od IT i produktu, przez marketing i księgowość, po logistykę i dział prawny.
Inwestycja, liczona w milionach złotych, ma jednak szybko się zwrócić. W tym roku Sinsay rozbudowuje zespół, wdraża pierwszych sprzedawców i zbiera doświadczenia. Po ponad miesiącu działalności LPP ocenia, że model działa i dotąd nie napotkał większych przeszkód.
– Na koniec roku będziemy wiedzieć, na obsłużenie jakiej skali będziemy gotowi. Natomiast na przyszły rok postawiliśmy sobie już konkretne cele. Zakładamy wygenerowanie z platformy ok. 40-50 mln zł zysku EBITDA. Dojrzała platforma odpowiada za ok. 30 proc. obrotów sieci handlowych. Będziemy dążyć do tego poziomu w rozsądnym tempie – zapowiada Mikołaj Wezdecki.
LPP może stosunkowo szybko doprowadzić własną platformę do rentowności, ponieważ wykorzystuje zasoby, które już posiada. Marketplace staje się więc kolejnym elementem istniejącego ekosystemu grupy. Dla porównania: Adam Ciesielczyk ujawnił w rozmowie z XYZ, że założone przez niego Erli musiało przez kilka lat zainwestować łącznie ponad 500 mln zł, by osiągnąć rentowność.
W 2025 r. ta platforma wygenerowała 1,8 mld zł obrotów (GMV), a zysk EBITDA wyniósł 21,2 mln zł. Allegro, lider rynku, potrzebowało w minionym roku 66,4 mld zł GMV, by wypracować 4 mld zł skorygowanego zysku EBITDA. Proste porównanie tych wartości nie pozwala precyzyjnie oszacować skali potrzebnej Sinsay, ponieważ modele biznesowe i poziomy marż poszczególnych platform są różne. Można jednak zakładać, że realizacja celu 40-50 mln zł EBITDA będzie wymagała obrotów liczonych co najmniej w setkach milionów złotych. Bezpośrednia sprzedaż Sinsay to ok. 5 mld zł w Polsce i ok. 13 mld zł na wszystkich rynkach.
Sklepy Sinsay jak sieć automatów paczkowych
Rynek platform handlowych w Polsce jest już dość rozwinięty. Firmy i konsumenci mają sporo możliwości, a na rynku wciąż pojawiają się kolejni gracze. LPP dobrze zdaje sobie z tego sprawę.
– Jako jedyni łączymy cztery kluczowe kompetencje potrzebne do osiągnięcia sukcesu w tym modelu. Po pierwsze, mamy już ogromną bazę 10 mln lojalnych klientów Sinsay we wszystkich krajach. Platforma bez kupujących jest jak lotnisko bez pasażerów – bezużyteczna. I trudno to zmienić z dnia na dzień – mówi Mikołaj Wezdecki.
Drugą przewagą, trudną do szybkiego skopiowania, jest sieć licząca ponad 2,5 tys. sklepów Sinsay w Europie, w tym blisko 700 w Polsce. W 2027 i 2028 r. sieć ma się powiększyć o ok. 750 placówek rocznie, czyli w tempie zbliżonym do tegorocznego. Sklepy mają stać się naturalnym rozszerzeniem platformy.
– Docelowo sklepy mogą być w pewnym stopniu alternatywą dla sieci automatów paczkowych. Mogą pełnić rolę wygodnych punktów odbioru zamówień składanych na platformie, a w kolejnych etapach również punktów zwrotu. To szczególnie istotne, ponieważ już dziś połowa zamówień internetowych trafia do klientów właśnie za pośrednictwem salonów – wyjaśnia Mikołaj Wezdecki.
Własna logistyka otworzy sprzedawcom drzwi do prawie całej Europy
Trzecią przewagą jest rozwinięta i w dużej mierze zautomatyzowana logistyka. Wydzielona spółka LPP Logistics zarządza magazynami o powierzchni ponad 700 tys. m kw. Samo centrum realizacji zamówień na Podkarpaciu o powierzchni 70 tys. m kw. wysyła do konsumentów nawet 3,5 mln sztuk odzieży i akcesoriów tygodniowo.
W latach 2024-25 firma zainwestowała w logistykę 1,7 mld zł, m.in. w sześciokrotne zwiększenie liczby robotów do 3,5 tys. Już kilka lat temu zapowiedziała możliwość komercyjnego wykorzystania zbudowanej infrastruktury.
