Podatek cyfrowy od big techów ma wynieść 3 proc. Projekt trafił do konsultacji międzyresortowych
Ministerstwo Cyfryzacji przekazało projekt dotyczący tzw. podatku cyfrowego do konsultacji międzyresortowych. Projekt zakłada, że wysokość podatku, który ma objąć największych globalnych dostawców usług cyfrowych, wyniesie 3 proc. od ich przychodów.

Podatek rekompensujący od niektórych usług cyfrowych – jak brzmi pełna nazwa proponowanej daniny – miałby zacząć obowiązywać 1 stycznia 2028 r.
Podatek cyfrowy w Polsce. Co zakłada projekt ustawy?
Zgodnie z projektem podatkiem objęte byłyby trzy rodzaje usług świadczonych na terytorium Polski:
- umieszczanie na interfejsie internetowym reklamy ukierunkowanej (personalizowanej),
- udostępnianie wielostronnego interfejsu umożliwiającego użytkownikom interakcje lub pośrednictwo w dostawach towarów i usług,
- odpłatne przekazywanie zgromadzonych danych o użytkownikach.
Podatnikiem mają być podmioty lub grupy spełniające łącznie dwa warunki. Po pierwsze, chodzi o firmy osiągające globalne przychody powyżej 1 mld euro. Drugi warunek dotyczy wysokości przychody z usług objętych ustawą osiągnięte w Polsce. Podatek objąłby firmy, które z takich usług miały co najmniej 25 mln zł przychodów w poprzednim okresie rozliczeniowym. Podatkowi podlegałyby firmy bez względu na rezydencję podatkową i siedzibę.
Nowy podatek dla firm. Będą wyjątki
Projekt przewiduje mechanizm pomniejszający daninę. Jak wynika z projektu, obliczony podatek pomniejsza się o kwotę należnego podatku dochodowego od osób prawnych, o koszty uzyskania przychodów poniesione na działalność badawczo-rozwojową oraz o poniesione w Polsce wydatki na nabycie lub wytworzenie aktywów trwałych, ulepszenie istniejących środków trwałych lub pierwsze wyposażenie obiektów budowlanych. Jeśli suma pomniejszeń przewyższy podatek, jego kwotę ustala się na 0 zł.
Wyłączenie podmiotowe ma dotyczyć mediów. Opodatkowaniu mają nie podlegać także podmioty, których przeważającą działalnością jest publikowanie materiałów redakcyjnych przygotowanych przez ten podmiot lub na jego rzecz. Szczegółowe kryteria w tej sprawie mają zostać określone rozporządzeniem.
Pozostałe wyłączenia mają charakter przedmiotowy i obejmują tylko wybrane kategorie usług. Spod opodatkowania usług pośrednictwa wyłączono m.in. udostępnianie interfejsu, którego jedynym lub głównym celem jest dostarczanie treści cyfrowych będących własnością podmiotu udostępniającego lub do których dystrybucji nabył on prawo, a także świadczenie usług komunikacji elektronicznej lub płatniczych oraz sprzedaż towarów i usług online przez stronę dostawcy, który nie działa jako pośrednik. Oznacza to, że poza zakresem daniny znajdą się podstawowe modele subskrypcyjne dostawców typu VOD czy streamingu muzycznego, o ile nie świadczą oni usług objętych pozostałymi tytułami opodatkowania, w tym reklamy ukierunkowanej.
Za brak wymaganego zgłoszenia grozi administracyjna kara pieniężna do 500 tys. zł. W razie stwierdzenia zaległości organ może ustalić dodatkowe zobowiązanie w wysokości do 200 proc. niewpłaconego podatku.
Podmioty spoza UE powinny w związku z nowym podatkiem ustanowić przedstawiciela podatkowego. Organem właściwym byłby Naczelnik Drugiego Urzędu Skarbowego Warszawa-Śródmieście.
Wiceminister: sukces nie będzie karany, chcemy premiować odpowiedzialność
Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski w komentarzu dla redakcji PAP Biznes wskazał, że podatek cyfrowy to z perspektywy resortu przede wszystkim uszczelnienie systemu i wyrównanie zasad gry.
– Dzisiaj firmy, które zatrudniają pracowników w Polsce, inwestują w rozwój i regularnie płacą tutaj podatki, często konkurują z platformami, które ponoszą niższe obciążenia przy o wiele wyższych przychodach. Zmienił się sposób prowadzenia biznesu – to naturalne. Ale nie mogą na tym zyskiwać ci, którzy próbują ominąć system, tak jak karane ostatnio chińskie platformy sprzedażowe – powiedział Standerski.
Dodał, że firmy, które płacą podatki w Polsce i reinwestują swoje zyski w rozwój polskiej gospodarki, będą mogły liczyć na pomniejszenie kwoty podatku.
– Sukces biznesowy nie będzie karany. Chcemy stworzyć system, który premiuje odpowiedzialność. Dlatego rozwiązania, nad którymi pracujemy, zakładają preferencje dla podmiotów, które realnie budują wartość w Polsce, inwestują tutaj, tworzą miejsca pracy, prowadzą działalność badawczo-rozwojową i uczciwie odprowadzają podatki. To zachęta do inwestowania, a nie dodatkowy koszt prowadzenia działalności – powiedział wiceminister.
Gawkowski: są uwagi w rządzie
Z kolei w piątek wicepremier, minister cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski poinformował, że projekt podatku cyfrowego nie uległ zmianie od momentu wpisania go do wykazu prac rządu.
– Ustawa została przedstawiona, będzie teraz konsultowana między resortami. To będzie trwało przez najbliższe miesiące, bo w rządzie są duże uwagi – powiedział Gawkowski podczas konferencji prasowej.
Wicepremier podtrzymał również prognozy wskazujące na to, że podatek cyfrowy w pierwszym roku funkcjonowania przyniósłby ok. 2,5 mld zł do budżetu. Dodał, że w kolejnym roku funkcjonowania mogłoby to być ok. 3 mld zł.
– Stawka 3 proc. podatku jako podstawa opodatkowania jest elementem kompromisu, który został zawarty w ustawie i daje poczucie bezpieczeństwa – wskazał szef resortu cyfryzacji.
W marcu w wykazie prac rządu wskazano, że Rada Ministrów planuje przyjąć projekt dotyczący podatku cyfrowego w trzecim kwartale 2026 r.
Polecamy:
- Minister Krzysztof Gawkowski o podatku cyfrowym: działanie, które naśladujemy po Trumpie
- Technologiczny sojusz władzy w USA. Amerykańska demokracja i europejska suwerenność pod presją
- Polska cyfrowa, ale czy suwerenna? „Sprzedawcom zagranicznych technologii nie chodzi o polską rację stanu” (WYWIAD)
Źródło: PAP/XYZ