Prezydent USA Donald Trump podsumowuje rok rządów. „Złoty wiek już nadszedł"

Podczas najdłuższego w historii orędzia o stanie państwa prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Ameryka „wróciła", a obiecany przez niego „złoty wiek” już nadszedł. Zapewnił, że dąży do zakończenia wojny na Ukrainie i ponownie zagroził Iranowi.

Po zaledwie roku mogę z godnością i dumą powiedzieć, że dokonaliśmy transformacji, jakiej nikt wcześniej nie widział, dokonaliśmy przełomu na wieki – ogłosił Donald Trump, rozpoczynając coroczne sprawozdanie ze stanu państwa przed obiema izbami Kongresu. Nawiązał też do swojej mowy inauguracyjnej, stwierdzając, że obiecany „złoty wiek” Ameryki już nadszedł.

Wysokie koszty życia winą Demokratów i imigrantów

Większość przemówienia amerykański prezydent poświęcił gospodarce. Zauważył, że ceny benzyny są niższe niż za poprzedniego prezydenta Joe Bidena, ale wbrew faktom stwierdził, że inflacja „pikuje”. O rosnące koszty życia obwinił Demokratów i imigrantów.

Wy spowodowaliście ten problem – mówił do opozycji, a o imigrantach powiedział, że przywożą do USA „przekupstwo, korupcję i bezprawie”. – Zajmiemy się tym problemem – zapewnił.

Później poprosił wszystkich parlamentarzystów, by wstali, jeśli zgadzają się, że najważniejszą powinnością państwa jest dbanie o obywateli USA, a nie nielegalnych imigrantów. Do siedzących wciąż Demokratów powiedział, że „powinni się wstydzić”. Oskarżył ich też o fałszowanie wyborów, czym tłumaczył ich sprzeciw wobec reform, które zobowiązałyby wyborców do legitymowania się dowodami tożsamości.

W trakcie przemówienia prezydent USA chwalił się też radykalnym ograniczeniem imigracji i przestępczości. Zapowiedział obniżenie kosztów opieki zdrowotnej, a także ogłosił porozumienie z firmami technologicznymi. Jak tłumaczył, mają one równoważyć wzrost kosztów energii tam, gdzie powstają centra danych na potrzeby sztucznej inteligencji.

Wyrok ws. ceł rozczarowujący, ale podtrzymamy umowy

Decyzję Sądu Najwyższego USA ws. ceł określił jako „godną pożałowania i rozczarowującą".

W piątek 20 lutego Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał, że prezydent Donald Trump naruszył prawo federalne, nakładając szerokie cła w trybie nadzwyczajnym. W reakcji amerykański przywódca ogłosił, że wprowadza kolejne cła w wysokości 10 proc. na wszystkie kraje. Potem zmienił zdanie i ogłosił, że nowe taryfy wyniosą 15 proc.

– Dobrą wiadomością jest to, że niemal wszystkie kraje i korporacje chcą utrzymać umowę, którą już zawarły – stwierdził prezydent. Zasugerował też, że wpływy z ceł zastąpią podatek dochodowy.

Przeczytaj też: Trump grozi światu – kto będzie chciał pogrywać z USA, dostanie znacznie wyższe cła

Waszyngton „przywraca amerykańską dominację"

Część wystąpienia Donald Trump poświęcił polityce zagranicznej. Stwierdził, że „przywraca amerykańską dominację” na zachodniej półkuli, czego przykładem jest operacja porwania prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro.

Odnosząc się do sytuacji wokół Iranu, stwierdził, że woli rozwiązanie dyplomatyczne, ale mimo jego ostrzeżeń Iran nadal pracuje nad rozwojem swojego arsenału.

Opracowali już rakiety, które mogą zagrozić Europie i naszym bazom za granicą, i pracują nad budową rakiet, które wkrótce dotrą do Stanów Zjednoczonych Ameryki – stwierdził. – Nigdy nie pozwolę głównemu światowemu sponsorowi terroru [...] na posiadanie broni jądrowej – ostrzegł.

Przeczytaj też: Atak USA na Iran. Scenariusze dla gospodarki światowej

Amerykańsko-irański spór toczy się o program nuklearny Teheranu. Waszyngton postrzega go jako zagrożenie i chce jego porzucenia. Żąda też ustępstw w sprawie programu rozwoju rakiet balistycznych i zaprzestania wspierania zbrojnych ugrupowań na Bliskim Wschodzie.

Donald Trump stwierdził też, że dąży do zakończenia „swojej dziewiątej wojny”, czyli konfliktu na Ukrainie. Podkreślił też, że uzyskał od sojuszników z NATO zobowiązanie do przeznaczania 5 proc. PKB na obronność oraz że sprzedaje im broń przeznaczoną dla Kijowa.

Polecamy: Cztery lata pełnoskalowej inwazji – front w impasie, pozorowane negocjacje, kryzys energetyczny

W trakcie przemówienia Donald Trump nie wspomniał o Chinach ani o Azji.

Wystąpienie trwało 1 godzinę i 48 minut, co czyni je najdłuższym w historii. Wcześniejszy rekord też należał do Donalda Trumpa i wynosił 1 godzinę i 39 minut.

Sprawozdania ze stanu państwa, znane jako State of the Union, odbywają się co roku i są przewidziane w Konstytucji USA. Tradycja wygłaszania przemówień sięga prezydentury Woodrowa Wilsona, który pierwsze takie wystapienie wygłosił w 1913 r. Wcześniej prezydenci zwykle wysyłali Kongresowi swoje sprawozdania listownie.

Źródło: PAP, XYZ