– W przyszłym roku chcemy zaoferować sprzedawcom efektywniejszą usługę kompleksowej realizacji zamówień (fulfillment), oferowaną również np. przez Amazon i Allegro. Oni oszczędzą na kosztach logistycznych i będą mogli skupić się na innych obszarach biznesu, a my zagwarantujemy naszym klientom dotychczasowy standard dostaw – mówi Mikołaj Wezdecki.
Czwartą przewagą ma być zasięg geograficzny. Zdaniem LPP poza Amazonem żaden działający w Polsce marketplace nie jest dziś w stanie otworzyć sprzedawcom drzwi do niemal całej Europy. LPP działa już na 47 rynkach, także poza Europą.
– W 2027 r., wraz z wdrożeniem usług logistycznych dla partnerów, planujemy umożliwić im sprzedaż za granicą. Zaczniemy od krajów sąsiadujących z Polską. Natomiast ostatecznie o otwarciu platformy w kolejnych państwach – dla lokalnych sprzedawców – zdecydujemy w przyszłym roku. Musimy najpierw zweryfikować założenia i dopracować model biznesowy na rodzimym rynku – tłumaczy wiceprezes LPP.
Zdaniem eksperta
Ekosystem oparty na własnej logistyce może być największą przewagą
Z punktu widzenia LPP jest to więc sposób na zwiększenie częstotliwości zakupów i wartości koszyka, ale również na lepsze wykorzystanie ogromnego ruchu, który marka już generuje. W podobny sposób działalność dywersyfikują sprzedawcy elektroniki użytkowej, tacy jak MediaMarkt i Media Expert.
LPP – za pośrednictwem wydzielonej spółki LPP Logistics – w ostatnich latach bardzo mocno rozwinęło sieć magazynową. Sinsay może więc zbudować przewagę, której nie ma wielu innych operatorów platform handlowych. W Polsce mamy po jednej stronie platformy takie jak Amazon i Allegro, z bardzo dużym ruchem i rozwiniętą logistyką e-commerce, ale bez sieci tradycyjnych sklepów. Po drugiej stronie są sieci pokroju Pepco – z bardzo dobrymi punktami fizycznego kontaktu z klientami, ale mniejszym doświadczeniem w handlu internetowym. Sinsay może połączyć mocne strony obu modeli.
Największy potencjał rozwoju dostrzegam jednak w wykorzystaniu przez LPP zagranicznej infrastruktury logistycznej – m.in. w Rumunii – do kompleksowej obsługi zamówień dla zewnętrznych sprzedawców. Zwłaszcza w połączeniu z siecią tysięcy sklepów Sinsay, obecnych poza największymi aglomeracjami także w mniejszych miejscowościach i od początku rozwijanych w modelu wielokanałowym, w którym sklepy stacjonarne i e-commerce wzajemnie się uzupełniają.
Dla przeciętnego sprzedawcy wejście na zagraniczną platformę wiąże się ze znalezieniem operatora logistycznego i zapewnieniem odpowiedniej jakości obsługi. Przejęcie przez LPP magazynowania produktów, kompletacji i realizacji zamówień oraz obsługi zwrotów znacząco obniżyłoby barierę wejścia na rynki zagraniczne. Klient zyskałby natomiast bardziej spójne doświadczenie zakupowe.
Największą przewagą Sinsay może być więc nie sama platforma, lecz cały ekosystem zintegrowanego handlu wielokanałowego. Jeśli LPP połączy partnerów ze swoimi magazynami i tysiącami sklepów, taki model biznesowy będzie znacznie trudniejszy do skopiowania.
Sama logistyka sukcesu jednak nie gwarantuje. Potrzebne są odpowiednio duża liczba sprzedawców, kontrola jakości oferty, integracja danych o zapasach i zamówieniach oraz – przede wszystkim – utrzymanie jednolitego standardu obsługi klienta. Im więcej zewnętrznych sprzedawców, tym trudniej zapewnić klientowi spójne doświadczenie zakupowe.
Usługi reklamowe na platformie i w salonach
Fundamentem modelu biznesowego platform handlowych jest prowizja od sprzedaży (w Allegro średnio ponad 12 proc.). Nowi gracze, chcąc przyciągnąć sprzedawców i kupujących, często na początku oferują niższe stawki niż konkurenci. LPP przekonuje jednak, że dysponuje na tyle silnymi przewagami, iż nie musi konkurować o sprzedawców wyłącznie wysokością prowizji.
– Wystarczy, że nasze warunki pozostają konkurencyjne i zgodne ze standardami rynkowymi. Na start oferujemy okres bezprowizyjny trwający do trzech miesięcy. Później stawka jest dostosowana do poszczególnych kategorii – mówi Mikołaj Wezdecki.
Obok prowizji i usług logistycznych trzecim źródłem przychodów dla platform stały się tzw. retail media, czyli reklama kierowana bezpośrednio do klientów w środowisku sprzedażowym – na stronie internetowej, w aplikacji albo w sklepie stacjonarnym. Sinsay zamierza uruchomić takie rozwiązania w 2027 r., gdy na platformie pojawi się odpowiednio duża liczba sprzedawców i ofert.
– W tym zakresie mamy przestrzeń, by zbudować silną przewagę konkurencyjną. Mianowicie prowadzimy już w sklepach Sinsay testy ekranów wyświetlających m.in. reklamy. Rozważamy udostępnienie ich obecnym sprzedawcom na naszej platformie, zapewniając im kolejny kanał dotarcia do klienta. Nie stawiamy sobie na tym etapie konkretnych celów. Niemniej przychody z usług reklamowych na poziomie 2 proc. GMV to realny, rynkowy punkt odniesienia [Allegro już przekracza ten poziom – red.] – mówi Mikołaj Wezdecki.
Oferta Sinsay pozostanie filarem, zewnętrzne marki mają ją uzupełniać
LPP podkreśla, że wiele firm traktuje własną platformę głównie jako sposób na szybkie poszerzenie asortymentu i zwiększenie liczby kategorii. W efekcie oferta może rosnąć w tempie, które zamiast pomagać klientowi w zakupach, zaczyna go przytłaczać. Dlatego Sinsay zamierza skoncentrować się na kilku grupach produktowych uzupełniających podstawowy biznes marki. Nie planuje sprzedawać elektroniki – a tym bardziej opon – ani ścigać się z konkurencją pod względem liczby sprzedawców.
– Niezmiennie zależy nam na tym, by konsumenci odwiedzali aplikację i stronę Sinsay przede wszystkim ze względu na naszą ofertę. A produkty marketplace traktowali jako wygodne uzupełnienie zakupów. Jeśli co trzeci klient zdecyduje się przy okazji dodać do koszyka produkt zewnętrznego sprzedawcy, uznamy to za sukces – mówi Mikołaj Wezdecki.
Obok wyposażenia domu, akcesoriów, zabawek i produktów dla zwierząt domowych, Sinsay chce umocnić się zwłaszcza w kategorii obuwia. To o tyle ciekawe, że Dariusz Miłek, twórca CCC, za pośrednictwem sieci HalfPrice i Worldbox coraz mocniej zabiega o rynek odzieżowy, kilkukrotnie większy od obuwniczego.
Ambicja mocnego wejścia w obuwie
Młodzieżowe trampki własnej marki Sinsay sprzedaje za 50 zł. Na platformie jest już dostępna zewnętrzna oferta sneakersów Nike. Cena? 400 zł.
– Dobór oferty pod względem ceny był jednym z głównych wyzwań, by nie zaburzyć percepcji marki. Nikt nie oferuje produktów tej jakości taniej niż my. Niemniej duża część naszych klientów jest gotowa zapłacić nieco więcej w poszczególnych kategoriach – mówi Mikołaj Wezdecki.
Szczególnym przykładem są, według niego, właśnie buty. Obuwie odpowiada za ok. 20-25 proc. modowego rynku e-commerce. Sinsay chce osiągnąć jeszcze wyższy udział.
– Żeby to było możliwe, musieliśmy pójść o półkę wyżej, wprowadzając na platformę ofertę markową. Jesteśmy jeszcze w fazie testów. Będziemy dostosowywać ofertę – także pod względem przekroju cenowego – do preferencji klientów – podkreśla menedżer.
Gigant e-commerce chce być dwukrotnie szybszy niż rynek
Żadna polska firma modowa nie sprzedaje w internecie tak dużo jak LPP. W latach 2021-2025 grupa zwiększyła przychody z tego kanału o ponad połowę, do 6,4 mld zł. Sprzedaż internetowa w Polsce podwoiła się w tym czasie do ponad 3 mld zł. W tym roku LPP spodziewa się łącznego wzrostu sprzedaży online o 10-12 proc., a w 2027 r. – o ok. 15 proc.
Grupa podkreśla, że wyjątkowo efektywna logistyka oraz własny zespół technologiczny – blisko 800 specjalistów w Silky Coders – pozwalają jej szybciej niż konkurencja testować i wdrażać nowe rozwiązania, a także utrzymywać wysoką dynamikę sprzedaży online. Do tych dwóch przewag dołączyła trzecia – platforma handlowa Sinsay.
– Dzięki temu mamy ambicję rosnąć nawet dwukrotnie szybciej niż cały rynek e-commerce. Chcemy utrzymywać ok. 25-proc. udział sprzedaży internetowej w przychodach grupy. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ równocześnie bardzo intensywnie rozwijamy sieć sklepów stacjonarnych. Internet musi więc przyspieszać jeszcze bardziej – mówi Mikołaj Wezdecki.
Mniej przesyłek z Chin to szansa dla LPP
Wiceprezes LPP jest przekonany, że po okresie dynamicznej ekspansji sieci sklepów kolejnym motorem wzrostu grupy będzie właśnie e-commerce, a marketplace stanie się jednym z najważniejszych narzędzi tego rozwoju.
Europejscy, w tym polscy, sprzedawcy internetowi odczuwają silną presję konkurencyjną ze strony chińskich platform, głównie Temu, Shein i AliExpress. Presja ta jednak osłabła po wprowadzeniu w lipcu opłaty w wysokości 3 euro od przesyłek spoza Unii Europejskiej o wartości poniżej 150 euro. Liczba zgłoszeń celnych spadła w pierwszym miesiącu o połowę do 2,1 mln. To jednak niejedyny efekt. Chińskie platformy ograniczyły m.in. w Polsce wydatki na performance marketing, czyli płatne działania nastawione bezpośrednio na pozyskiwanie ruchu i sprzedaży.
– Nie zamierzamy przechodzić obok tego obojętnie, tylko maksymalnie wykorzystać pojawiającą się szansę. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami już w tym roku zwiększyliśmy nakłady na performance marketing i nominalnie będą one dalej rosły. Naszą ambicją jest utrzymywanie wydatków marketingowych na stabilnym poziomie ok. 8-10 proc. obrotów e-commerce – mówi Mikołaj Wezdecki.
Miniwywiad
LPP ma wszystko, by osiągnąć sukces, ale nic nie przyjdzie łatwo i za darmo
XYZ: Czy debiut platformy Sinsay to jedno z największych wydarzeń ostatnich lat na polskim rynku marketplace?
Agnieszka Górnicka, prezeska Inquiry: Zdecydowanie to ważny projekt, bo mówimy o dużej grupie dysponującej zasobami potrzebnymi do stworzenia solidnej oferty. Nie spodziewam się jednak nagłego boomu ani natychmiastowego wejścia Sinsay do grona trzech największych platform w Polsce. To nie wydarzy się szybko.
Dlaczego?
Bo rynek jest już bardzo zatłoczony. Allegro, Amazon, chińskie platformy, a do tego Empik, Zalando i Vinted, którego też nie można w Polsce lekceważyć. Do tego w segmencie niskich cen mamy bardzo szeroką ofertę dyskontowych sklepów stacjonarnych.
O tym, jak trudno zbudować marketplace na dużą skalę, świadczy choćby deklaracja założyciela Erli, że przekroczenie progu rentowności wymagało kilku lat działalności i inwestycji w wysokości 500 mln zł.
Niemniej, mimo dużej konkurencji polski rynek e-commerce nadal nie jest w pełni ustabilizowany. Wszystko może się jeszcze na nim zdarzyć. A w przeciwieństwie do Erli Sinsay nie zaczyna od zera.
Zatem co może przesądzić o jego sukcesie?
To jedna z najsilniejszych marek modowych w Polsce. Z danych Inquiry wynika, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy zakupy w Sinsay zrobiła jedna piąta dorosłych Polaków. To kilka milionów klientów, których ta firma już ma.
Pod względem rozpoznawalności Sinsay ustępuje w swoim segmencie cenowym wyłącznie Pepco, a w szerokim ujęciu szybko dogania graczy takich jak Reserved czy Zara. Istotna jest też skala całej grupy w Europie Środkowej i Wschodniej. Tego typu projektów LPP nie realizuje przecież wyłącznie z myślą o polskim rynku.
Poza tym wiele platform uruchomionych w Polsce przez czołowych detalistów w swoich kategoriach – jak choćby Decathlon – zdołało zbudować istotną skalę. LPP absolutnie ma wszystkie niezbędne zasoby, by osiągnąć także dobre wyniki.
Co może stać na przeszkodzie?
Infrastruktura, klienci i zaufanie to jeszcze za mało, by zagwarantować sukces. Największe wyzwanie wiąże się z otwarciem sklepu internetowego na sprzedawców zewnętrznych. Trzeba przyzwyczaić klientów m.in. do tego, że części nowej oferty nie znajdą w salonach. Ponadto należy zapewnić im spójność doświadczenia zakupowego, co wcale nie jest proste.
Istotna jest również kwestia pozycjonowania cenowego. Jeśli zewnętrzne oferty będą wyraźnie tańsze, może ucierpieć bezpośrednia sprzedaż Sinsay. Natomiast w przypadku znacznie wyższych cen dotychczasowi klienci marki mogą być zdezorientowani.
Odzież w segmencie masowym to produkt bardzo łatwo zastępowalny, a logistyka – zwłaszcza przy uwzględnieniu kosztów zwrotów – jest wymagająca. Przekonanie bezpośrednich konkurentów do wystawienia swojej oferty na platformie Sinsay będzie trudne.
Rozwiązaniem ma być skupienie się na komplementarnych kategoriach, zwłaszcza na butach.
To bardzo dobry kierunek. Dla przykładu, platforma Decathlonu osiągnęła sukces przede wszystkim dzięki dostawcom specjalistycznego asortymentu, którego nie ma w podstawowej ofercie sieci. Sinsay ma więc szansę pojawiać się w wyszukiwarce obok Allegro i innych platform przy produktach, z którymi dziś nie jest kojarzony. To jednak nie będzie ani łatwe, ani bezkosztowe. Przeciętny Polak nadal szuka butów przede wszystkim w sklepach grupy CCC.
Główne wnioski
- LPP przez dekady koncentrowało się na sprzedaży produktów pod własnymi markami: Reserved, Sinsay, House, Cropp i Mohito. Dopiero na początku 2026 r. zdecydowało, że otworzy sklep internetowy Sinsay na zewnętrznych sprzedawców, tworząc platformę handlową. Do tego ruchu skłoniła grupę transformacja marki w kierunku kompleksowego miejsca zakupów dla całej rodziny. Marketplace skupia się na kategoriach uzupełniających ofertę odzieżową: obuwiu, akcesoriach, zabawkach, kosmetykach, artykułach wyposażenia wnętrz oraz produktach dla zwierząt. – Sinsay coraz bardziej przypomina cyfrową galerię handlową, która łączy szeroki zasięg z wygodą zakupów w jednym miejscu – podkreśla Mikołaj Wezdecki, wiceprezes LPP.
- Sinsay ma ambicję szybkiego wejścia do grona trzech najważniejszych platform dla polskich sprzedawców. Na początek poszerzył ofertę o 6 tys. produktów, a w 2027 r. chce oferować już 100 tys. Wystartował z 15 sprzedawcami i blisko 60 nowymi markami (m.in. Nike, LEGO i Eveline Cosmetics). Do końca roku chce mieć ok. 100 partnerów, a w dłuższej perspektywie widzi miejsce nawet dla ok. 500. W 2027 r., czyli pierwszym pełnym roku działalności, platforma ma wygenerować ok. 40-50 mln zł zysku EBITDA.
- Rynek platform handlowych w Polsce jest już bardzo konkurencyjny, a firmy i konsumenci mają coraz większy wybór. LPP przekonuje, że jako jedyne łączy cztery kompetencje potrzebne do osiągnięcia sukcesu w tym modelu. Sinsay ma międzynarodową bazę 10 mln lojalnych klientów korzystających z jego sklepów, aplikacji i strony internetowej. Ponad 2,5 tys. sklepów stacjonarnych w Europie, w tym prawie 700 w Polsce, może pełnić funkcję punktów odbioru i zwrotu zamówień, stając się częściową alternatywą dla automatów paczkowych. Z kolei własna, efektywna logistyka pozwoli od 2027 r. przejąć obsługę zamówień zewnętrznych sprzedawców i ułatwić im ekspansję na inne rynki europejskie.








